Przejdź do treści

„Na policji kobieta, która doświadczyła gwałtu w małżeństwie, może usłyszeć, że właściwie nic się nie stało, bo ona jest żoną i seks należy do jej obowiązków” – mówi Joanna Piotrowska, założycielka Feminoteki

Joanna Piotrowska. Zdj: Barbara Sinica
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Ciężko ustać ci w tej pozycji? Naukowcy mówią, o czym może to świadczyć
„Nadżerkę, taką prawdziwą, będzie miało tylko 30 proc. z was. To, czym najczęściej 'straszą’ was ginekolodzy, to ektopia” – mówi dr Agnieszka Nalewczyńska
Dieta łagodząca objawy PMS, czyli co jeść, żeby mniej cierpieć
Ciśnieniomierze odejdą w zapomnienie? Grafenowy tatuaż sam zmierzy ciśnienie krwi
Wyleczą migrenę botoksem. Przełomową terapię zrefunduje państwo

Mimo to książka nie straciła na aktualności.

Absolutnie nie, choć trochę się obawiałam, czy nikt nie zarzuci nam, że książka miała pierwsze wydanie w latach 80. Podjęłyśmy jednak decyzję o publikacji, bo w Polsce wciąż bardzo rzadko temat przemocy seksualnej wobec kobiet jest podnoszony. Mało jest też publikacji napisanych nie z perspektywy prawnej czy psychologicznej, a z perspektywy społecznej. Książka „Gwałt w małżeństwie” zapoczątkowała debatę w Stanach Zjednoczonych. Gdy zaczęłam ją czytać, zdałam sobie sprawę, że jesteśmy dokładnie w tym samym punkcie, a nawet wcześniej niż Stany Zjednoczone były w latach 80. W Polsce nie ma bowiem żadnych badań na ten temat. O gwałcie w małżeństwie jest bardzo mało publikacji, to jest zjawisko w Polsce praktycznie nierozpoznane.

„Gwałt w małżeństwie” . Mat. pras.

Być może są jakieś prace magisterskie czy doktorskie na ten temat, ale do takich materiałów bardzo trudno dotrzeć, więc chciałabym skierować prośbę do autorów – jeżeli ktoś napisał na temat gwałtu w małżeństwie publikację z własnymi badaniami, to bardzo chętnie byśmy się takiej pracy przyjrzały.

Kobiety w Polsce wstydzą się przyznać, że mąż wymusił na nich seks?

Wstydzą się, ale podobnie jak część kobiet w Stanach Zjednoczonych w latach 80. nie uznają, że doszło do gwałtu. Myślą, że seks małżeński to ich powinność. Gdy prowadzę warsztaty samoobrony i asertywności dla kobiet WenDo, w których uczestniczą również kobiety z doświadczeniem przemocy, spotykam się z Polkami, które wyznają, że odeszły od męża. Głównym powodem był inny rodzaj przemocy, jednak z czasem zdały sobie sprawę, że były też zmuszane do seksu. Przyznam szczerze, że było to dla mnie szokiem. Bo to nie były kobiety urodzone 50 czy 60 lat temu, tylko kobiety 30–40-letnie. Doświadczały gwałtu w małżeństwie, ale nie potrafiły tego nazwać. Dopiero spotkania z nami i rozmowy podczas warsztatów uświadomiły im, że to nie one zrobiły coś złego, tylko zostały seksualnie wykorzystane przez męża.

Dlaczego niektóre kobiety uznają, że nie ma czegoś takiego jak gwałt w małżeństwie? Wyniosły to z domu, tak je wychowano?

Ten przekaz funkcjonuje cały czas: wychodząc za mąż, kobieta zobowiązuje się do różnych rzeczy. Staje się bezpłatną pomocą domową i bezpłatną opiekunką do dzieci. Ostatnie badania znów pokazały, że 80 proc. Polek wykonuje większość prac domowych – i są tymi obowiązkami przytłoczone. Ale to jest jedna strona medalu. Druga jest taka, że nie mamy w Polsce powszechnej edukacji przeciwprzemocowej z prawdziwego zdarzenia. Dlatego wiele kobiet, zwłaszcza pochodzących z tradycyjnych rodzin czy z małych miejscowości, ma przekonanie, że to jest taki pakiet, z którym się wchodzi do małżeństwa: świadczenie bezpłatnych usług seksualnych obok prac domowych czy usług opiekuńczych.