Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy styl życia

Lenistwo. Służy nam czy nie?

Lenistwo. Służy nam czy nie?
Ilustracja: shutterstock
„Co robisz?”. „Yyyy, nic...”. Lenistwo, tudzież cudowne nicnierobienie po prostu, zdarza się każdemu, często w pakiecie z... wyrzutami sumienia. Bo zakodowane mamy w głowach, by być aktywnymi. I bardzo dobrze! A może jednak czasem dobrze się polenić? Sprawdźcie, do jakich wniosków doszli naukowcy.

Leniwce wiodą spokojny i powolny żywot pośród koron drzew. Schodzą raz na tydzień, po czym powracają, by jeść, trawić, spać i obrastać mchem. Wydaje się, że ich największą rozrywką jest hodowla insektów we własnym futrze. Powiemy: nuda, monotonia, standard. To bodźce, które już na samą myśl człowieka paraliżują. Człowiek do prawidłowego rozwoju potrzebuje dużo bardziej zróżnicowanej stymulacji sensorycznej niż leniwce. Jeśli ilość docierających do nas bodźców jest ograniczona, przychodzi lenistwo – niechęć i unikanie jakiegokolwiek wysiłku. To pasywny i przesadny odpoczynek wobec aktualnej potrzeby działania. Wtedy najchętniej, jak ten leniwiec na drzewie, siedzielibyśmy w bezruchu. Spokojnie, to się zdarza, a stoi za tym...

Kwestia motywacji

Pewne małpy przez 10 godzin wielokrotnie demontowały sześcioczęściowe puzzle. Nudne, prawda? Gdybyśmy byli małpami, mielibyśmy zapewne inne zdanie - wciągałoby nas to niczym największa pasja. Dlaczego pasja? Bo dla małp jest to pasjonujące zajęcie, choć nam kojarzy się ze żmudną pracą. Słowo „praca” samo w sobie niesie przymus i tu leży zaczątek lenistwa. Człowiek rzadko kiedy robi coś sam z siebie. Do działania niezbędna jest mu motywacja, czyli korzyść z owego działania. I nie chodzi tu tylko o pieniądz

Molekularnie rzecz biorąc, motywacja ludzi i zwierząt skrywa się w małych cząsteczkach mózgowego przekaźnika – dopaminie. To ona sprawia, że w ogóle chce nam się cokolwiek robić. Rządzi mózgowym układem nagrody, dzięki któremu poprzez odczuwanie przyjemności utrwalają się korzystne zachowania. Doznawanie przyjemności jest najlepszą nagrodą i tak też było z naszymi małpami – czerpały radość z układania puzzli. W myśl założeń włoskiej lekarki Marii Montessori, twórczyni systemu wychowawczego dzieci, kiedy proces działania jest interesujący, lenistwo upada totalnie i człowiek chętnie wykonuje zadania. Harry F. Harlow, amerykański psycholog, nazwał to motywacją wewnętrzną, kiedy aktywność sama w sobie jest najbardziej motywująca.

Może to brzmieć niedorzecznie, ale dobrze obrazują to wyniki badań holenderskiego etnologa Adriaana, który obserwował życie szympansów żyjących w dwóch odmiennych środowiskach – naturalnym i w niewoli, w zoo. Okazało się, że szympansy żyjące w niewoli mimo stałego dostępu do pokarmu żyły krócej. Szympansy żyjące w środowisku naturalnym, których funkcjonowanie pełne było wyzwań i niebezpieczeństw, walki o życie i pokarm, miały lepszą kondycję psychofizyczną. Konfrontacja z nieprzewidywalnością środowiska usprawnia system poznawczy zwierząt: czujność, uwagę, pamięć. Ale przecież czasem nam się nie chce.  Marzymy wtedy, by móc leżeć i nic nie robić. Więc dobrze, połóżmy się...

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij