Przejdź do treści

„Możesz wiedzieć wszystko, ale gdy dzieje się to właśnie tobie, nie jesteś w stanie właściwie nic zrobić” – mówi Lidka zmagająca się z atakami paniki

ataki paniki / unsplash
„Możesz wiedzieć wszystko, ale gdy dzieje się to właśnie tobie, nie jesteś w stanie właściwie nic zrobić” – mówi Lidka zmagająca się z atakami paniki / iUnsplash
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Dr Paweł Grzesiowski
Kiedy lekarz może odmówić szczepienia? Odpowiada dr Paweł Grzesiowski [WIDEO]
Mężczyzna i kobieta. Przytulają się
Łóżkowy savoir-vivre. Kilka przykładów fajnych zachowań w sypialni
Palisz papierosy? Oto, co powinnaś jeść
Jak wzmocnić odporność dziecka? 5 sprawdzonych sposobów
Gorąca kąpiel – za i przeciw. Komu nie służy kąpiel w gorącej wodzie?

Lidka nie pamięta swojego „pierwszego razu”, to była pewnie końcówka liceum albo początek studiów. Pamięta natomiast, że każdy był coraz gorszy. Lęki pojawiają się znienacka, wystarczy niekiedy „jedno wspomnienie, jedna myśl, która poszła w złą stronę”. Czasem mają punkt kulminacyjny w postaci ataku paniki, wtedy Lidka jest skrajnie przerażona, jej ciało sztywnieje, nierzadko ma problem z oddychaniem, bo płacze tak rozpaczliwie, że aż się zanosi. Wtedy boi się jeszcze bardziej i jeszcze bardziej płacze, i jeszcze bardziej się dusi. 

Taka sytuacja

Późnym wieczorem po spotkaniu ze znajomymi mój facet wpada do domu rozdygotany, trochę wręcz przestraszony. Od progu rzuca: – Rany, co się działo z Lidką (imię zmienione)!

Po chwili dowiaduję się, że siedzieli we czwórkę w dość ustronnym miejscu, nikogo poza nimi nie było, Lidka oddaliła się, niby na chwilę, ale parę ładnych minut minęło. A jak wróciła, to jakby jej nie było.

– Wzrok miała przerażony, rozbiegany, strasznie ciężko oddychała. Zupełnie straciła łączność z rzeczywistością.

– Co zrobiliście?

– Próbowaliśmy złapać z nią kontakt, Kaśka trzymała za rękę, ciągle do niej mówiła. Byliśmy gotowi dzwonić na pogotowie. Z 10-15 minut to trwało, później jej przeszło.

– Może trzeba było wsadzić jej dłonie pod bieżącą zimną wodę? Tak kiedyś przynajmniej w filmie widziałam. Albo chociaż polać mineralną z butelki… – rzucam na przyszłość, bo z Lidką spotykamy się dość często, trzeba być więc przygotowanym. W każdej chwili może mieć znów atak paniki.

Dorota Szelągowska / Instagram

Trauma i brak zaufania do siebie, swojego ciała i ludzi pozostał

Gdy relacjonuję tę sytuację Agnieszce (45 lat), cały czas potakuje głową.

– Widziałaś, że niektórzy ludzie noszą gumki na nadgarstkach? – pyta. – Sama taką mam, do związania włosów – śmieję się, Agnieszka też. – Tak na serio, to strzelanie nią pozwala sprowadzić się do rzeczywistości realnej, tu i teraz. Bo atak paniki jest irracjonalny, nie ma nic wspólnego z tym, co naprawdę się dzieje. Żeby to zastopować, trzeba jakoś odciągnąć się od lęku w głowie. Dlatego potrzebny jest bodziec zewnętrzny: gorący kaloryfer, zimna woda, strzelająca gumka do włosów.

Z atakami paniki Agnieszka żyje od 13 lat. Zaczęło się niewinnie: była wręcz okazem zdrowia, od kilku lat sama spinała wszystko: wychowanie dorastającej córki, zarabianie na dom, opiekę nad rodzicami, studia podyplomowe i fajne życie towarszyskie. Do tego miała swoje pasje, wszędzie jej było pełno, przez życie jechała „ferrari rozpędzonym do 180 km/h non stop”.

Niebawem po trzydziestce coś jej jednak zgrzytnęło w organizmie, na wszelki wypadek poszła się zbadać. Diagnoza: choroba Gravesa-Basedowa (atakuje gruczoł tarczycowy i ma podłoże autoimmunologiczne). I wyrok: „musimy wyciąć tarczycę, inaczej nie dożyje pani czterdziestki”. Agnieszka w szoku z ledwością policzyła: zostało jej osiem lat.

W teorii miało pójść gładko, 3-4 dni w szpitalu, tydzień w domu i po wszystkim, za miesiąc miała być jak nowa. W praktyce choroba wyrwała jej z życiorysu ponad rok: Agnieszka nie pracowała, wpadała w stany podobne do epilepsji. – Okazało się, że niechcący podczas operacji lekarze usunęli też gruczoły przytarczyczne. Bez nich poziom wapnia spadał, co prowadziło do ataków, całe ciało mi sztywniało – opowiada Agnieszka. – Brak kontroli nad tym i początkowa bezradność lekarzy sprawiły, że straciłam wiarę w to, że ktokolwiek może mi pomóc. Później zostało to farmaceutycznie uregulowane, ale trauma i brak zaufania do siebie, swojego ciała i ludzi pozostał.

Wtedy przyszły właśnie ataki paniki. Objawiały się szczególnie, gdy wsiadała do auta, w głowie jej wtedy kołatały natarczywe myśli: „nie dam rady, wjadę w drzewo, spowoduję wypadek!”. Oraz na zakupach, nie była nawet w stanie wejść do ulubionego butiku z ciuchami, dopadały ją zawroty głowy, hiperwentylacja, totalna panika.

Agnieszka zasięgnęła języka w rodzinie, czy nie było wcześniej takich przypadków. „Nie, wszyscy byli u nas normalni”, stwierdziła dobitnie babcia. – To było bardzo bolesne. Myślałam, że jestem jedynym człowiekiem na świecie, który ma coś takiego. I że nikt nie jest w stanie mi pomóc.

Agnieszka
Zasięgnęłam języka w rodzinie, czy nie było wcześniej takich przypadków. „Nie, wszyscy byli u nas normalni”, stwierdziła dobitnie babcia. To było bardzo bolesne. Myślałam, że jestem jedynym człowiekiem na świecie, który ma coś takiego. I że nikt nie jest w stanie mi pomóc

To się musiało kiedyś zacząć, musi być jakiś pierwotny powód…

Lidka nie pamięta swojego „pierwszego razu”, to była pewnie końcówka liceum albo początek studiów. Pamięta natomiast, że każdy był coraz gorszy. Owszem, bywały momenty, kiedy ataki nie przychodziły całymi miesiącami. – Ale im bliżej było końca studiów, wejścia w dorosłe życie, poważnych planów, może nawet wyprowadzki z Polski, było ich coraz więcej – opowiada.

Trudno to pojąć, Lidka to typ człowieka, który nie usiedzi w miejscu, wciąż ma nowe pomysły na siebie, ciągnie ją w świat, do ludzi, do nowości. – To jest właśnie paradoksalne, bo ja bardzo lubię zmiany. Tylko że u mnie to jest mocno powiązane z depresją, taką mam zresztą diagnozę: zaburzenia depresyjne i lękowe – wyjaśnia. Z własnej edukacji (skończyła psychologię) i od swojego psychiatry wie, że to częste połączenie. – To błędne koło, ciężko powiedzieć, co jest przyczyną, a co skutkiem, bo jedno nakręca drugie – zauważa Lidka.

– Ale to się musiało kiedyś zacząć, musi być jakiś pierwotny powód… – dopytuję, choć domyślam się odpowiedzi, Lidka mi się kiedyś zwierzyła, co ją spotkało. Nie wdając się w szczegóły: nie ma jeszcze trzydziestki, a już dostała mocno w kość. – To jest zawsze mieszanka genetyki i czynników środowiskowych. Ja na pewno jestem bardzo emocjonalną osobą, wręcz nadwrażliwą, zdecydowanie mocniej niż przeciętny człowiek odbieram wszystkie doświadczenia. No, a poza tym byłam w naprawdę hardkorowych sytuacjach…

Lęki pojawiają się często znienacka, wystarczy niekiedy „jedno wspomnienie, jedna myśl, która poszła w złą stronę”. Czasem mają punkt kulminacyjny w postaci ataku paniki, wtedy Lidka jest skrajnie przerażona, jej ciało sztywnieje, nierzadko ma problem z oddychaniem, bo płacze tak rozpaczliwie, że aż się zanosi. Wtedy boi się jeszcze bardziej i jeszcze bardziej płacze, i jeszcze bardziej się dusi. Taki atak trwa w jej przypadku 5-10 minut (generalnie może dojść do 20 minut). – Dla mnie to jest bardzo fizyczne doświadczenie również w tym sensie, że poza objawami prodromalnymi (nieswoistymi – przyp. red.), bólem i zawrotami głowy, mięknącymi nogami, ciemnieniem przed oczami czy hiperwentylacją, bardzo realnie czuję, jakby świat na mnie napierał – opowiada.

– Jak to się objawia?

Lidka chwilę myśli. – Tak się kulę sama w sobie. Chociaż nie ma wokół mnie nikogo, kto mógłby mnie skrzywdzić, żadnego zagrożenia fizycznego, nie wygląda też na to, żeby budynek, w którym jestem miał się zawalić – ale i tak całe moje ciało reaguje zamknięciem się, spięciem i bólem.

Czasem natomiast ten kulminacyjny moment w ogóle nie nadchodzi. – Bywa, że przez cały dzień jestem w letargu albo wręcz katatonii, tylko leżę, patrzę w ścianę, łzy lecą mi ciurkiem, w głowie krążą same złe myśli – opowiada. I dodaje: – W trakcie swojej edukacji psychologicznej przerabiałam ten temat mnóstwo razy, w teorii mam świetne pojęcie, jak to wygląda. Prawda jest natomiast taka, że możesz wiedzieć wszystko, ale gdy dzieje się to właśnie tobie, nie jesteś w stanie właściwie nic z tym zrobić.

7 kroków by pokonać atak paniki

„Zaczęłam gwałcić system.  Zmuszałam się, by żyć normalnie mimo wszystko”

Agnieszka nie mogąc poradzić sobie z atakami paniki (które pogłębiły się po śmierci jej taty), trafiła do psychoterapeuty. – Wyglądał jak Freud, miał ze 150 lat i był genialny! – śmieje się. – Ale to on właśnie nauczył mnie sprowadzać się do rzeczywistości, pokazał mi trik z kaloryferem, nauczył przerabiać ten lęk w głowie, zanim zaatakuje na dobre.

To była kropka nad i jej terapii, wcześniej radziła sobie sama. Jak? – Zaczęłam gwałcić system – wyjaśnia. – Zmuszałam się, by żyć normalnie mimo wszystko. W samochodzie mówiłam sobie po kolei: „jedziesz tak szybko, jak ci pasuje”, „zaraz zjedziesz na drogę szybkiego ruchu”, „spokojnie, ktoś cię tylko mija”. To samo w sklepie, jeśli czułam, że nadchodzi lęk, chwytałam się zimnego wózka na zakupy i powtarzałam mantrę: „nic się nie dzieje, wszystko jest dobrze, w razie czego ktoś ci pomoże” – opowiada.

Później jeszcze przypomina jej się, że gdy czuła, że stany lękowe nadciągają wielkimi krokami, dzwoniła do swojej mamy i prosiła, żeby opowiedziała jej bajkę. – Tak robiła, gdy byłam mała. A później dawało mi to poczucie bezpieczeństwa, porywało w krainę bez lęków i paniki.

W międzyczasie trafiła też przypadkiem na hipnozę, poszła od niechcenia, ale efekt był piorunujący. – Po jednej sesji odrzuciłam wszystkie blokady. Jakby mi mózg w końcu odpoczął.

Dzisiaj, trzynaście lat później, już nie musi powtarzać sobie na każdym kroku, że wszystko jest dobrze. Bo generalnie jest. Czasem lęk się co prawda odzywa, jest w końcu „pierwotny, zakodowany w naszym DNA, powiązany z emocjami”, jak sama zauważa.

Agnieszka nie dopuszcza go do głosu, tylko dokładnie analizuje, co zrobiła wbrew sobie, że znów się do niej dobija. – W sumie to jestem dziś w jakimś sensie wdzięczna za to wszystko, bo poszłam inną drogą. Zmieniłam pracę, zrobiłam dodatkowe studia, mam fajny związek, jestem w lepszej relacji sama ze sobą. A dzięki temu bardziej czuję, czy coś jest dla mnie dobre, czy nie.

Lidka
Lekami możesz sporo zdziałać, sama to widzę po sobie, ale trzeba pamiętać, że po jakimś czasie adaptujesz się do nich i musisz łykać coraz więcej. A co najważniejsze: leki znoszą objawy, ale nie przyczyny.

„Żeby uziemić ból, skupić myśli na czymś innym, niż irracjonalny strach”

Lidka z atakami radzi sobie raz lepiej, raz gorzej. Jej sposób to powtarzanie w głowie, a czasem nawet na głos, tej samej co Agnieszka mantry: wszystko będzie dobrze.

Z doraźnych środków stosuje polewanie twarzy wodą, a w razie jej braku pod ręką – szczypie skórę dłoni paznokciami, nieraz do krwi. – Po co to robię? Żeby uziemić ból, skupić myśli na czymś innym, niż irracjonalny strach – wyjaśnia.

I dodaje, że to „akurat dość destrukcyjna forma radzenia sobie z tym napięciem”. Lidka ma bowiem za sobą samookaleczenia. – Dawno już mi się to nie zdarzyło, ale też dlatego, bo obiecałam bliskiej osobie, że tego nie będę robić. A ja mam głęboko zakorzenione poczucie, że muszę się wywiązywać z obietnic.

Lidka jest pod opieką lekarza psychiatry, chodziła na terapię, na co dzień pracuje sama ze sobą. – Lekami możesz sporo zdziałać, sama to widzę po sobie, ale trzeba pamiętać, że po jakimś czasie adaptujesz się do nich i musisz łykać coraz więcej. A co najważniejsze: leki znoszą objawy, ale nie przyczyny. Do tego potrzebna jest terapia – mówi. Agnieszka dodaje: także dobrzy ludzie wokoło. – Tacy, z którymi możesz o tym rozmawiać, nawet codziennie, którzy cię nie odrzucą, nie powiedzą: a ty znowu swoje!

Jak można natomiast pomóc w sytuacji ataku paniki u kogoś obcego, na ulicy, w kinie, w sklepie? – Uniwersalną radą jest odciągnięcie uwagi tej osoby od tego, co nakręca się w jej głowie. Jak? To bardzo indywidualna kwestia, ja na przykład potrzebuję zaopiekowania się mną, żeby mnie ktoś przytulił, pogłaskał i mówił, że będzie dobrze – mówi Lidka.

Od razu jednak zastrzega: – Dla kogoś innego dotyk może parzyć, pogłębiać nieprzyjemne doświadczenie, więc jeśli ktoś się wzdryga, ucieka od kontaktu fizycznego, to nic na siłę. Najważniejsze to powtarzać przez cały czas, że wszystko będzie dobrze. Zwolnić tempo głosu, obniżyć ton, spokojnie oddychać, bo człowiek ma instynktowny odruch naśladowania i w sytuacji skrajnego przerażenia zareaguje na zasadzie odbicia lustrzanego. I przypominać, powtarzać w kółko, że to przejdzie.

Agnieszka przytakuje. – Bardzo łatwo jest poddać się emocjom, które opanowują cię przy ataku paniki. Wyjście z tego jest bardzo trudne.

Później przysyła jeszcze wiadomość.

„Dziękuję, że wybrałaś ten temat. Już dawno o tym nie myślałam. A przecież tak jak ja wtedy, ktoś znajduje się na początku tej drogi i w zależności od tego, jakie wybierze dalsze kroki, wyjdzie z tego zwycięsko lub stanie się ofiarą. Mnie wystarczyło, by wtedy ktoś dał mi nadzieję, powiedział, że to jest normalne i że minie”.

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

Polska Akademia Nauk potwierdza: pandemia negatywnie wpłynęła na zdrowie psychiczne

Kim Cattrall: Bezsenność? To jakby trzytonowy goryl siedział mi na piersi

Julia Kramek

Minął 13. miesiąc, od kiedy Julia nie opuściła domu. „Nie chcę ryzykować życiem”

Żadnych postanowień! 8 znacznie lepszych rzeczy do zrobienia na nowy rok

Izabela Kobierecka: Minęło 12 bardzo trudnych miesięcy, a nam udało się przetrwać. W pewnym sensie wszyscy jesteśmy wygrani

Ryszard Izdebski, zdj. Agnieszka Rogalska, FOTO Rogalska

Ryszard Izdebski o Centrach Zdrowia Psychicznego: Szpital wie o człowieku bardzo mało. My wiemy o nim dużo więcej

„Potrzeba cierpliwości i czasu, bo pomaganie ‚na siłę’ to przecież forma przemocy” – mówi asystentka zdrowienia Anna Olearczuk

Emma Thompson: Czasem depresja jest demoniczna. Moja była ironicznie niemelodramatyczna

Święta i koniec roku to dla wielu osób trudny czas. Maja Staśko radzi, gdzie szukać (nie tylko) świątecznej pomocy w kryzysie psychicznym

kobieta na wydmach

„Odpuszczanie” jest dobre dla ambitnych i konsekwentnych kobiet – podpowiada nam psycholożka Anita Kruszewska

Rodzina przy stole świątecznym

– Chociaż jako ludzie jesteśmy nieprawdopodobnie wręcz silni, to każdy ma w sobie taką kruchość, którą łatwo jest zniszczyć – mówi psycholożka i autorka „Zastanawiam się”

Eksternalizacja lęku

„Dla jednych są to małe gnomy, dla innych smoła zalewająca ciało”. Psycholożka o eksternalizacji lęku jako ważnym narzędziu terapii

Mężczyzna z brodą

W Wielkiej Brytanii „Brodaci Rybacy” ratują osoby, które przez pandemię chcą odebrać sobie życie

Kobieta stoi z psem na molo

Czasem lepiej jest odpuścić, niż żyć w ciągłym stresie i poczuciu winy. Psychoterapeutka podpowiada, jak się tego nauczyć

Depresja egzogenna – przyczyny, objawy oraz metody leczenia

Japonka

W Japonii więcej osób przez miesiąc popełniło samobójstwo niż zmarło na COVID-19 w 2020 roku. To przestroga dla świata!

Zespół lęku uogólnionego – czym jest, objawy i leczenie

8 sposobów, by czuć się lepiej psychicznie każdego dnia

Nie oceniaj wszystkiego. „Na przykładzie pogody zauważyć można, że często oceniamy to, na co nie mamy żadnego wpływu”

Nieekspertka o depresji: gdybym przyszła z wielką, krwawiącą raną w nodze, łatwiej byłoby zrozumieć, że mnie boli

Anya Taylor-Joy: W chwili stresu trzeba zrobić krok w tył i powiedzieć sobie: nikt nie umiera, nie jesteś chirurgiem, wszystko będzie dobrze

Czujesz pustkę i masz wrażenie, że czegoś ci brakuje? Przestań szukać na siłę

„Zdarzało się, że nie szłam do pracy, bo nie mogłam przestać się masturbować. Jestem uzależniona od seksu i miłości”

Miłość w czasach pandemii. Jak sobie radzić, gdy oboje partnerzy pracują z domu?

Najpopularniejsze

Para na kanapie

Seks analny – co to jest i jakie są najlepsze pozycje analne?

Masturbacja może być jeszcze przyjemniejsza. Poznaj sposoby masturbacji

Basia Kędzior

Hello My Hero. „Wygląd nie mówi o tym, kim się jest, czy jest się lepszym, czy gorszym. Każdy ma tak samo ważny powód i prawo do życia” – mówi Basia Kędzior, dziewczyna z rybią łuską

Ból trzustki - kobieta trzymająca się za brzuch

Ból trzustki – jak boli trzustka i jak odróżnić ból trzustki od bólu żołądka?

„Każdy orgazm jest czymś pięknym, jednak ten rodzaj orgazmu jest wyjątkowy”. Seksuolożka o kobiecym wytrysku

para w łóżku

Pozycje seksualne, czyli jak urozmaicić seks. Najlepsze pozycje

białe plamy na paznokciach

Białe plamy na paznokciach – co oznaczają i jak się ich pozbyć?

Orgazm - jak go osiągnąć? 10 sposobów na lepszy orgazm

Orgazm – jak go osiągnąć? 10 sposobów na lepszy orgazm

5 rzeczy, które mężczyźni uwielbiają w łóżku

5 rzeczy, które mężczyźni uwielbiają w łóżku

kobieta, którą bolą plecy

O czym świadczy ból pod łopatką? Charakter bólu, objawy i możliwe sposoby leczenia

Kiedy występuje niskie ciśnienie i wysoki puls?

Niskie ciśnienie i wysoki puls – kiedy występują? Co to oznacza?

Morsowanie – wady i zalety. Czy naprawdę warto wbiec do lodowatej wody?

Co oznacza drętwienie rąk w nocy i podczas snu?

Co oznacza drętwienie rąk w nocy i podczas snu?

Klara Roterska

Klara Roterska: Nikt nie chciał wpisać mi w kartę leczenia słowa „gwałt”, wpisywali „przykre zdarzenie”

Objawy odstawienia alkoholu. Jakie są korzyści z niepicia alkoholu?

Co oznacza obniżona temperatura ciała i jakie są jej przyczyny? Kiedy spadek temperatury może być niebezpieczny?

Co oznacza obniżona temperatura ciała i jakie są jej przyczyny? Kiedy spadek temperatury może być niebezpieczny?