Przejdź do treści

Cyberseks – dlaczego tak łatwo się uzależniamy?

Zdjęcie: iStock
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
istockphoto.com
Jesteś w ciąży, a urlop jeszcze przed tobą? Dermatolożki tłumaczą, dlaczego lepiej nie wystawiać się na słońce
istockphoto.com
7 czynników pogarszających objawy alergii
minipizze z żurawiną
Minipizze z żurawiną i camembertem. Domownicy będą prosili o dokładkę
Przeklinanie ma swoje korzyści. Nie wierzysz? Sprawdź
Czego nie robić podczas infekcji intymnej?

Cyberseks – pozornie zwykłe zjawisko polegające na użyciu nowoczesnych technologii do seksu, wcale nie jest takie zwykłe. Uruchamia w naszych mózgach silne i trudne do skontrolowania reakcje. Tak może rodzić się kompulsja – najpierw tylko chcieliśmy, teraz już musimy…

Co z tego, że cyberseks tylko iluzja, skoro daje nam złudzenie nowości, ekscytacji. Stymuluje nasz mózg do intensywnej pracy, która nie zawsze daje te efekty, o które nam chodziło. Przeżywamy bowiem cykl złudzeń, z których nawet orgazm przed komputerem – choć realny – nie jest do końca prawdziwy. Skoro wiemy, że seks przez sieć to tylko iluzja, dlaczego tak łatwo dajemy się nabrać i, co ciekawe, dlaczego tak łatwo się uzależniamy?

Mózg w sieci

W dużym projekcie badawczym na temat pornografii (The Great Porn Experiment) naukowcy doszli do ciekawych wniosków. Badając strukturę męskiego uzależnienia od porno, uznali, że na męski mózg najsilniej działa mechanizm nowości. Oto dzięki porno w sieci codziennie, nawet kilka razy dziennie, mężczyzna może oglądać angażujące sceny erotyczne z dowolną ilością nowych partnerek. Męski mózg, ewolucyjnie nastrojony na poszukiwanie „nowości”, staje u raju bram. Oto może kopulować z taką ilością samic, jaka nie śniła się jego neolitycznym przodkom. Jest tylko jeden malutki szczegół. Malusieńki. Kopulacja tak naprawdę się nie odbywa… Pobudzony mózg reaguje, jak powinien, ale samice nie istnieją. Można założyć, że mężczyźni mogą się przy tej okazji masturbować, ale ich szczytowanie nie będzie porównywalne z przeżyciem prawdziwego orgazmu z prawdziwym człowiekiem.

Niby wiemy, że cyberseks to iluzja, ale powiedzcie to uzależnionym, a w zasadzie ich mózgom. Mózgi traktują to dość poważnie i szybko wpadają w spiralę uzależnienia. Było dobrze, chcę więcej, bo to mniej coraz mniej mnie satysfakcjonuje. Badania prowadzone na Uniwersytecie Stanforda pokazują, że według ostrożnych szacunków od cyberseksu jest uzależnione 1% populacji korzystającej z seksu w internecie. A że jedna trzecia wszystkich odwiedzin w sieci to odwiedziny związane ze stronami erotycznymi, porno, chat-roomami, wszelkiej maści forum, to realna liczba osób mających niezdrowe związki z cyberseksem jest gigantyczna. „Na pewno nie ja” – już sobie myślicie. Pomyślcie drugi raz, bo kompulsywne korzystanie z wirtualnego seksu jest tematem najczęściej pomijanym w czasie terapii. Jest też tematem, w którym najczęściej kłamią sobie ludzie pozostający w związkach i są ku temu konkretne powody.

Trzy razy „A”

Najbardziej ogólny powód, dla którego kłamiemy w związku z internetowymi randkami, seksem oglądanym albo przeżywanym przez sieć i tym podobnymi przyjemnościami, to fakt, że to wszystko wydaje się odległe i nieszkodliwe. Co więcej, uczciwie można powiedzieć, ze cyberseks ma nawet pewne dobre strony – ludzie o podobnych zainteresowaniach mogą się spotykać nie tylko żeby uprawiać seks, ale też żeby wymieniać doświadczenia. Mniejszości zyskują swoje miejsce. Nie można się niczym zarazić. Nie można zajść w nieplanowaną ciążę.

Ale to wszystko ma swoją ciemniejszą stronę, która zazwyczaj wygrywa z plusami. Trzy główne cechy cyberseksu: przystępność, dostępność, anonimowość (affordability, accessibility, anonymity) powodują, że jest tak łatwo wpadamy w jego sieć i tak ciężko jest nam się z niej wyplątać. Bo oto minimalnym nakładem sił możemy osiągnąć pobudzenie seksualne i emocjonalne, które normalnie zajmowałoby nam dni lub tygodnie starań. Nikt się na nas nie obrazi, nie odrzuci. Nikt nie uzna, że jesteśmy głupi, brzydcy, biedni, nieseksowni. Tak naprawdę nie musimy zwracać uwagi, szanować, liczyć się z kimkolwiek, chociażby dlatego, że większość nie dowie się, kim jesteśmy. To silny mechanizm wzmacniający pozytywne odczucia z każdej – i tak rozładowującej – wizyty na pornhubie. Mamy tylko zabawę, nie musimy za nic płacić. A nawet ten płatny prawdziwym pieniądzem seks jest znacznie tańszy niż chociażby randkowanie. Możemy przy okazji kompensować wszystkie swoje braki, niepewność. Zyskujemy możliwość oglądania rzeczy, o których jeszcze chwilę temu by się nam nie śniło. Przecież każdy możliwy rodzaj transgresji ma już swoje sieciowe odzwierciedlenie.

 

Ludzie, którzy aktywnie pracują nad porzuceniem cyberseksu na rzecz seksu realizowanego w prawdziwym świecie, mają głównie gorzkie refleksje. Gdy już zyskają dystans, obserwują, że ich działania były próbą przekroczenia ich własnych kompleksów, dawnych zranień, które zamiast rozwiązać problem, tylko go pogorszyły. To, co bierzemy dla siebie z cyberseksu – czy władza, czy atrakcyjność czy seksualne pobudzenie – nie ma związku z rzeczywistością. Ale oszustwo, jakiemu ulega nasz mózg, jest tak silne, że trzeba czasem osobistego dramatu, żeby móc zdać sobie sprawę z powagi sytuacji. Równie trudne jest leczenie kompulsji. Nie da się tak po prostu odciąć komuś na rok internetu, żeby nie miał pokusy i dzięki temu zaczął kontrolować własne życie.

Psychostymulacja

Zdolność do natychmiastowej zmiany naszego nastroju – przeniesienie nas w euforię niezależnie od głębokości doła, w jakim byliśmy – tylko wzmacnia uzależniające działanie cyberseksu. Nasz mózg niemal nie odróżnia cyberseksu od stosunków seksualnych w rzeczywistości. Pytanie – gdzie przebiega granica między prawdziwym seksem, a iluzją, jest naprawdę bardzo skomplikowane. Wyobraźcie sobie parę, która się kocha, jest ze sobą, ale czasowo (np. ze względu na wyjazd służbowy) nie będzie mogła uprawiać seksu przez miesiąc. I wyobraźcie sobie, że obydwoje postanawiają skorzystać z nowego produktu łączącego sztuczną pochwę (fleshligt) z wibratorem, przy pomocy aplikacji używającej kamery. Jedno jest w Singapurze, drugie w Nowym Jorku. Łączą swoje aplikacje, ona używa wibratora on fleshlighta, widzą się, stymulują w jednym rytmie i mają swój cyberseks. A teraz zostawicie urządzenie i zastąpcie naszą parę dwójką obcych sobie ludzi, którzy spotykają się w jakimś miejscu w sieci i robią seks ze sobą za pośrednictwem tych samych zabawek. O ile w przypadku pierwszej pary mieliśmy do czynienia z więziami i emocjami, które narodziły się przed zabawą w cyberseks, o tyle drugiej pary nie łączy nic. Po prostu korzystają z technologii i z sieci, zaś drugi człowiek występuje tutaj raczej w roli scenografii.

Odpowiedzi na pytania o cyberseks są nieoczywiste i mocno zależą od kontekstu. Co nie zmienia faktu, że ten rozwijający się sposób, w jaki ludzie realizują swój potencjał seksualny, stwarza określoną ilość zagrożeń i mimo wielu plusów pozostaje tylko… doświadczeniem wirtualnym.

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

Afrodyzjaki - by żądz moc móc wzmóc

Afrodyzjaki – by żądz moc móc wzmóc

Unsplash

Nie tylko cellulit i odrastające włoski. Oto 6 obaw dotyczących seksu, które wiele z nas ma w łóżku

Ameera Ibrahim / Instagram

Każdy człowiek jest potencjalnie zdolny do zdrady i każdy może zostać zdradzony – mówi Ameera Ibrahim, seksuolożka

Seks zamiast siłowni? Niestety, niekoniecznie…

wibrator

„Wibrator to taki gadżet, który zawsze stoi po stronie kobiet” – mówi Joanna Keszka, ekspertka w dziedzinie kobiecej seksualności i testerka wibratorów

Unsplash

Partner ściągnął prezerwatywę podczas seksu i nic ci o tym nie powiedział? To przemoc seksualna

Seks w upały. Jak ostudzić temperaturę, by atmosfera w łóżku pozostała gorąca?

Joanna Jędrusik, fot: Jakub Szafrański

„Minęły te czasy, gdy siedziałyśmy i czekałyśmy aż ktoś do nas zagada. Po to się matchujemy z fajnymi facetami, żeby z nimi rozmawiać” – mówi Joanna Jędrusik, autorka „50 Twarzy Tindera”

Seks w namiocie

Usłyszałaś od niego, że w gumce to już nie tak fajnie? To bzdura i manipulacja! Bezpieczny seks to podstawa

łóżko para nóg

Jak wywabić plamy po seksie z pościeli? Poznaj kilka przydatnych trików

„Zdarzyło mi się już dyskutować z 14-latką o tym, czy seks analny jest wystarczającym zabezpieczeniem przed ciążą” – mówi Milena Maria Sęp, lekarz rezydent ginekologii i położnictwa

Chcesz podkręcić swój seksualny apetyt? Sprawdź, czy twoja dieta jest bogata w tę witaminę

Dostałam nagie zdjęcie swojego kolegi. Jak mam zareagować? O tym, jak walczyć z cyber-ekshibicjonizmem, mówi seksuolog Adam Lewanowicz

„Bycie atrakcyjnym lub pociągającym ma bardzo niewiele wspólnego z rozmiarem ubrań, zaś z naszym stosunkiem do ciała i akceptacją”

Jak zmienia się seks po 50-tce? Poznaj 5 sposobów, żeby nadal mieć frajdę w łóżku

Pochwica

„Panuje u nas przekazywane z babki na matkę i z matki na córkę przyzwolenie na takie traktowanie seksualności kobiet: ma boleć” – dr Beata Wróbel o pochwicy

Zdarzyło ci się płakać po seksie? Nie ty jedna. Skąd to się bierze? Wyjaśnia ekspert

poranek po

„Gdybym tak mogła cofnąć czas…” Co zrobić, jeśli zaliczyłaś seks z niewłaściwych powodów albo z niewłaściwym facetem?

Endometrioza – oto 5 objawów choroby, które powinnaś znać

kobieta wącha kwiatka

Feromony – seks masz w… nosie

porno

„Pocimy się, pozycje nam nie wychodzą, coś nas zaboli, robimy przerwy na siusiu, przeszkadzają nam zwierzęta”. O tym, jak naprawdę wygląda nasz seks, mówi edukatorka seksualna Kamila Raczyńska-Chomyn

Co słychać? O dziwnych odgłosach organizmu

owoc pochwa

„Przestańmy uważać samomiłość za gorszą formę seksu, przeznaczoną dla starych panien”. Masturbacja to rewelacja!

„Jeśli praca mnie obciąża i sprawia, że nie mogę być tu i teraz w czasie seksu, to zapytajmy siebie, dlaczego seks jest mniej ważny od pracy, mniej potrzebny?”