Dlaczego wiosną wcale nie mamy więcej energii i jaki ma to związek z hormonami tarczycy? Tłumaczy ginekolog i obesitolog dr Dorota Cybulska
– Przewlekłe zmęczenie nie jest „wymyślonym problemem” ani oznaką słabości. Najczęściej jest subtelnym, ale bardzo ważnym sygnałem, że ciało potrzebuje większej troski i często także diagnostyki – o wiosennym przesileniu i roli hormonów mówi ginekolog i obesitolog dr Dorota Cybulska.
Klaudia Kierzkowska, Hello Zdrowie: Powszechnie kojarzymy wiosnę z przypływem energii, a tymczasem okazuje się, że wiele osób odczuwa w tym czasie większe zmęczenie. Skąd bierze się ten paradoks?
Dr Dorota Cybulska: Wiosna kojarzy się z nowym początkiem, ale dla naszego organizmu nie jest to wyłącznie symboliczny „restart”, ale rzeczywisty okres biologicznej adaptacji. Po zimie nasz organizm funkcjonuje zwykle w innym rytmie: przez kilka miesięcy mieliśmy mniejszy dostęp do światła dziennego, byliśmy mniej aktywni fizycznie, a nasza dieta była bardziej ciężkostrawna, bogatsza w tłuszcze, z mniejszą ilością świeżych warzyw i owoców. Wraz z nadejściem wiosny organizm musi przestawić wiele procesów jednocześnie: rytm dobowy, gospodarkę hormonalną, metabolizm, poziom aktywności układu nerwowego. Ten moment „przejścia” przez wiele osób jest odczuwany nie jako przypływ sił, ale jako chwilowe przeciążenie. Dlatego wiosenne zmęczenie nie jest niczym dziwnym. U części osób to naturalna reakcja na zmianę sezonu, ale u innych może być pierwszym sygnałem, że organizm od dłuższego czasu funkcjonuje „na kredyt”, czyli przy zbyt niskich zasobach.
Jaką rolę w wiosennym spadku energii odgrywają hormony i które z nich są tu kluczowe?
Hormony mają znaczenie fundamentalne, ponieważ to one regulują każdy proces zachodzący w naszym organizmie. To od ich poziomu oraz ich subtelnej równowagi będzie zależał nasz poziom energii, jakość snu, apetyt, odporność na infekcje i stres, koncentracja, libido i nastrój.
W kontekście wiosennego spadku formy szczególnie ważną rolę pełnią: melatonina – która odpowiada za sen, rytmy dobowe, ale także ma wpływ na płodność, kortyzol – który reguluje zdolność do adaptacji, jest najważniejszym hormonem przetrwania, ale podnosi także poziom glukozy i może odpowiadać za wybudzanie w środku nocy, oraz hormony tarczycy – wpływają na tempo metabolizmu i poziom energii, pośrednio także na jakość skóry i włosów oraz obrzęki. Niezwykle ważne jest insulina, która odpowiada za stabilny poziom glukozy we krwi, ale jej zaburzony poziom będzie objawiał się przyrostem masy ciała, problemami z redukcją nadmiernych kilogramów, spadkami energii i drzemkami w ciągu dnia, ogromnym apetytem na słodycze, a nawet powstawaniem włókniaków na skórze czy trądzikiem. U kobiet należy wziąć także pod uwagę estrogeny i progesteron, których poziomy zmieniają się dodatkowo w trakcie cyklu miesiączkowego, a które mają ogromny wpływ na samopoczucie, sen, tolerancję stresu, nastrój, libido, koncentrację i regularność cyklu miesiączkowego oraz płodność.
W praktyce klinicznej, czyli w gabinecie, bardzo często okazuje się, że to, co pacjentki nazywają „przesileniem”, jest po prostu momentem, w którym zaburzona wcześniej równowaga hormonalna zaczyna dawać konkretne objawy.
Zastanawiam się, czy zmiana długości dnia i większa ilość światła rzeczywiście wpływają na nasz układ hormonalny? Jeśli tak, to w jaki sposób?
Tak – światło jest jednym z najpotężniejszych biologicznych regulatorów, jakie znamy. To właśnie ekspozycja na światło naturalne „ustawia” nasz zegar biologiczny i informuje organizm, kiedy powinien się obudzić, kiedy aktywować metabolizm, kiedy powinien być najbardziej nastawiony na działanie, a kiedy zacząć się wyciszać.
Wraz z wydłużaniem się dnia zmienia się sposób pracy całego układu neurohormonalnego. Mózg odbiera więcej sygnałów świetlnych, co wpływa m.in. na wydzielanie melatoniny, kortyzolu, a także innych hormonów związanych z metabolizmem i energią. Dla wielu osób jest to proces bardzo korzystny, ale jeśli organizm był wcześniej rozregulowany – na przykład w wyniku zaburzeń lub niewystarczającej ilości snu, przewlekłego stresu czy niewystarczającej ekspozycji na światło dzienne – ta sezonowa zmiana może być odczuwana jako chaos.
Jak w tym okresie zmienia się poziom melatoniny i kortyzolu i jak przekłada się to na nasze samopoczucie?
Melatonina i kortyzol to hormony, które decydują o naszych rytmach dobowych i o tym, jak funkcjonujemy na co dzień – i to one bardzo wyraźnie reagują na zmianę sezonu. Melatonina odpowiada za przygotowanie organizmu do snu oraz jego jakość. Gdy dni stają się dłuższe, jej rytm wydzielania powinien stopniowo się przesuwać. Z kolei kortyzol, którego poziom fizjologicznie powinien być najwyższy rano, ma pomagać nam obudzić się i rozpocząć aktywność. Problem pojawia się wówczas, gdy ten rytm przestaje być zsynchronizowany – wtedy wiele osób doświadcza bardzo charakterystycznego stanu: rano trudno im się „uruchomić”, a wieczorem trudno się wyciszyć i zasnąć. To jeden z najczęstszych mechanizmów, które stoją za wiosennym zmęczeniem połączonym z bezsennością, rozdrażnieniem czy mgłą mózgową.
”Tarczyca odgrywa kluczową rolę w regulowaniu poziomu energii, a jej zaburzenia bardzo często bywają błędnie interpretowane jako „przemęczenie”, „wiek” albo właśnie sezonowe osłabienie”
Zatem czy wiosenne zmęczenie to naturalna reakcja organizmu na zmianę sezonu, czy sygnał, że coś jest nie tak?
Obie wersje mogą być prawdziwe. Jeśli zmęczenie jest łagodne, krótkotrwałe i nie towarzyszą mu inne objawy, najczęściej jest po prostu częścią sezonowej adaptacji. Organizm potrzebuje czasu, aby dostosować się do nowego rytmu światła, temperatury i aktywności. Natomiast jeśli spadek energii utrzymuje się tygodniami, pogarsza się jakość życia pomimo snu i odpoczynku lub spadkowi energii towarzyszą inne objawy, takie jak mgła mózgowa, kołatania serca, wypadanie włosów, zaburzenia cyklu miesiączkowego czy obniżony nastrój, warto potraktować to nie jako „kaprys organizmu”, lecz jako sygnał, że być może coś wymaga większej uwagi i diagnostyki. W takim przypadku zawsze zalecam konsultację z lekarzem.
Jak odróżnić „zwykłe” przesilenie wiosenne od problemów zdrowotnych, np. zaburzeń hormonalnych lub niedoborów?
Najważniejszą różnicą jest to, czy organizm po krótkim czasie wraca do równowagi, czy wręcz przeciwnie – z każdym tygodniem zaczyna funkcjonować gorzej. Typowe, przejściowe przesilenie zwykle objawia się większą sennością, lekkim rozbiciem, chwilowo gorszą koncentracją oraz większą potrzebą odpoczynku. Jeśli pojawiają się jednak takie objawy jak wspomniane już odczuwalne kołatania serca i zaburzenia miesiączkowania, a dodatkowo duszność, większa drażliwość, bezsenność, ciągle uczucie zimna, obrzęki, nasilone wypadanie włosów czy większa senność po posiłkach, to zdecydowanie warto spojrzeć na problem szerzej, bo często nie jest to już tylko „wiosenne przesilenie”, ale niedobory, zaburzenia funkcji tarczycy, niestabilna glikemia albo przeciążenie osi podwzgórze-przysadka-nadnercza.
Tarczyca może mieć wpływ na odczuwanie przewlekłego zmęczenia wiosną? Na jakie objawy warto zwrócić uwagę?
Tak, tarczyca odgrywa kluczową rolę w regulowaniu poziomu energii, a jej zaburzenia bardzo często bywają błędnie interpretowane jako „przemęczenie”, „wiek” albo właśnie sezonowe osłabienie. Jeśli tarczyca pracuje „niewystarczająco”, czyli mamy do czynienia z jej niedoczynnością, organizm zaczyna funkcjonować w trybie oszczędzania energii. Pacjentki bardzo często opisują to jako „zmęczenie, którego nie da się odespać”.
Na problemy z tarczycą mogą wskazywać także ciągłe uczucie zimna, przyrost masy ciała, zaparcia, sucha skóra, obrzęki kończyn i twarzy, intensywne wypadanie włosów, spowolnienie myślenia, zaburzenia koncentracji, trudności w nauce, spadek odporności oraz pogorszenie nastroju. To objawy, które bardzo łatwo zbagatelizować, a jednocześnie niezwykle często są one pierwszym sygnałem, że warto wykonać podstawową diagnostykę hormonalną, czyli oznaczyć poziomy hormonów TSH, fT3 i fT4.
Zastanawiam się, jaką rolę odgrywają witaminy i mikroelementy – zwłaszcza po zimie, w regulacji energii i pracy układu hormonalnego.
Ogromną. Po zimie nasze organizmy często funkcjonują na zbyt niskich poziomach zasobów. I choć nie zawsze daje to spektakularne objawy chorobowe, bardzo często skutkuje spadkiem energii, gorszą koncentracją, większą drażliwością czy obniżoną odpornością na stres.
Szczególnie istotną rolę odgrywają: żelazo i poziom ferrytyny, witamina D, witamina B12, kwas foliowy, magnez, cynk i selen. To składniki, które wpływają nie tylko na poziom energii, ale również na pracę tarczycy, układu nerwowego, regenerację, odporność oraz poziomy wielu hormonów.
”W praktyce klinicznej, czyli w gabinecie, bardzo często okazuje się, że to, co pacjentki nazywają „przesileniem”, jest po prostu momentem, w którym zaburzona wcześniej równowaga hormonalna zaczyna dawać konkretne objawy”
Zatem jakie nawyki warto wprowadzić, aby wesprzeć organizm i układ hormonalny w tym przejściowym okresie?
Najlepiej działają nie spektakularne rewolucje, ale powrót do fizjologicznej prostoty. Warto zacząć od kilku podstaw, czyli od regularnego snu, porannego kontaktu ze światłem dziennym zamiast z ekranem telefonu komórkowego, codziennego ruchu, większego spożycia białka i warzyw, właściwego nawodnienia, ograniczenia wieczornego przebodźcowania (ponownie błękitne światło monitorów) oraz stabilizacji rytmu dnia.
To właśnie te codzienne, pozornie małe decyzje najmocniej wpływają na poziomy kortyzolu, melatoniny, glukozy we krwi, metabolizm, zdolność naszego organizmu do regeneracji i ogólne samopoczucie.
Czy aktywność fizyczna i ekspozycja na światło dzienne mogą realnie wpłynąć na poziom energii i regulację hormonów?
Tak, i często mają większe znaczenie, niż wiele osób przypuszcza. Światło dzienne, szczególnie poranne, działa jak naturalny „reset” dla rytmu dobowego. Pomaga lepiej się rozbudzić, poprawia jakość snu w nocy i wspiera prawidłowy rytm wydzielania hormonów. Z kolei aktywność fizyczna poprawia wrażliwość naszych komórek na insulinę, dotlenienie tkanek, pracę mitochondriów, nastrój, odporność na stres i zdolność organizmu do regeneracji. Nie musimy od razu wprowadzać intensywnego treningu – dla wielu osób największą różnicę robią właśnie te najprostsze rzeczy: spacer, ruch po posiłku, wyjście na światło dzienne, codzienna spontaniczna aktywność zamiast całkowitej bierności.
”Wiosenne zmęczenie nie jest niczym dziwnym. U części osób to naturalna reakcja na zmianę sezonu, ale u innych może być pierwszym sygnałem, że organizm od dłuższego czasu funkcjonuje „na kredyt”, czyli przy zbyt niskich zasobach”
Kiedy zmęczenie powinno nas zaniepokoić na tyle, by zgłosić się do lekarza i wykonać badania?
Wtedy, gdy przestaje być przejściowym sygnałem, a zaczyna realnie wpływać na jakość życia. Nie warto zwlekać z konsultacją, jeśli zmęczenie trwa dłużej niż kilka tygodni, nie ustępuje mimo odpoczynku i towarzyszą mu wspomniane wcześniej objawy. Organizm bardzo rzadko wysyła takie sygnały bez powodu. Przewlekłe zmęczenie nie jest „wymyślonym problemem” ani oznaką słabości. Najczęściej jest subtelnym, ale bardzo ważnym sygnałem, że ciało potrzebuje większej troski i często także diagnostyki.
Dorota Cybulska – lekarz ginekolog i obesitolog z 17-letnim doświadczeniem. Na co dzień zajmuje się zaburzeniami hormonalnymi, niepłodnością, leczeniem otyłości oraz holistycznym podejściem do zdrowia. Od 15 lat mieszka i pracuje jako specjalistka w dwóch krajach: Polsce oraz Wielkiej Brytanii.
Polecamy
„Dominacja estrogenowa” hitem mediów społecznościowych. „Najgorsze, co można zrobić, to leczyć modne hasło”
Bez blizny na szyi, bez znieczulenia ogólnego, bez istotnego ryzyka niedoczynności. O ablacji guzów tarczycy rozmawiamy z Agnieszką Szyman-Nurczyk
Czy dieta roślinna służy naszym hormonom? Jakie są jej „za” i „przeciw” przy problemach z tarczycą i Hashimoto, tłumaczy dietetyczka
Kobiety chorują na alzheimera dwa razy częściej niż mężczyźni. Naukowcy znaleźli wyjaśnienie tego fenomenu
się ten artykuł?