Rolki
Izabela Leszczyna o punktach szczepień w szkołach
Jeszcze 20 lat temu szkoła była miejscem, gdzie szczepiono dzieci. Pielęgniarka szkolna przychodziła i zapraszała kolejne klasy do szczepienia. Nikt nie pytał rodziców o zgodę. W 1999 r. szczepienia przejęły przychodnie POZ. Szkolne punkty szczepień powróciły w Polsce w trakcie pandemii COVID-19. Preparat otrzymywali zarejestrowani uczniowie, którzy mieli zgodę rodziców. Teraz nowa ministra zdrowia chce powrotu szczepień w placówkach oświatowych. O swoim planie mówiła 31 stycznia br. podczas konferencji prasowej dotyczącej bezpieczeństwa zdrowotnego kobiet. Temat szczepień w szkołach pojawił się w kontekście szczepionki przeciwko HPV.
Ministra Leszczyna powiedziała, że nie wprowadzi szczepienia jako obowiązkowego, ale chce większy nacisk położyć na edukację i zmianę świadomości Polaków. Powód? Niski poziom wyszczepienia. Program darmowych szczepień przeciwko HPV dla dzieci w wieku 12-13 nie cieszył się dotąd dużą popularnością. W okresie od czerwca do grudnia 2023 r. z darmowych szczepień w ramach programu skorzystało nieco ponad 18 proc. uprawnionych dzieci.
— Dzieci chodzą do szkoły w danym rejonie i w tym rejonie też są POZ-y, to bardzo często byliby ci sami lekarze i nie wyobrażamy sobie tego oczywiście inaczej niż tak, że szkoła robi akcję, tak jak robimy białe niedziele, i szczepimy. Wtedy lekarze z POZ-u przychodzą, oczywiście jest dziecko z rodzicem — wyjaśniała w trakcie konferencji.
Aby plany punktów szczepień w szkołach weszły w życie, potrzeba wielu zmian organizacyjnych. Począwszy od pobierania zgód rodziców na szczepienia i archiwizacji ich, po wyposażenie gabinetów w sprzęt i lodówki do przechowywania preparatów, na zatrudnieniu specjalistycznej kadry kończąc.
Szczepienia wrócą do szkół?
O pomyśle powrotu do szczepień w placówkach oświatowych wypowiedział się onkolog prof. Mariusz Bidziński w rozmowie z RMF FM. Przyznał, że jeśli uczniowie będą mieli możliwość zaszczepić się między lekcjami, to na pewno skorzystają z tego przywileju. „Jeżeli moglibyśmy w szkole zadbać o zdrowie, warto w to iść” – mówią sami zainteresowani.
„W szkołach są gabinety higienistów i miejsca, gdzie można szczepić, pozostaje tylko kwestia przygotowania organizacyjnego, żeby wiedzieć: jak, kiedy, komu podać szczepionkę. Nie zapominajmy, że podstawowym miejscem szczepień są klasyczne punkty, czyli poradnie POZ, na te szczepienia kierują lekarze rodzinni” – wyjaśnił prof. Bidziński.
Z kolei prof. Agnieszka Mastalerz-Migas, krajowa konsultant w dziedzinie medycyny rodzinnej, zwróciła uwagę na konieczne konieczne rozwiązanie kwestii zgód rodzica, ale samemu pomysłowi nie mówi „nie”. „Plusem jest akcyjność szczepień i to, że więcej dzieci zgłosi się na szczepienie niż w sytuacji, gdy każdy z rodziców musi się zarejestrować, przyjść do przychodni” – zaznaczyła.
„Trzeba zapewnić bezpieczeństwo dzieci: musi być lekarz, który będzie kwalifikował, pielęgniarka, która będzie szczepić, musi być zestaw przeciwwstrząsowy, czyli otoczka medyczna musi być zabezpieczana tak jak jest zabezpieczana w przychodni. Na pewno to się da zrobić i warto zainwestować trochę czasu, żeby to zrobić, bo to poprawi wyszczepialność” – dodała.
Źródło: RMF FM, Onet.pl