Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy styl życia

Alkohol to nie mój problem. Na pewno…?

Alkohol to nie mój problem. Na pewno…?
Ilustracja: shutterstock
Piwo to nie alkohol. Alkoholik pije codziennie. Kobiety nie mają problemu z alkoholem. Mitów na temat napojów wyskokowych jest mnóstwo. Rozprawiamy się z 5 z nich.

Kultura picia alkoholu ewoluuje, podobnie jak społeczeństwo, które alkohol spożywa. Wraz z tą ewolucją przybywa mitów dotyczących spożywania napojów wyskokowych. Nie można już dziś generalizować, że problem z alkoholem mają jedynie panowie stojący pod sklepem o przewrotnej nazwie Prohibicja, lub za towar ekskluzywny uważać whisky, po którą już dziś każdy może sięgnąć. Poza grubością portfela zwiększa się również nasza wiedza na temat alkoholu – jego składu, aromatów, właściwości i możliwości doboru odpowiednich trunków do uroczystości oraz serwowanych na nich potraw. Pomimo tych zmian ciągle popełniamy błędy związane ze spożywaniem alkoholu i postrzeganiem alkoholu jako nieszkodliwego, a wręcz atrakcyjnego, bo wszak wyskokowego.

Mit 1: Piwo to nie alkohol

Bardzo często zdarza się, że ludzie, którzy chętnie sięgają po alkohol, wybierają piwo. Twierdzą przy tym, że piwo to nie alkohol. Dzięki temu mamy lepszy humor, ale przecież nie możemy się upić, bo zawartego w piwie alkoholu jest jak na lekarstwo.

Prawda:

Elżbieta Świderska, specjalista psychiatrii, twierdzi, że spożywanie piwa jest bardzo zgubne.

– W naszym wywiadzie z pacjentem pojawia się pytanie o alkohol. Zdarza się, że pacjenci odpowiadają, że alkoholu nie spożywają. Później pytamy o piwo i tu już odpowiedź jest twierdząca – mówi.

Według psychiatry jest to spowodowane propozycjami browarów, czyli ofertą bezalkoholową, która teoretycznie skierowana jest do kobiet, a w praktyce jest to kodowanie smaków w młodym organizmie, który płynnie przechodzi później do piwa alkoholowego. Kolejnym problemem jest częste powiększanie puszki, która dzięki temu ma być atrakcyjniejsza, bo bardziej ekonomiczna dla spożywającego.

 – Ludzie nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że wraz ze zwiększającą się puszką spożywają więcej alkoholu. Wtedy nawet czteropak nie jest tym samym, który wystarczał nam w zupełności jeszcze rok wstecz. Zwiększamy dawki alkoholu, który przyjmujemy, zwiększa się ryzyko alkoholizmu – mówi Elżbieta Świderska.

Mit 2: Picie okazjonalne

W latach 70. picie alkoholu było związane z okazjami. Spotykaliśmy się na imieninach, urodzinach, rocznicach, a nawet świętach państwowych lub religijnych. To pozwalało na złapanie chwili wytchnienia i sięgnięcie po butelkę wódki, bo wódka była alkoholem docelowym. Dziś również alkohol kosztuje się jedynie podczas uroczystości.

Prawda:

– Powszechna dostępność alkoholu prowadzi do tego, że można go spożywać codziennie. W psychiatrii istnieje również termin alkoholika okazjonalnego, który po prostu wszędzie i każdego dnia szuka okazji, by wypić – twierdzi Elżbieta Świderska.

– Nie można powiedzieć, że osoba, która pije okazjonalnie, nie jest alkoholikiem. Dzisiaj okazją może być absolutnie wszystko: urodziny psa, kupno samochodu czy nowy mebel. Sami kreujemy swoją rzeczywistość i możliwości do tego, by wypić. Takie doszukiwanie się okazji powinno być jednak dla nas wskazówką i znakiem ostrzegawczym, by baczniej zwracać uwagę na ilości pitego alkoholu i częstotliwość picia – dodaje specjalistka.

Mit 3: Alkoholizm nie dotyczy kobiet

Patrząc na przypadki marginalne, bardzo często spotykane na ulicach, śmiało można stwierdzić, że kobiety znacznie rzadziej wpadają w nałóg alkoholowy. Można więc wnioskować, że alkoholizm dotyczy kobiet tylko w skrajnych przypadkach.

Prawda:

Alkoholizm to choroba, na którą cierpią tak samo mężczyźni, jak i kobiety. Z powodu uwarunkowań metabolicznych kobiety przyjmujące tę samą ilość alkoholu co mężczyźni o podobnym wzroście i posturze mają większe stężenie alkoholu we krwi, często o 40 proc. To oznacza, że, podpierając się badaniami przeprowadzanymi przez WHO, kobiety są dużo bardziej podatne na działanie alkoholu niż mężczyźni.

– To nieprawda, że kobiety nie mają problemów z alkoholem. Według badań kobiety są w stanie uzależnić się od alkoholu, pijąc intensywnie od kilku miesięcy do dwóch lat. Podczas gdy do uzależnienia mężczyzn potrzeba od 10 do 20 lat. Wynika to z metabolizmu kobiet i ich skłonności do poddawania się presji. Kobiety dużo bardziej wszystko przeżywają, a tempo dzisiejszego świata często je przerasta. Z roku na rok pojawia się w naszym oddziale dla osób cierpiących na alkoholizm coraz więcej kobiet – mówi psychiatra.

Nie oznacza to jednak, że kobiety piją na umór. – Nie trzeba się upijać do nieprzytomności, by być zakwalifikowanym jako alkoholik. Doskonałym przykładem są kobiety, które sięgają po lampkę wina przed snem – opowiada specjalistka.

­– Wiele pań twierdzi, że sięgnięcie po lampkę wina przed snem pozwala im szybciej zasnąć. Nie twierdzę, że tak nie jest. W końcu alkohol pozwala nam zrzucić z siebie ciężar całego dnia, wyluzować nieco. Problem pojawia się jednak, gdy bez codziennego wina nie możemy zasnąć. Wtedy należy zastanowić się nad tym, czy ta lampka nie zawładnęła nami i nasza porą snu. Warto wystrzegać się alkoholowych rytuałów. One przyczyniają się do tego, by alkohol wszedł do naszej codzienności, a to nie jest dobra wróżba.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij