Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy styl życia

Floating – najgłębszy relaks na Ziemi

Floating – najgłębszy relaks na Ziemi
Ilustracja: shutterstock
Kosmiczna kapsuła wypełniona wodą tak słoną, że unosisz się na jej powierzchni wbrew prawu grawitacji. Floating to genialny sposób na relaks i niezwykłe doświadczenie, które sprawi, że dosłownie… odpłyniesz.

Możesz relaksować się przy odgłosach delfinów, możesz spacerować boso po trawie, możesz stosować aromaterapię, ale jeśli potrzebujesz naprawdę szybkiej i łatwej metody na głęboki odpoczynek, nic nie sprawdzi się lepiej niż floating. Przyświeca mu idea odcięcia umysłu od chaosu świata zewnętrznego, który stresuje, rozprasza i utrudnia prawdziwy relaks. W tym celu kładziesz się na powierzchni bardzo słonej wody w specjalnej kapsule, która izoluje dźwięki i w której jest kompletnie ciemno. Stan, którego doświadczysz po godzinie takiego dryfowania, jest nieporównywalny z niczym innym. Floating aktywuje bowiem w mózgu fale theta. Doświadczamy ich w hipnozie, transie, po wieloletniej, zaawansowanej praktyce medytacji albo w tzw. świadomym śnie. Dla naukowców fale theta pozostają wciąż trudne do zbadania, bo zazwyczaj tuż po ich pojawieniu się zapadamy w głęboki sen. Tymczasem dzięki floatingowi taki stan dostępny jest z miejsca i dla każdego. Mało tego, podczas sesji możliwe jest utrzymanie mózgu w fazie theta przez długi czas.

Wyprawa do wnętrza siebie

Floating jest obietnicą głębokiego relaksu, któremu niejednokrotnie towarzyszą wizje lub olśnienia. W trakcie seansu twój mózg praktycznie pozbawiony zostaje bodźców, a działanie zmysłów, wzroku, słuchu, smaku, węchu, dotyku i propriocepcji, zostaje wyłączone. Taka sytuacja sprzyja maksymalnemu wyciszeniu, ale nie tylko. Odcięty od świata zewnętrznego umysł zaczyna się trochę nudzić i dosłownie zagląda w głąb siebie. W rezultacie seans może ci przynieść odpowiedź na nurtujące cię pytanie albo pełne symboliki obrazy, których znaczenie będziesz znał tylko ty.

Już sam wygląd kapsuły do floatingu jest zapowiedzią niezwykłej podróży, która cię czeka. Przypomina ona trochę pojazd rodem z filmów sci-fi. Wypełniona jest płytką wodą o zaledwie 25 centymetrach głębokości. Woda ma temperaturę ludzkiego ciała i rozpuszczone jest w niej 500 kilogramów bogatej w minerały soli Epsom. Dzięki temu, gdy tylko spróbujesz się położyć, momentalnie zacznie wypychać twoje ciało ku górze, zaprzeczając prawu grawitacji. Ogromne nasycenie solą sprawia też, że w wodzie nie mają szansy rozwinąć się jakiekolwiek mikroorganizmy. Dodatkowo woda jest odkażana aktywnym tlenem, a po każdym seansie całkowicie przefiltrowywana, więc jest w 100 proc. czysta. W kapsule pali się niebieskie światło, które najlepiej wyłączyć – w ciemności relaks będzie pełniejszy. Są też dwa guziki, za pomocą których zamykasz i otwierasz właz. Jest także guzik paniki po prawej stronie, którym możesz wezwać pomoc, jeżeli źle się poczujesz. Seans najlepiej odbywać w zupełnej ciszy, ale zwłaszcza początkujący mogą zdecydować się na pierwsze kilkanaście minut przy dźwiękach oceanu, co ułatwia wejście w stan relaksu. Jeśli masz klaustrofobię, możesz zostawić właz kabiny lekko uchylony, ale, znowu, dla pełnego przeżycia lepiej jest całkowicie go zamknąć. Zresztą, gdy zgasisz światło i zapanuje kompletna ciemność, ograniczająca przestrzeń kabiny przestanie mieć znaczenie. Poczujesz się raczej, jakbyś unosił się w kosmosie, gdzie nie istnieją żadne granice, w tym także – twojego ciała.

Całe doświadczenie trwa godzinę. – Floating daje ci dokładnie to, czego potrzebujesz danego dnia – mówi Monika Zgórzak z Centrum Floatingu Ocean Spokojny w Warszawie, która jako pierwsza wprowadziła tę metodę relaksu do Polski. – Niektórzy wchodzą w stany bliskie medytacji, inni po prostu odpoczywają, a jeszcze inni ucinają sobie drzemkę – dodaje. Najlepiej na nic się nie nastawiać, tylko pozwolić sobie… odpłynąć.

Pierwsze eksperymenty

Twórcą floatingu był amerykański wizjoner i neuropsychiatra dr John C. Lily. Na przełomie lat 50. i 60. badał, jak zachowuje się umysł człowieka, gdy pozbawiony zostaje jakichkolwiek bodźców. W tym celu stworzył pierwszą komorę do floatingu. Nie przypominała za bardzo dzisiejszych kapsuł. Wypełniona była słodką wodą, a badany wchodził do niej w całości, w pozycji pionowej, z niewygodnym aparatem tlenowym i maską zakrywającą oczy. Dopiero później dr Lily udoskonalił swój wynalazek. Stan głębokiej relaksacji, w który niezwykle szybko wchodził każdy uczestnik eksperymentu, sprawił, że kapsuły do floatingu z czasem rozpowszechniły się np. jako jeden z elementów wyposażenia SPA (z roku na rok stają się coraz popularniejsze). Co ciekawe, jedną z pierwszych osób, które poddały się eksperymentowi, był przyjaciel doktora, aktor Jeff Bridges, który do tej pory wykorzystuje floating jako doskonałe narzędzie pomagające przygotować się do roli.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Powiązane artykuły

6 zaskakujących skutków wpływu stresu na nasz organizm

Kręgosłup daje ci się we znaki? Wyglądasz na kilka lat więcej, niż wskazuje...
Kręgosłup daje ci się we znaki? Wyglądasz na kilka lat więcej, niż wskazuje metryka, bez przerwy podjadasz albo zgrzytasz zębami w nocy? To mogą być sygnały, że wysiadają ci nerwy. Bo stres potrafi powodować naprawdę przeróżne objawy!

Pozycja Trupa, czyli jak się relaksować

Wiecie, co niektórych najbardziej przeraża w jodze? Relaks. Tych kilkanaście minut na koniec każdej sesji,...
Wiecie, co niektórych najbardziej przeraża w jodze? Relaks. Tych kilkanaście minut na koniec każdej sesji, które spędza się w Savasanie – pozycji trupa. Wymuszony brak działania potrafi wywołać stan bliski panice. Tak - wbrew pozorom odpoczywanie wcale nie jest łatwe.

Odpoczywać trzeba się nauczyć

Po intensywnym i wyczerpującym tygodniu pracy pojawia się on – wolny dzień. Z jednej strony cieszysz...
Po intensywnym i wyczerpującym tygodniu pracy pojawia się on – wolny dzień. Z jednej strony cieszysz się, że w końcu odpoczniesz, z drugiej – czujesz ogromny stres i napięcie, by ten dzień jak najlepiej wykorzystać. I w efekcie nie odpoczywasz, bo po prostu nie potrafisz. No to się naucz!