Zapowiadało się świetnie
Na początku stycznia minister zdrowia Adam Niedzielski wydał rozporządzenie, dzięki któremu możemy zrobić tzw. test COMBO, czyli trzy w jednym – na COVID-19, wirus RSV i grypę, w ramach POZ. Oznacza to, że jest on finansowany przez Narodowy Fundusz Zdrowia.
– Rozporządzenie umożliwia wykonanie u lekarza rodzinnego testu, który zidentyfikuje, z którym wirusem mamy do czynienia, czy jest to wirus grypy, koronawirus czy wirus RSV – mówił wtedy szef resortu zdrowia.
Jak pisze na swojej stronie internetowej NFZ, wprowadzenie szybkich testów antygenowych, które w krótkim czasie wykrywają zakażenie wirusem grypy (A bądź B), koronawirusem lub wirusem RSV, „znacznie ułatwi postawienie właściwej diagnozy i zastosowanie adekwatnego leczenia”, co „jest szczególnie istotne przy nadmiernie stosowanej antybiotykoterapii”. Brzmi świetnie, ale w praktyce nie wygląda to już tak kolorowo.
„Z powodu bardzo niskiej czułości Rada Przejrzystości przy Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji wydała negatywną opinię o refundacji testów COMBO, mających wykrywać grypę, COVID-19 i wirus RSV. Minister zdrowia Adam Niedzielski odwołał szefa rady, a testy i tak kazał refundować – za 230 mln zł rocznie” – podaje „Gazeta Wyborcza”.
Rolki
Pośpiech nie zawsze jest dobrym doradcą
Rada Przejrzystości przy AOTMiT ma za zadanie ocenianie skuteczności leków i nowych metod leczenia, opierając się na dostępnych danych naukowych. Na tej podstawie wydaje (bądź nie) swoją rekomendację, która powinna być wiążąca dla ministra zdrowia. Teraz jednak tak nie było.
W przypadku testów COMBO sytuacja była wyjątkowo napięta, bo Ministerstwu Zdrowia wyjątkowo się śpieszyło. Jak pisze „Gazeta Wyborcza”, rada otrzymała zlecenie na wydanie rekomendacji dotyczącej refundacji testów COMBO w ostatnich dniach grudnia.
„Refundacja miała być odpowiedzią ministerstwa na falę zachorowań na grypę, która się wtedy nasiliła. Media w całym kraju donosiły o zapełnionych szpitalach, zwłaszcza oddziałach dla dzieci. Minister Adam Niedzielski, a także wiceminister Waldemar Kraska i rzecznik resortu Wojciech Andrusiewicz zapewniali, że testy będą lada chwila dostępne w poradniach POZ” – czytamy w artykule.
Niska czułość i swoistość?
Pośpiech jednak niestety nie zawsze jest dobrym doradcą. 3 stycznia wiceminister Kraska powiedział na konferencji prasowej:
„Wiemy, że jest pozytywne wskazanie. Dzisiaj czekamy na oficjalną rekomendację. Od tego będzie zależało wydanie rozporządzenia przez ministra zdrowia i polecenia przez prezesa NFZ”.
Tyle że, jak pisze „Gazeta Wyborcza”, posiedzenie rady odbyło się już 2 stycznia. I pracownicy AOTMiT, wbrew temu, czego spodziewało się Ministerstwo Zdrowia, wydali wtedy negatywną rekomendację dla tego testu. Opierali się na najnowszych doniesieniach naukowych, w tym tych z renomowanego berlińskiego Instytutu Roberta Kocha.
„Chodziło o niską czułość (wykrycie infekcji) i niską swoistość (wskazanie, o jaki wirus chodzi). Producenci na ogół twierdzą, że są na poziomie 90 proc., a analizowane doniesienia mówiły, że w niektórych przypadkach sięgają tylko 50 proc.” – podaje „GW”.
Do publikacji gazety odniosło się na Twitterze Ministerstwo Zdrowia. Jak twierdzi resort w swoim wpisie, Rada Przejrzystości przy AOTMiT nie oceniła testów COMBO, a te w kierunku wirusa RSV. Co więcej, MZ podkreśla, że dane, na podstawie których pracownicy AOTMiT wydali swoją opinię, pochodziły z 2018 r. Tymczasem, jak wskazuje resort, „zgodnie ze wskazaniami Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych testy COMBO mają skuteczność powyżej 90 proc.”.
RozwińŹródła:
https://www.nfz.gov.pl/aktualnosci/aktualnosci-centrali/testy-combo-u-lekarza-rodzinnego-za-test-i-jego-wykonanie-zaplaci-nfz,8326.html