Go to content

Skąd się bierze lęk i jak z nim sobie radzić. Z psychiatrką Magdaleną Dutsch-Mikulską rozmawiamy o naszym odwiecznym towarzyszu

na zdjęciu: kobieta wychyla się z dziury w czerwonym materiale - Hello Zdrowie

fot. Getty Images, Klaus Vedfelt

„Współczesny człowiek potrzebuje jednak innych sposobów radzenia sobie z lękiem i stresem niż te, które były wystarczające dla wcześniejszych pokoleń” – mówi dr. n. med Magdalena Dutsch-Mikulska, lekarka w trakcie specjalizacji z psychiatrii pracująca w sieci przychodni Psychomedic. Rozmawiamy z nią o mechanizmie powstawania lęku, o tym kto może mieć predyspozycje do zaburzeń lękowych i jak sobie radzić a atakami paniki.

Udostępnij
Przeczytasz w 11 min

Jolanta Pawnik: Zacznijmy od podstaw. Czym właściwie jest lęk i dlaczego ewolucja wyposażyła człowieka w tak silny mechanizm reagowania na zagrożenie?

Magdalena Dutsch-Mikulska: Lęk jest nieodłączną częścią naszego istnienia. Na przestrzeni milionów lat wykształcił się w toku ewolucji jako strategia przetrwania. Problem polega jednak na tym, że jesteśmy biologicznie przystosowani do życia w zupełnie innych warunkach niż te, w których funkcjonujemy obecnie. Kiedyś układ nerwowy człowieka miał chronić go przed intensywnymi i krótkotrwałymi zagrożeniami, takimi jak atak dzikiego zwierzęcia. Powstał w tym celu system „walki i ucieczki”. W odpowiedzi na zagrożenie nasz układ wegetatywny aktywuje się, przyspiesza oddech, akcję serca, powoduje drżenie mięśni.

Współczesny człowiek potrzebuje jednak innych sposobów radzenia sobie z lękiem i stresem niż te, które były wystarczające dla wcześniejszych pokoleń. Większość z nas żyje w przewlekłym stresie. Problemy piętrzą się na naszych barkach, a media społecznościowe bombardują nas informacjami i w dzień, i w nocy. Starannie ukształtowany przez ewolucję system, który miał pomagać nam przetrwać, zaczyna się rozregulowywać. U części osób może to prowadzić do rozwoju zaburzeń lękowych, w tym właśnie do napadów paniki.

Jakie osoby są szczególnie narażone na takie zaburzenia? Czy mają ze sobą coś wspólnego? Jakaś cecha osobowości, a może budowa układu nerwowego?

Istnieją pewne wspólne cechy mogące zwiększać ryzyko wystąpienia zaburzenia panicznego. Dotyka ono częściej kobiet niż mężczyzn. Szczególnie narażone są osoby, które doświadczyły przemocy w okresie dzieciństwa. Dużo większe ryzyko zaburzenia panicznego mają osoby, które jako dzieci miały lęk separacyjny. Do rozwinięcia się tego zaburzenia może predysponować neurotyzm, czyli cecha osobowości polegająca na wrażliwości i skłonności do przeżywania przykrych emocji. Zaburzenie paniczne często towarzyszy innym jednostkom chorobowym, w szczególności innym zaburzeniom lękowym, depresji, zaburzeniom osobowości, uzależnieniu od substancji.

Jedną z podstawowych metod leczenia zaburzeń lękowych jest psychoterapia indywidualna, która ma na celu identyfikację schematów zachowania i myślenia sprzyjających powstawaniu lęku, a następnie ich stopniową modyfikację.

Trudno tutaj jednoznacznie określić ciąg przyczynowo-skutkowy. Zwykle uznajemy, że zaburzenia te mają wspólne czynniki ryzyka i po części wspólną etiologię. Istnieje pewna komponenta dziedziczna, jest to jednak zdecydowana mniejszość. Szacuje się, że ponad 50 proc. etiologii zaburzenia panicznego wynika z czynników środowiskowych.

Dlatego bardzo ważna jest diagnostyka różnicowa i badanie psychiatryczne. Zaburzenie paniczne może współwystępować z chorobami przewlekłymi, takimi jak astma, nadczynność tarczycy, przewlekła obturacyjna choroba płuc, czy zespół jelita drażliwego. Przewlekły stan zapalny, stres oraz doświadczenie choroby przewlekłej prawdopodobnie zwiększają ryzyko rozwinięcia zaburzenia panicznego.

Magdalena Deutsch-Mikulska - Hello Zdrowie

Magdalena Deutsch-Mikulska /fot. archiwum prywatne

Zaburzenie paniczne może, ale nie musi, wystąpić w konsekwencji jakiegoś stresora zewnętrznego – może być to śmierć kogoś bliskiego, mobbing w pracy. Istnieją również czynniki środowiskowe zwiększające ryzyko zaburzenia panicznego, podlegające modyfikacji, takie jak palenie tytoniu.

Jaki jest mechanizm napadu paniki? Co może wskazywać, że nasz układ nerwowy ma do nich skłonność albo już zaczyna się rozregulowywać?

Napad paniki zaczyna się od błędnej interpretacji zdarzenia obojętnego jako zagrażające na poziomie korowym, czyli w tej części kory mózgowej, która odpowiada za myślenie, analizowanie i planowanie. W praktyce może do tego dochodzić na poziomie nieświadomym, dlatego osoby doświadczające napadu paniki nie zawsze są w stanie zidentyfikować czynnik wyzwalający.

Rolki



Po tym, jak już dojdzie do identyfikacji zagrożenia, dochodzi do aktywacji głębokich struktur mózgu związanych z odczuwaniem lęku. W następstwie tego dochodzi do aktywacji układu współczulnego i wyrzutu adrenaliny: potliwości, kołatania serca, drżeń mięśniowych, wrażenia braku oddechu. Przyspieszenie oddechu może na dodatek wtórnie nasilić ból i ucisk w klatce piersiowej, spowodować zawroty głowy, wywołać uczucie mrowienia, drętwienia. Osoba doświadczająca napadu paniki interpretuje objawy jako niebezpieczeństwo, co zwiększa lęk i wyrzut adrenaliny, a przez to napad paniki nasila się.

Pomówmy teraz o metodach radzenia sobie w takich sytuacjach. Rozumiem, że nie ma jednej metody, która sprawdzi się u wszystkich.

Tak, budowanie zdrowych nawyków i odkrywanie własnych sposobów radzenia sobie z lękiem to indywidualna droga. Przede wszystkim, w chwili, gdy doświadczamy napadu, żeby powstrzymać błędne koło lęku, ważne jest uświadomienie sobie, że nie jest to stan zagrożenia życia. Walka z atakiem za wszelką cenę może nasilić jego objawy. Techniki uspokajające bazują przede wszystkim na aktywacji układu przywspółczulnego, który hamuje współczulny. Mogą to być ćwiczenia oddechowe, relaksacyjne. Nie ma jednej uniwersalnej metody, która pozwala na zahamowanie napadu paniki.

Czy możemy sami określić skalę i prawdopodobieństwo ataków lękowych i czy powinniśmy to robić?

Każdy może we własnym zakresie lub w gabinecie lekarskim wykonać proste skale szacujące takie prawdopodobieństwo, za pomocą przesiewowych formularzy PDSS (Panic Disorder Severity Scale) lub GAD-7 (Generalized Anxiety Disorder-7). Wysoki wynik w takiej skali powinien nas skłonić do szukania pomocy.

Osoby, które po raz pierwszy doświadczają ataku paniki, często są przekonane, że mają zawał serca albo inną ciężką chorobę. Pierwsze kroki tych osób prowadzą raczej do lekarzy ogólnych albo kardiologów, a nie specjalistów zajmujących się zdrowiem psychicznym. U kogo powinny szukać pomocy?

Zwykle leczenie zaburzeń lękowych rozpoczyna się od konsultacji z psychologiem lub lekarzem. W każdym przypadku przed postawieniem diagnozy wskazana jest dokładna diagnostyka, w celu wykluczenia innych niż lękowe przyczyn objawów. Przede wszystkim są to badania EKG, morfologia, elektrolity i TSH. Taka diagnostyka zwykle odbywa się u lekarza Podstawowej Opieki Zdrowotnej, czasem w ramach Szpitalnego Oddziału Ratunkowego lub u lekarzy innych specjalizacji, jak kardiologia lub neurologia.

Najlepiej, jeśli leczenie zaburzenia panicznego prowadzi psychiatra, ale pamiętajmy, że każdy lekarz może postawić diagnozę zaburzeń lękowych oraz rozpocząć ich leczenie, szczególnie jeśli czas oczekiwania na wizytę u psychiatry jest bardzo długi. Warto też wiedzieć, że lekarz rodzinny ma możliwość wystawienia dłuższego zwolnienia lekarskiego, jeśli zachodzi taka konieczność. Należy podkreślić, że pracodawca nie ma wglądu w rozpoznanie stanowiące podstawę zwolnienia lekarskiego.

Zdarza się również, że lekarz psychiatra zaleca włączenie farmakoterapii i wystawia zaświadczenie do POZ, stanowiące podstawę do kontynuacji leczenia przez lekarza rodzinnego. Nie ma wtedy konieczności czekania w kolejce do psychiatry, a leczenie prowadzi lekarz rodzinny. Dla wielu osób pomocne mogą być konsultacje z psychologiem lub (w przypadku dzieci i młodzieży) pedagogiem.

Za jedną z podstawowych metod leczenia zaburzeń lękowych uważa się psychoterapię. Na czym polega jej działanie i jak pomaga zmniejszyć lęk oraz napady paniki?

W leczeniu zaburzeń panicznych psychoterapia ma kluczowe znaczenie. Psychoterapeuta prowadzi leczenie uznaną i samodzielną metodą leczenia zaburzeń panicznych. Jest to osoba która, oprócz ukończenia studiów wyższych (zwykle medycznych, psychologicznych lub pedagogicznych), dodatkowo ukończyła szkolenie z psychoterapii trwające około 4 lat.

Jedną z podstawowych metod leczenia zaburzeń lękowych jest psychoterapia indywidualna, która ma na celu identyfikację schematów zachowania i myślenia sprzyjających powstawaniu lęku, a następnie ich stopniową modyfikację. Psychoterapia pozwala wyodrębnić przekonania na temat świata, które nasilają lęk, a niekoniecznie są prawdziwe, na przykład: „wszyscy chcą mnie wykorzystać”, „nikomu nie można ufać”. Tego rodzaju myśli wywodzą się z wcześniejszych trudnych doświadczeń i często mają uzasadnienie w historii pacjenta. Celem psychoterapii jest dopuszczenie alternatywnych hipotez, na przykład: „w przeszłości pracodawca mnie wykorzystywał, ale teraz mam nową pracę, gdzie jestem doceniany”.

Dostępna jest również psychoterapia grupowa, w której ważną rolę pełnią interakcje między jej uczestnikami.

Przede wszystkim, w chwili, gdy doświadczamy napadu, żeby powstrzymać błędne koło lęku, ważne jest uświadomienie sobie, że nie jest to stan zagrożenia życia. Walka z atakiem za wszelką cenę może nasilić jego objawy.

Jak długo może trwać terapia psychoterapeutyczna?

Czas trwania procesu terapeutycznego bywa bardzo różny, w zależności od potrzeb pacjenta i wybranego nurtu. Psychoterapia indywidualna jest dostępna w poradniach i centrach zdrowia psychicznego. Niektóre z poradni oferują również psychoterapię grupową w formie cotygodniowych spotkań.

Istnieją również oddziały dzienne terapeutyczne, w których można uczestniczyć w psychoterapii indywidualnej i grupowej oraz innych zajęciach (arteterapia, muzykoterapia itp.). Pacjenci uczęszczają do takiego oddziału od poniedziałku do piątku, zwykle od 9.00 do 14.00, a cały pobyt wynosi zwykle 12 tygodni. Skierowanie do takiego oddziału może wystawić psychiatra lub lekarz rodzinny. Zasady kwalifikacji są ustalane indywidualnie przez każdy oddział.

Kiedy może być potrzebna farmakoterapia i jakie mamy leki?

W leczeniu farmakologicznym zaburzeń lękowych wyróżnia się dwie grupy leków: doraźne i przyjmowane na stałe. Te pierwsze mają krótkotrwały efekt i pomagają w opanowaniu ostrych objawów lęku. Leki takie jak SSRI i SNRI muszą być stosowane przez czas określany indywidualnie przez lekarza (zwykle ponad pół roku), tak by ich efekt działania utrwalił się i po ich odstawieniu nie doszło do nawrotu. Doraźne modyfikowanie dawek tych leków nie przynosi efektu terapeutycznego, a może spowodować działania niepożądane.

Wokół leków stosowanych w leczeniu zaburzeń lękowych narosło wiele mitów. Z obawami mówi się o ich skutkach ubocznych. Jak to wygląda?

Każdy z leków ma nieco inny mechanizm działania. Nie u każdego wystąpią działania niepożądane. Większość pacjentów leczenie toleruje dobrze i nie zgłaszają żadnych objawów ubocznych.

Leki stosowane w leczeniu przewlekłych zaburzeń lękowych to m. in. grupa inhibitorów wychwytu zwrotnego serotoniny (SSRI) lub serotoniny i noradrenaliny (SNRI). Są to leki bezpieczne i dobrze tolerowane, które nie niosą ze sobą ryzyka uzależnienia. Mogą jednak powodować działania niepożądane przy włączaniu i odstawianiu, szczególnie w pierwszych dniach (głównie nudności, wymioty, bóle i zawroty głowy).

Zwykle objawy te mają niewielkie nasilenie, szybko ustępują, a także są nieproporcjonalnie mniej dokuczliwe w stosunku do korzyści z leczenia. Pacjenci najczęściej mówią mi, że obawiają się, że będą po nim „otępiali” albo „ospali”, co jest bardzo rzadkim działaniem niepożądanym. Niektóre z leków mogą mieć wręcz działanie aktywizujące i pobudzające, więc warto nasze obawy dokładnie omówić z lekarzem, tak żeby optymalnie dobrać farmakoterapię do oczekiwań pacjenta. Pozytywne efekty leczenia rozwijają się zazwyczaj stopniowo, osiągając istotną poprawę dopiero po 4–8 tygodniach od rozpoczęcia farmakoterapii, dlatego na początku warto pamiętać o lekach doraźnych.

W przypadku niektórych leków stosowanych doraźnie istnieje ryzyko senności i mogą one wpływać na zdolność prowadzenia pojazdów. Szczególną ostrożność należy zachować, przyjmując leki z grupy benzodiazepin. Są one bardzo skuteczne w leczeniu zaburzeń lękowych, ale szybko powodują tolerancję, to znaczy, że do uzyskania oczekiwanego efektu potrzebne są coraz wyższe dawki. W efekcie ich stosowanie może prowadzić do uzależnienia.

Pamiętajmy jednak, że nie wszystkie doraźnie stosowane leki uspokajające uzależniają. Na przykład hydroksyzyna lub propranolol mogą być długotrwale stosowane bez takiego ryzyka. Przy włączeniu jakichkolwiek leków warto omówić z lekarzem kwestię naszych oczekiwań wobec leczenia i obaw z nim związanych.

Powiązane tematy: