U Dawida Kwiatkowskiego guza wykryto podczas rutynowego badania. „Najstraszniejszy dzień w moim życiu”
Dawid Kwiatkowski w podcaście Katarzyny Nosowskiej wyznał, że w zeszłym roku podczas rutynowych badań wykryty u niego został guz na pęcherzu. To był czas dużych sukcesów zawodowych artysty, a diagnoza pokazała mu, że w jednej chwili może stracić wszystko. „Pierwszy raz doświadczyłem: ej, to nie jest ci dane na zawsze” – przyznał piosenkarz i zaapelował do osób w swoim wieku, aby wykonywały regularnie badania kontrolne. „Wydaje nam się, że jesteśmy chojrakami i nic nas nie dotyczy” – ostrzegł.
„Pani na recepcji mnie wyśmiała”
Dawid Kwiatkowski w podcaście „Bliskoznaczni” prowadzonym przez Katarzynę Nosowską i jej syna Mikołaja Krajewskiego opowiedział o diagnozie, którą usłyszał na początku 2025 r. W tamtym czasie postanowił, że nowy rok zacznie od zadbania o swoje zdrowie i przebada się „od stóp do głów”. Nie miał ku temu żadnych konkretnych wskazań, po prostu intuicyjnie poczuł, że powinien to zrobić. Wykupił w prywatnym szpitalu pakiet, który zawierał m.in. badania USG różnych narządów. Jak stwierdził, „pani na recepcji trochę go wyśmiała”, mówiąc, że tego typu kompleksowe badania wykonuje się raczej po czterdziestce. Mimo to zdania nie zmienił i teraz jest sobie bardzo wdzięczny, że podjął taką decyzję.
Piosenkarz w klinice przechodził jedno badanie za drugim. Jak relacjonował, podczas USG jamy brzusznej mina lekarza, który do tej pory był wesoły i uśmiechnięty, diametralnie się zmieniła. Okazało się, że znalazł guza na pęcherzu. Zaraz potem Kwiatkowski usłyszał: „To chyba nowotwór”.
„Ja w ryk. On przez pięć minut mi jedzie w jedną, w drugą stronę tym USG. Jeszcze 10 badań przede mną. Ja już nie mam ochoty nic robić” – wspominał artysta.
Zbiegło się wtedy kilku specjalistów i momentalnie zmienili plan badań. Przeprowadzili pogłębioną diagnostykę, w tym rezonans i tomografię komputerową.
„Potem mnie wzięli na badania, czy nie ma przerzutów. Ja mówię: 'O czym wy do mnie mówicie? Jaki przerzut?’ ” – opowiadał w podcaście przejęty 30-latek, dodając, że pierwszy raz doświadczył, że nic nie jest mu dane raz na zawsze. „To był najstraszniejszy dzień w moim życiu” – wyznał.
„Dzień byłem w takim zawahaniu, bo nie wiedziałem, czy to jest złośliwe, czy nie. Na szczęście nazajutrz miałem już inne, już takie doraźne badania. I okazało się, że to nie jest złośliwe” – wyjaśnił Dawid Kwiatkowski.
Morfologia to za mało
Choć guz udało się usunąć i dziś piosenkarz musi jedynie przychodzić na wizyty kontrolne, to to doświadczenie zmieniło go już na zawsze. Przyznaje, że diametralnie zmienił się sposób, w jaki zaczął patrzeć na swoje zdrowie i styl życia. Między innymi obiecał sobie, że już nigdy więcej nie zapali papierosa.
30-latek zachęca, żeby osoby w jego wieku nie tylko robiły regularnie morfologię, ale również bardziej dokładne badania stanu zdrowia. Jak podkreślał w podcaście, jego morfologia była „idealna”, a mimo to badanie ultrasonograficzne wykazało nieprawidłowości. Lekarka, z którą rozmawiał w szpitalu, poradziła mu, żeby zawsze po badaniu krwi wykonać jeszcze USG brzucha. To jedno badanie pozwala sprawdzić wiele narządów i daje pełniejszy obraz stanu zdrowia.
Jak przyznał Dawid Kwiatkowski, opowiedział swoją historię, żeby uświadomić ludzi w swoim wieku, jak ważne są badania profilaktyczne i że nie warto ich lekceważyć.
„Wydaje nam się, że jesteśmy chojrakami i nic nas nie dotyczy” – stwierdził.
Polecamy
Masz wyniki w normie, a nadal źle się czujesz? Ekspertka: „Leczy się pacjenta, a nie wynik badania”
„Leczenie żywieniowe to nie kara ani ostateczność. To fundament terapii”. Prof. Stanisław Kłęk o roli diety w medycynie
Marek Migalski z diagnozą raka jelita grubego. Apeluje: „Zapie*rzajcie na badania! Wy i Wasi bliscy”
Robert Lewandowski z ważnym apelem do mężczyzn: „Prawdziwa siła to też troska o zdrowie”
się ten artykuł?