Przejdź do treści

Jak oswoić wstyd w łóżku?

Zdjęcie: iStock
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Chora kobieta stoi z kubkiem w ręku i chusta na głowie i patrzy przez okno
Przełom w leczeniu chorób nowotworowych. „Ostatnia nadzieja dla pacjentów bez nadziei”
Kobieta w ciąży trzyma w ręku zdjęcie z badania USG
Rezygnacja z Banku Tkanek Germinalnych. Czy jest szansa dla kobiet chorych na raka?
kobieta używająca mikroskopu
Leki na cukrzycę i nadciśnienie sposobem na raka?
wegański stek wydrukowany w drukarce 3D
Wegański stek z drukarki 3D
Białe rzeźby przedstawiające troje młodych lduzi siedzących na ławce i patrzących w telefony. Telefony oświetlają ich twarze.
Jak bardzo jesteśmy uzależnieni od smartfonów? Zobacz wymowną rzeźbę

Z wstydem mamy do czynienia podczas wielu sytuacji, a jedną z nich jest seks. Warto znać swoje granice i oswajać się z nimi, czerpiąc radość ze zbliżenia bez zawstydzenia.

 

Jak to po co? „No, żeby było lepiej w seksie. Jeżeli nie będę się wstydzić, to od razu będę bardziej wyzwolona i lepsza w łóżku.” Gdybym miała wąsa, to bym go wtedy podkręciła, gdybym wzorem starych psychoanalityków paliła fajkę, byłby to czas, żeby ją odpalić i rozgościć się wygodnie w swoim fotelu, dla zaznaczenia chwili maksymalnego napięcia. Bo lepiej w seksie się nie robi od wyskoczenia ze wstydu, jak z bielizny w gorącym momencie. Wstyd się oswaja, nie zwalcza. I robi to powoli, badając swoje granice i potrzeby, nie zaś łamiąc sobie deski na głowie i zmuszając się do rzeczy, na które nie mamy wewnętrznej zgody. Może być nawet tak, że od zupełnego wyjścia ze wstydu pojawi się bez-wstyd, stan bez rozpoznania tego, co dla mnie dobre i właściwe, rodzaj odejścia od zmysłów, w ramach którego robimy głupoty, a może rzeczy potencjalnie niebezpieczne.

 

Wstyd jest kategorią neutralną. To my nadajemy jej znaczenia. Może nas krępować, wikłać, pozbawiać możliwości ekspresji swojego ciała, seksualności. Może też chronić i nadawać naszym decyzjom konieczny szlif zdrowego rozsądku, umiarkowania i szacunku dla siebie. Jakie / jacy jesteśmy w tym wstydzie – to jest najważniejsze pytanie.

Wstyd i skrępowanie

Wstyd wprowadza do naszego świata kultura i wychowanie. Jest bezpośrednio związany z ciałem, funkcjami seksualnymi, ale także ochroną i porządkiem społecznym. Naprawdę jest nie najgorzej, że ludzie się trochę wstydzą i np. nie zmuszają bliźnich do oglądania swoich aktywności seksualnych uprawianych publicznie (wiem, jest dogging – skłonność do uprawiania seksu w miejscach publicznych – ale ma się kiepsko w naszym klimacie). Kiepskie dla nas jest to, że zarówno nasi rodzice, otoczenie np. w szkole, w grupie rówieśniczej lubiło i lubi używać wstydu, żeby nas kontrolować i (bardzo często) robić nam krzywdę. Te pozornie niewinne żarty z rosnących piersi u nastolatek, szkolne zawstydzanie i wyszydzanie – gdy dowiadujemy się, że to, jacy jesteśmy z naszym ciałem, emocjami, jest żenujące, gorsze, skazuje nas na społeczną banicję. To jest wstyd, który rani jak ciosy ostrym narzędziem i zostawia nas kurczonymi psychicznie na długie lata, czasami nawet na zawsze, jeżeli nie zaczniemy przyglądać się sobie wnikliwie.

Wstyd i ochrona

Jest też bezcenny dla nas wstyd obronny. Odczucie „już dość”, „nie tak ma być”, „nie chcę tego”, który szczególnie w przypadku seksu pozwala nam dbać o własne granice i uniemożliwia innym ich przekraczanie. Mamy to w sobie, problem w tym, że często to odczucie w sobie tłumimy, myśląc o jakichś innych nagrodach – słynne: „Jak się z nim nie prześpię, to kolejnej randki nie będzie.” Właściwie dawkowany wstyd pozwala poczuć, czego chcemy dla siebie, a gdzie siebie przekraczamy czy nawet nadużywamy. I nie ma po co go porzucać, bo to jakby porzucać parasol w deszczowy dzień. Wiadomo, że zmokniemy. Nie wiadomo tylko, czy będziemy mieć katar czy zapalenie płuc…

Oswoić własny wstyd

Najczęściej myśląc o wstydzie, zmagamy się z mieszanką tych dwóch rodzajów wstydu. Nie odróżniamy, co dla nas zasilające, a co nas ogranicza, bo wszystko zostaje wrzucone do wora z jednym napisem. Wstyd kojarzy się konserwatywnie, nudno i nie obiecuje dobrej zabawy. Więc chcemy wyrzucić go raz, a porządnie, żeby nie musieć się męczyć z tym oldschoolowym wrażeniem, że coś jest nie tak. Ma być super i na lajcie, a my wyzwolone / wyzwoleni i robiący to, na co mamy ochotę. Tyle tylko że jeśli nie dowiemy się nic o naszym wstydzie, nie dowiemy się też, na co naprawdę mamy ochotę.

Oswajanie wstydu wymaga czasu i wyczucia. Zaczyna się od prostego zrozumienia różnicy pomiędzy dwoma wstydami – jednym wynikającym z mieszczańskiej pruderii i drugim – wynikającym z naszych emocji. Często droga wiedzie przez zaprzyjaźnienie się z własnym ciałem, akceptację tego, jakie jest, uznanie seksu z całą jego fizjologią. Czasem trzeba przypomnieć sobie bolesne chwile, gdy byliśmy zawstydzani, ośmieszani i uporać się z kompleksami, lękiem, które przyszły po tym. Nie ma co na siłę przełamywać wstydu, bo możemy coś sobie przy okazji złamać.

 

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

Seks w czasie okresu – tabu?

„Chcę dobrze myśleć o seksie”

Bezpieczny seks – jak zacząć ten temat z nowym partnerem?

Seks poprawia pamięć!

Dlaczego mężczyźni zasypiają po seksie?

Seks po ciąży

Seks po ciąży. „Jak zaczęliśmy współżyć, trochę to wyglądało jakbym była znowu dziewicą, bo lęki przed bólem miałam”

Czego nie jeść, by mieć dobry seks?

Cyberseks – dlaczego tak łatwo się uzależniamy?

Seks? W każdym wieku!

para uprawia seks

Seksuolog Joanna Niedziela: dostaję bardzo wiele wiadomości, które kończą się lub zaczynają od słów „czy to normalne”

Nieporozumienia w seksie

Nieporozumienia w seksie. Rozmawiajcie o nich

7 produktów na zwiększenie potencji