Go to content

Dr Janina Maschke: „Kiedy ADHD przestaje być ukrywane i znienawidzone, może stać się po prostu częścią tożsamości”

Dr Janina Maschke - Hello Zdrowie

Dr Janina Maschke / fot. archiwum prywatne, tło Canva

Wiele kobiet z ADHD przez całe życie maskuje objawy, próbując dopasować się do oczekiwań otoczenia, i robią to tak dobrze, że same sobie przestają wierzyć. „Słyszą, że są po prostu lękowe, bałaganiarskie, ‘za bardzo’, chaotyczne albo nie radzą sobie z codziennością. Nawet strategie przetrwania bywają błędnie oceniane. Perfekcjonizm często jest chwalony, choć w rzeczywistości napędza go lęk” – o diagnozie, uldze i nadziei na lepsze życie rozmawiamy z dr Janiną Maschke, autorką książki „ADHD. Myślę szybciej, czuję mocniej. Przewodnik dla kobiet”.

Posłuchaj artykułu Udostępnij
Wysłuchasz w 12 min

Jolanta Pawnik: Diagnozę ADHD usłyszała pani w wieku 26 lat i był to, jak pani pisze, moment „zapalenia światła”. Co pani wtedy zrozumiała?

Dr Janina Maschke: Zrozumiałam, że nie jestem leniwa, chaotyczna, przewrażliwiona ani „beznadziejna w życiu”. Przez lata interpretowałam swoje trudności jako osobiste porażki, podczas gdy wiele z nich miało neurologiczne podłoże.

Diagnoza pozwoliła mi spojrzeć wstecz i połączyć fakty, które wcześniej wydawały się niepowiązane: ciągłe poczucie przytłoczenia, ogromną intensywność emocjonalną, prokrastynację, chroniczne zmęczenie życiem czy wrażenie, że muszę wkładać dwa razy więcej wysiłku niż inni, by osiągnąć to samo.

Pisze pani, że przez lata czuła się „nie na miejscu” we własnym życiu. Jak dziś patrzy pani na tamtą dziewczynę? Czego najbardziej jej brakowało?

Przez wiele lat oceniałam ją bardzo surowo. Uważałam, że powinna być bardziej zdyscyplinowana, lepiej zorganizowana, mniej emocjonalna i mniej intensywna.

Dziś widzę dziewczynę, która bardzo się starała, ale nie miała wystarczającego wsparcia ani zrozumienia. Najbardziej brakowało jej języka do opisania tego, co działo się w jej wnętrzu. A skoro brakowało języka, brakowało też potwierdzenia, że jej doświadczenia są prawdziwe. Myślała, że sama jest problemem. Chciałabym, żeby wtedy wiedziała, że nic „fundamentalnie złego” z nią nie było. Potrzebowała narzędzi, wsparcia i współczucia, a nie wstydu.

Diagnoza to był moment olśnienia, bo nagle moje życie zaczęło mieć sens. Nie stało się łatwe ani idealne, ale pojawiło się coś nowego – współczucie wobec samej siebie. To było bardzo wyzwalające.

Dlaczego przez tyle lat ADHD uznawano za „chłopięce zaburzenie”, a przez to – jak pokazują dane – ogromna liczba kobiet pozostaje niezdiagnozowana?

ADHD przez lata rozpoznawano głównie poprzez najbardziej widoczne objawy: nadruchliwość, impulsywność, przeszkadzanie w klasie czy trudność z usiedzeniem w miejscu. Takie zachowania częściej zauważano u chłopców.

Dziewczynki były socjalizowane inaczej. Oczekiwano od nich, że będą ciche, pomocne, grzeczne i opanowane emocjonalnie. Zamiast więc uzewnętrzniać objawy, często kierowały je do środka. Ich ADHD wyglądało jak marzycielstwo, lęk, perfekcjonizm, people pleasing, przeciążenie emocjonalne czy chroniczne zmęczenie.

Medycyna przez lata traktowała mężczyznę jako „domyślny model człowieka”, a większość badań nad ADHD prowadzono właśnie na chłopcach i mężczyznach. Problem nie polegał więc na tym, że kobiety nie miały ADHD, ale na tym, że system nie był nauczony, by je dostrzegać.

Dziewczynki i kobiety z ADHD są „niewidzialne”, bo zazwyczaj są grzeczne, a ich objawy bywają ignorowane nawet przez specjalistów. Jak wygląda maskowanie ADHD?

Maskowanie to wyczerpująca praca polegająca na ukrywaniu trudności po to, by sprawiać wrażenie osoby dobrze funkcjonującej. Może wyglądać jak uśmiech i spokój na zewnątrz przy jednoczesnej panice w środku. Jak perfekcjonizm, nadmierne przygotowywanie się, zgadzanie się na wszystko czy kopiowanie zachowań innych osób.

U kobiet maskowanie często zaczyna się już w dzieciństwie. Dziewczynki są nagradzane za bycie miłymi, uporządkowanymi i emocjonalnie dostępnymi. Wiele z nich bardzo wcześnie uczy się, że ich naturalny sposób bycia jest „zbyt intensywny” albo „nieakceptowalny”. Stają się ekspertkami od edytowania samych siebie.

Problem polega na tym, że maskowanie bywa mylone z radzeniem sobie. Kobieta może wyglądać na spokojną i świetnie zorganizowaną, podczas gdy wewnętrznie funkcjonuje dzięki lękowi, adrenalinie i wstydowi. W końcu takie życie bardzo często prowadzi do wypalenia.

Rolki



ADHD pozostaje ADHD, ale hormony mogą „podkręcać” lub wyciszać objawy. Dlatego tak ważne jest patrzenie na ADHD kobiet w perspektywie całego życia

Jednym z najbardziej poruszających wątków w pani książce jest wpływ hormonów. Czy to oznacza, że kobieta doświadcza ADHD inaczej w różnych momentach cyklu lub życia?

Nie powiedziałabym, że to zupełnie inna forma ADHD, ale doświadczenie ADHD może bardzo się zmieniać pod wpływem hormonów.

Wiele kobiet zauważa nasilenie objawów w określonych momentach cyklu menstruacyjnego, szczególnie wtedy, gdy spada poziom estrogenu – zwykle około tygodnia przed miesiączką. Mogą wtedy silniej reagować emocjonalnie, mieć większe trudności z koncentracją, pamięcią czy kontrolą impulsów.

Podobnie dzieje się w czasie dużych zmian hormonalnych, takich jak ciąża, połóg, perimenopauza czy menopauza. ADHD pozostaje ADHD, ale hormony mogą „podkręcać” lub wyciszać objawy. Dlatego tak ważne jest patrzenie na ADHD kobiet w perspektywie całego życia.

Które objawy ADHD u kobiet są najczęściej mylone z „cechami charakteru”?

Problemy z regulacją emocji bywają sprowadzane do „przesadnej dramatyczności” albo „nadwrażliwości”. Dezorganizację interpretuje się jako lenistwo, prokrastynację jako brak dyscypliny, a zapominanie jako nieodpowiedzialność.

Wiele kobiet słyszy, że są po prostu lękowe, bałaganiarskie, „za bardzo”, chaotyczne albo nie radzą sobie z codziennością. Nawet strategie przetrwania bywają błędnie oceniane. Perfekcjonizm często jest chwalony, choć w rzeczywistości napędza go lęk.

Najbardziej tragiczne jest to, że wiele kobiet zaczyna wierzyć w te etykiety i buduje wokół nich swoją tożsamość, zanim ktokolwiek zada pytanie, co naprawdę się z nimi dzieje.

Jakie są konsekwencje późnej diagnozy albo życia bez diagnozy?

Mogą być ogromne. Wiele kobiet przez dekady obwinia same siebie. Zmagają się z edukacją, pracą, relacjami, rodzicielstwem czy finansami, nie rozumiejąc, dlaczego wszystko przychodzi im z takim trudem.

Późna diagnoza często oznacza lata lęku, depresji, wypalenia i niskiego poczucia własnej wartości. Wpływa też na relacje, bo partnerzy czy bliscy mogą interpretować zachowania związane z ADHD jako egoizm, nieodpowiedzialność albo brak troski.

Diagnoza jest oczywiście osobistą decyzją i nie każdy ma do niej równy dostęp. Ale zrozumienie ma ogromne znaczenie. Nawet późna diagnoza może zmienić życie, bo zamiast wstydu pojawia się kontekst. Kobieta dostaje mapę.

Pisze pani, że po diagnozie wiele kobiet przechodzi coś w rodzaju żałoby. Po czym?

Po życiu, które mogły mieć, gdyby ktoś zauważył je wcześniej. Opłakują lata spędzone w przekonaniu, że są „zepsute”. Relacje zniszczone przez niezrozumienie. Szanse, które przepadły. Kariery lub edukację, które mogłyby potoczyć się inaczej.

Opłakują też młodszą wersję siebie, która przez lata zmagała się ze wszystkim samotnie. Pojawia się smutek, złość i świadomość, że części cierpienia można było uniknąć.

Ale żałoba jest też częścią zdrowienia. Pozwala powiedzieć: „To, co mnie spotkało, miało znaczenie”. A wtedy można zacząć budować życie na nowo z większą uczciwością wobec siebie.

U kobiet maskowanie często zaczyna się już w dzieciństwie. Dziewczynki są nagradzane za bycie miłymi, uporządkowanymi i emocjonalnie dostępnymi. Wiele z nich bardzo wcześnie uczy się, że ich naturalny sposób bycia jest „zbyt intensywny” albo „nieakceptowalny”. Stają się ekspertkami od edytowania samych siebie

Kiedy pojawia się ulga? Co musi się wydarzyć, żeby ADHD przestało być wyłącznie ciężarem?

Ulga często pojawia się wtedy, gdy kobieta odkrywa, że nie jest sama i że diagnoza jej nie definiuje. Sama diagnoza bywa początkiem ulgi, ale głębsza zmiana przychodzi później, kiedy zaczyna zmieniać sposób, w jaki myśli o sobie.

ADHD przestaje być wyłącznie ciężarem wtedy, gdy zostaje zrozumiane, zaopiekowane i uwzględnione w codziennym życiu. To może oznaczać terapię, coaching, leczenie farmakologiczne, zmianę stylu życia, edukację albo wsparcie innych ludzi.

Kluczowe jest przejście od wstydu do samopoznania. ADHD nie definiuje całej osoby, ale wpływa na sposób, w jaki doświadcza ona świata. Kiedy przestaje być ukrywane i znienawidzone, może stać się po prostu częścią tożsamości.

Dr Janina Maschke – doktorka psychologii oraz coachka ADHD i funkcji wykonawczych. Kształciła się w wielu krajach, m.in. USA, Kanadzie, Niemczech, Wielkiej Brytanii, Chinach i Australii, co pozwoliło jej wzbogacić prowadzoną praktykę o międzynarodową perspektywę i stać się ekspertką w dziedzinie ADHD.

Od momentu otrzymania diagnozy ADHD dzieli się osobistymi doświadczeniami i nieustannie poszerza swoje kompetencje. W przestrzeni internetowej popularyzuje wiedzę z zakresu psychologii, pomagając innym odnaleźć drogę do większego zrozumienia siebie i swoich potrzeb.

Powiązane tematy: