Przejdź do treści

Nieporozumienia w seksie

Nieporozumienia w seksie
Ilustracja: Magdalena Pankiewicz | www.magdalenapankiewicz.com
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Dziewczynka bawiąca się zabawkami w pokoju
Pół miliona na dziecko. Wyniki raportu „Ile kosztuje dziecko w Polsce?”
para leży w łóżku z białą pościelą i rozmawia
Stres jest największym zabójcą libido
Kobieta smarująca twarz kremem w łazience
Niedobór witamin widać na skórze. Dietetyk radzi, jak zadbać o odpowiednie odżywienie
Przyprawa curry na łyżeczce
Curry to mieszanka najzdrowszych przypraw
Hanna Lis w czarnym golfie
Hanna Lis o endometriozie: miałam szczęście, że choroba nie odebrała mi szansy na macierzyństwo

Nieporozumień czy wręcz kłótni w obszarze seksu może być mnóstwo. Poczynając od najpoważniejszego – jedno chce więcej od drugiego, przez mniej fundamentalne – na przykład jedno chce używać subtelnego języka, drugie lubi rzucać mięsem, aż po pozornie trywialne – powiedzmy, że mężczyzna nie lubi dotyku koronek, a kobieta uwielbia koronkową bieliznę. Wszystkie warto wziąć na warsztat i obgadać.

Dlaczego warto o tym rozmawiać? W seksie najczęściej zdarza się, że oszukujemy, ściemniamy, zatajamy prawdę (często „dla dobra związku”), co na dłuższą metę zawsze obraca się przeciwko nam, przeciwko związkowi i więzi seksualnej, jaką mamy. W seksie i w obszarze seksualności najłatwiej nas zranić, najbardziej się boimy, najmocniej chcemy być przyjęci tacy, jakimi jesteśmy. Dlatego szczególnie w tej strefie warto dbać o przejrzystą, skuteczną, przyjazną komunikację.

Czas na wypowiedź

Dosłownie – daj czas. Parom, które się kłócą, sugeruję używanie stopera. Może brzmi to abstrakcyjnie i trąci sztucznością, ale znakomicie się sprawdza. Przynosi pożądaną równowagę dla par, w których jedna osoba mówi znacznie więcej niż druga. A takich par jest bardzo dużo. Pozwala wypowiedzieć się bez przerywania, zaprzeczania, potwierdzania. Druga osoba ma po prostu słuchać mówcy przez określony wspólnie czas. Potem przychodzi czas na wymianę i słuchający może odnieść się do tego, co usłyszał. Chcącym doprowadzić technikę ową do mistrzostwa sugeruję jeszcze ołówek i kartkę papieru, żeby notować, co się usłyszało.

„Weź mnie posłuchaj”

Aktywne słuchanie jest podstawą komunikacji. Sami chcemy być wysłuchani, więc słuchajmy innych. Jak to wygląda? Dwie osoby siedzą naprzeciw siebie, nie przerywają sobie, patrzą na siebie, nie dotykają komputerów/telefonów/etc., możliwie notują albo zapamiętują przekaz. Mówiący mówi tak jak chce i może, zaś słuchający dosłownie zamienia się w słuch. Co oznacza, że zamienia się w słuch? To znaczy, że nie prowadzi jednoczesnego tłumaczenia w swojej głowie, które może wyglądać np. tak: On mówi – „Chcę się więcej seksu”, zaś ona, mimo że nic nie mówi i niby słucha, wewnętrznie monologuje – „Pewnie, chciałbyś więcej seksu. Seksu-śmeksu. Zasuwam cały dzień i padam na twarz wieczorem, a jeszcze mam lecieć do ciebie z serwisem seksualnym. Niedoczekanie.” Z takiego niemego kina nie da się ulepić skutecznej komunikacji. Ale, żeby odpuścić, trzeba zrobić dwie rzeczy – porzucić ideały i zobaczyć własne potrzeby.

Porzuć ideały

„Przecież to nie moja wina! Nie mam z tym nic wspólnego. To nie mój problem, że ty masz problem.” W ten i na wiele innych sposobów odsuwamy od siebie zmorę bycia nieidealnym. Chcemy być nieskalani i w tym chceniu mamy zasadnicze problemy z otwarciem się na głos drugiego człowieka. Bo może się okazać, że będzie miał/miała o coś do nas pretensje. A pretensje mogą oznaczać, że być może jest jakiś nasz udział w całej sytuacji, emocji, stanie, z którym mamy do czynienia. Być może nawet oznaczałoby to, że naprawdę nie jesteśmy idealni. Że nasz związek nie jest. Że nasz partner nie jest. Że zdarza nam się po prostu coś schrzanić.

Zgoda na nieidealność świata jest podstawą realnego i sprawczego podejścia do naszego życia. Bez niej trwonimy energię na spychanie winny na innych, uciekanie od własnego poczucia winy i całą resztę z meczących, bezproduktywnych reakcji, które wdrażamy na co dzień wszędzie, gdzie się pojawiamy. Gdy skupicie się na rozwiązywaniu problemów zamiast na szukaniu sprawców uzyskacie więcej spokoju i szansę na zadbanie o prawdziwy skarb. Potrzeby. To znaczy, że w zdaniu „Chcę się więcej kochać” przestaniecie widzieć siebie jako sprawcę niepowodzenia, partnera/partnerkę jako oprawcę, który żąda niemożliwego, zaś sytuację jako nierozwiązywalny konflikt, który objawia się brutalną wymianą ciosów.

Zobacz własne potrzeby

Nieporozumienia w seksie

I tu jest pies pogrzebany. Jesteśmy skutecznie wytrenowani do niezauważania własnych głębokich potrzeb. Do głębokich potrzeb nie zaliczamy nowej pary butów, designerskiego etui do iphona albo odlotowych wakacji etc. Nasze potrzeby są proste. Pragniemy być docenieni, zauważeni, wysłuchani. Pragniemy miłości, wolności, bezpieczeństwa, określenia swoich granic, wyrażenia siebie. Uwaga! Pragniemy tego wszystkiego naraz. Co oznacza, że możemy mieć w związku pragnienie bezpieczeństwa i wolności jednocześnie i to nie świadczy o tym, że coś z nami nie tak.

Większość kłótni w związkach, szczególnie kłótni dotyczących seksu, dotyka głębokich potrzeb, które nie znajdują dla siebie miejsca. Najczęściej krzyczymy i narzekamy nie na ten temat, o których chodzi. I z pewnym uporem tkwimy w starych schematach komunikacji opartych na winie, pretensjach i odczuciu skrzywdzenia. Tymczasem tworzenie zdrowej komunikacji nie jest wcale takie trudne. Sprawdźcie, jak zmienia się rozumienie istoty rzeczy, gdy przejdziemy od „Ona nie chce seksu ze mną”, poprzez „Ja potrzebuję więcej seksu”, dalej przez „Ja potrzebuję więcej dotyku i kontaktu z kobietą, którą kocham”, aż do „Potrzebuję czuć więcej uwagi i miłości, i seksu. Potrzebuję dawać więcej tego samego”. Dopiero ostanie dwa zdania opisują potrzeby.

Dlatego warto mówić: „Potrzebuję, żebyśmy się dłużej kochali” – zamiast „To ty dochodzisz za szybko”. „Potrzebuję trochę czasu, żeby się rozkręcić” – zamiast zmuszać się do krótkiego seksu dla świętego spokoju. „Potrzebuję czuć, że ty też jesteś zaangażowana w to wszystko” – zamiast „Ciągle jesteś taka pasywna w seksie.”

Mówienie o potrzebach – oprócz tego, że opisuje, o co tak naprawdę nam chodzi i koncentruje uwagę na poszukiwaniu rozwiązań, nie zaś na obrzucaniu się kamieniami, daje szansę nawiązania empatycznej więzi. I nawet, gdy potrzeby okażą się sprzeczne, będzie możliwe znalezienie trzeciego wyjścia lub (gdy to niemożliwe) po prostu uznanie, że w tym akurat wypadku nie osiągniemy porozumienia. Istotą dogadania się nie musi być zawsze osiągnięcie 100% zgody, ale zauważenie i zajęcie się potrzebami własnymi i partnera. Szczególnie w seksie.

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

Seks tantryczny – inny wymiar miłości

Masturbacja nie tylko dla singielek

„Lubię na masturbację mówić samomiłość”. Rozmowa z Kamilą Raczyńską-Chomyn, edukatorką seksualną

5 powodów, dla których czytamy o seksie

Seks i rutyna – to normalne

Kamasutra – jak czytać ją dziś? Pisze Alicja Długołęcka

Skąd się bierze nudny seks? Wyjaśnia Alicja Długołęcka

Para w łóżku

Jak rozmawiać o seksie? Pisze Alicja Długołęcka

Modelki Victoria's Secret na wybiegu -Elsa Hosk, Adriana Lima, Behati Prinsloo, i Candice Swanepoel

Seks nie sprzedaje – to dobra wiadomość dla kobiet, zła dla Victoria’s Secret

5 zaskakujących przyczyn mniejszej ochoty na seks

5 rzeczy, które mężczyźni uwielbiają w łóżku

Fellatio, czyli… oswajanie penisa

Fellatio, czyli oswajanie penisa

5 błędów, które popełniają mężczyźni podczas seksu