Przejdź do treści

„W Polsce panuje przekonanie, że gdy kobieta zostaje matką, niezależnie, czy to planowała, ma być szczęśliwa i nie narzekać” – mówi blogerka Anna Suchecka

Macierzyństwo w Polsce / gettyimages
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
„Powiedział, że według jego mamy Alba jest chora i brzydka”. Oburzony ojciec trzylatki ma nam coś ważnego do przekazania
Wibrator powinien być wypisywany na receptę – uważają naukowcy z Los Angeles
„Jak strasznie dużo wymagamy od naszych (i cudzych) ciał, które noszą, rodzą, karmią, nie dosypiają…”. Anna Czartoryska-Niemczycka zwróciła się do mam z ważnym apelem
„Jest mi niedobrze”. Tiktokerka pokazała, dlaczego koniecznie należy prać nowo zakupione ubrania
Narkoza – wszystko, co chciałabyś o niej wiedzieć, ale boisz się zapytać

– Kobiety piszą do mnie: „Czuję się winna, bo moje dziecko zaraz wyrośnie z danego etapu, a ja myślę tylko o sobie i zamartwiam się głupotami”. To bardzo pułapkowe myślenie, bo dzieci właściwie od momentu urodzenia, cały czas wyrastają z jakichś etapów. Przestają ssać pierś, przestają chodzić do przedszkola, przestają być maluchami, a zaczynają dojrzewać i stają się nastolatkami z własnym światem. Kobiety nie tylko katują się, że nie są „jakieś” podczas kolejnych etapów dorastania dziecka, ale też kurczowo się tych etapów trzymają. Żegnają je z żalem, a nie z dumą z siebie i swojego malucha – mówi blogerka Anna Suchecka.

 

Marianna Fijewska: Przez ostatnie 10 lat prowadziłaś bloga o nazwie „Żona z ADHD”, być może część naszych czytelniczek go zna. Zajmowałaś się tematami związanymi z parentingiem i dobrostanem psychicznym matek.

Anna Suchecka, blogerka: Pisałam głównie o macierzyństwie i w tym kontekście również o ADHD oraz DDA, które u mnie zdiagnozowano. W tytule wyróżniłam wyłącznie ADHD, bo było to bezpośrednio związane z powstaniem bloga. Choć mówi się, że z wiekiem ADHD mija, nie jest to prawdą. Jako dorosła osoba dalej borykam się z objawami nadaktywności psychoruchowej. Przede wszystkim mam ogromną potrzebę ciągłego ruchu, co początkowo traktowałam jak przekleństwo, a teraz – przy dzieciach – to raczej błogosławieństwo.

Właśnie dlatego 10 lat temu zdecydowałam się na założenie bloga. Nazwałam go „żona z ADHD”, bo byłam już wtedy żoną i przyszłą matką – w brzuchu miałam swoją najstarszą córeczkę. ADHD zdiagnozowano u mnie parę lat wcześniej. Wszyscy mówili, że muszę wyhamować, a mnie nosiło. Nie potrafiłam „zejść” z bardzo intensywnego trybu życiu, rozpierała mnie energia. Uznałam, że blog będzie sposobem na zaangażowanie się w aktywność, która rozładuje we mnie napięcie oraz będzie całkowicie bezpieczna dla mojego dziecka.

Anna Suchecka, blogerka „Żona z ADHD”

Osobiście, czytając twojego bloga, powiedziałabym, że przyczyna była jeszcze jedna – protest przeciwko temu, że macierzyństwo przedstawia się w samych superlatywach.

Od początku chciałam wesprzeć matki, te przyszłe i te, które już miały dzieci. W Polsce panuje przekonanie, że gdy kobieta zostaje matką, niezależnie, czy to planowała, ma być szczęśliwa i nie narzekać. Gdy zaszłam w swoją pierwszą ciążę, byłam przerażona, że coś ze mną nie tak. Dlaczego się smucę? Dlaczego tęsknię za starym życiem? Dlaczego jestem bezradna, zmęczona i tak bardzo wściekła? Myślałam i nie rozumiałam, bo z internetu i książek o macierzyństwie wylewał się sam lukier. Przyjmuje się, że matka nie ma prawa do okazywania negatywnych emocji przy absolutnym przymusie okazywania emocji pozytywnych.

Gdy matka publicznie przyzna, że jest wyczerpana fizycznie i psychicznie, że płacze z bezsilności albo że na wiadomość o ciąży czuje raczej strach niż uciechę, natychmiast jest atakowana. W efekcie zaczyna myśleć, że jest potworem. Na swoim blogu starałam się przekonać kobiety, by nie traciły wiary w to, że są dobrymi matkami i dały sobie prawo do przeżywania trudnych i zupełnie naturalnych emocji.

Ale bloga zamknęłaś. Po 10 latach. Skąd ta decyzja?

Od jakiegoś czasu czułam, że powinnam coś zmienić: zacząć swoją działalność na nowo, jako ja-teraz, a nie ja-sprzed 10 lat. Jednak impulsem do tej decyzji był wywiad, którego udzieliłam jednemu z największych portali internetowych i to, co stało się później…

Ale od początku: Mam trójkę dzieci, z czego dwie młodsze dziewczynki są bliźniaczkami, a jedna z nich uległa wypadkowi. Po tym zdarzeniu córka wymaga rehabilitacji. Kilka tygodni temu mój macierzyński zaczął dobiegać końca. Mimo sytuacji rodzinnej chciałam wrócić do pracy, bo bardzo ją lubię i było dla mnie naturalne, że to zrobię – potrzebuję kontaktu z ludźmi i aktywności zawodowej. Moja córka ma zapewnioną najlepszą opiekę, jaką może otrzymać, więc powrót w żaden sposób jej nie szkodził. Gdy poszłam do biura, pracodawca powiedział, że nie przedłuży mi umowy, co więcej – kazał mi zostać w domu.

„Weź sobie świadczenia i zasiłki z MOPRu, to ci się bardziej przyda, bo przecież masz chore dziecko”. Tłumaczyłam, że córka jest odpowiednio zaopiekowana, a ja chcę wrócić do pracy, ale niestety wiedział lepiej. Całą sytuację opisałam na blogu, na co zgłosił się do mnie jeden z portali, prosząc o wywiad. Zgodziłam się. W odpowiedzi wylała się na mnie fala koszmarnego hejtu. Ludzie pisali, że wygaduję bzdury, zamiast zajmować się dzieckiem, że jestem złą matką, że mi się w tyłku poprzewracało od tych wszystkich dodatków i ulg, które oferuje państwo, że zgadzają się z moim szefostwem i że jestem sama sobie winna. Oczywiście przytaczam te delikatne komentarze. Gdy czytałam, jak reagują ludzie, byłam w szoku.

Jako blogerka i to jeszcze taka, która namawia kobiety, by nie zmuszały się do bycia idealnymi, na pewno już wcześniej doświadczyłaś hejtu.

Oczywiście. Ludzie pisali, że niepotrzebnie poruszam takie tematy i że „po co to komu?”, jednak nigdy nie spotkałam się z tak dużą nienawiścią ze strony tak wielu ludzi naraz. To było ciężkie psychicznie. Po jednej nieprzespanej nocy podjęłam decyzję, że nie ma co wychodzić z przekazem do ludzi, którzy tego przekazu nie chcą. Zebrałam swoje czytelniczki i zaprosiłam je do prywatnej, zamkniętej grupy. Blog zarchiwizowałam, a nazwę strony na Facebooku zmieniłam, bo ja też potrzebowałam zmiany. Mi i moim towarzyszkom jest komfortowo, spokojnie i bezpiecznie. Jeśli ktoś szuka ze mną kontaktu, zapraszam, by do nas dołączył. Nowy fanpage nosi nazwę „Be Better Woman”.

W przestrzeni zakupowej HelloZdrowie znajdziesz produkty polecane przez naszą redakcję:

Gdy matka publicznie przyzna, że jest wyczerpana fizycznie i psychicznie, że płacze z bezsilności albo że na wiadomość o ciąży czuje raczej strach niż uciechę, natychmiast jest atakowana. W efekcie zaczyna myśleć, że jest potworem

Zakładam, że kobiety często zwracają się do ciebie o pomoc w tych najtrudniejszych chwilach.

To prawda. Wiele wiadomości brzmi mniej więcej tak: „Czuję się winna, bo moje dziecko zaraz wyrośnie z danego etapu, a ja myślę tylko o sobie i zamartwiam się głupotami”. To bardzo pułapkowe myślenie, bo dzieci właściwie od momentu urodzenia, cały czas wyrastają z jakichś etapów. Przestają ssać pierś, przestają chodzić do przedszkola, przestają być maluchami, a zaczynają dojrzewać i stają się nastolatkami z własnym światem. Kobiety nie tylko katują się, że nie są „jakieś” podczas kolejnych etapów dorastania dziecka, ale też kurczowo się tych etapów trzymają. Żegnają je z żalem, a nie z dumą z siebie i ze swojego malucha.

Dostaję też smutniejsze wiadomości, z których wyłania się bardzo przykry obraz, jakbyśmy żyli w średniowieczu. Piszą je młode kobiety, spędzające całe dnie z dziećmi, bez pracy, bez hobby, bez życia towarzyskiego. Coraz bardziej zmęczone i sfrustrowane swoją codziennością, a jednocześnie kompletnie niedoceniane i niewysłuchane. Pozostawione sobie ze swoimi problemami i żalami. Często takie dziewczyny mają duży opór przed pójściem do specjalisty, bo są przekonane, że nie dostaną wsparcia od męża, matki czy teściowej, a wręcz przeciwnie. Spodziewają się raczej, że najbliżsi zareagują słowami: „Za dużo miała czasu i zaczęła wydziwiać”.

To reakcja podobna do tej, z jaką ty spotkałaś się po udzieleniu wywiadu.

I to tylko pokazuje, z jakim niezrozumieniem spotykają się kobiety i jak bardzo ważne jest wspieranie ich. Gdy otrzymuję tego typu wiadomości, radzę im, by jasno stawiały swoje granice. Jeśli czują, że z ich psychiką dzieje się coś niedobrego i potrzebują rozmowy ze specjalistą, niech stanowczo to zaznaczą.  Jeśli otoczenie nie okazuje wsparcia, to trudno. Bliscy nie muszą rozumieć, nie muszą nawet wiedzieć o takiej wizycie. Nie namawiam nikogo do robienia tajemnic, ale jeśli ktoś wie, że rodzina zareaguje negatywnie, to może wcale nie trzeba jej informować, a na pewno nie trzeba prosić o zgodę. Ważne, by udać się do specjalisty dla siebie i dla swoich dzieci. Im więcej oglądania się na otoczenie, tym większe wątpliwości i opory.

W twoich wpisach, które czytałam, gdy jeszcze prowadziłaś bloga, było widać, że mocno wierzysz w siłę psychoterapii. To przez osobiste doświadczenia?

Moja sytuacja rodzinna jest bardzo trudna z emocjonalnego punktu widzenia. Radzę sobie, bo mam za sobą wiele lat pracy psychoterapeutycznej. Poszłam na terapię dawno temu w związku z tym, że jestem dzieckiem alkoholika. Terapia nauczyła mnie przede wszystkim tego, że nie ma dobrych i złych emocji. Emocje mogą być negatywne, ale nawet, a zwłaszcza, te negatywne nie powinny być tłumione, bo „nie wypada” albo „nie wolno” ich odczuwać. Skoro dana emocja się pojawia, to znaczy, że jest i powinna zostać przeżyta.

Szacuje się, że ok. 60 proc. dorosłych Polaków może mieć syndrom DDA. Mimo to o DDA mówi się bardzo mało, a w kontekście macierzyństwa właściwie w ogóle.

A szkoda, bo jeśli mamy nieprzepracowane relacje z rodzicami, to rola rodzica będzie dla nas znacznie trudniejsza. Psychika człowieka działa w ten sposób, że nieświadomie i zupełnie automatycznie powiela wyuczone schematy. Jeśli stare relacje były w jakiś sposób patologiczne, to powtarzamy schematy, których absolutnie powtarzać nie powinniśmy. Bardzo namawiam osoby z DDA na psychoterapię, nie po to, by pojednały się ze swoimi rodzicami, jeśli nie mają na to ochoty, ale po to, by były lepszymi rodzicami. Osoby z DDA często tłumią emocje, a macierzyństwo łączy się z ogromem emocji. Są momenty, gdy jedyne, na co ma się siłę, to płacz. I jest to normalne, a nawet bardzo potrzebne. Gdy uświadomiłam sobie, że nie muszę się wstydzić swojego płaczu, poczułam wielką ulgę.

Jak fakt, że zrozumiałaś rolę emocji i to, że nie należy ich tłumić, wpłynął na sposób, w jaki wychowujesz dzieci?

Po pierwsze dałam sobie prawa do przeżywania, co jest niesamowicie oczyszczające. Dzięki temu jestem spokojniejszą i mniej napięta. Jestem „przy sobie” i na bieżąco mówię o własnych emocjach, również do swoich dzieci: „Mamusia jest dziś bardzo zmęczona”, „Jest mi przykro, kiedy tak robisz”… Co więcej, ten sposób narracji przełożyłam również na córki. Staram się po prostu mówić o ich emocjach. Gdy któraś krzyczy, mówię: „Ojej, ale się zezłościłaś. Jesteś teraz bardzo wściekła, tak?”, gdy płacze: „Wiem, że jest ci smutno” albo „Widzę, że jesteś już zmęczona”, podobnie, gdy się cieszą i są radosne. Mam nadzieję, że dzięki swobodnemu mówieniu o uczuciach w domu, moje dziewczynki będą świadome swoich emocji i nie będą się ich wstydziły jako dorosłe kobiety i być może przyszłe mamy.

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

Lyndsey Ashton / fot. Instagram @lyndsey_ashton22

22-letnia kobieta wygląda jak dziecko. Od ludzi mijanych na ulicy słyszy: „Czy ten dzieciak jest w ciąży?!”

„Nikomu o tym nie mówiłam, bo się wstydziłam”- olimpijka Agnieszka Kobus-Zawojska opowiedziała o walce z depresją

Wielokrotnie była gwałcona. Pierwszy raz się upiła, kiedy miała 7 lat. Selma Blair odsłania bolesną przeszłość

„Kobiety nie mają problemu z alkoholem?”. Sprawdź, co mówi psychiatra

Zdjęcia ludzi zwijających się z bólu. Czy to sprawi, że młodzi zrezygnują z picia alkoholu?

Rihanna / gettyimages

Rihanna w szczerej rozmowie o swojej ciąży. „Moje ciało robi teraz niesamowite rzeczy i nie będę się tego wstydzić”

Rozmowy przy świątecznym stole mogą być szczególnie trudne dla osób niepłodnych / Getty Image

„Niepłodność boli” – zauważa lek. Maja Herman. I przypomina, jakie słowa przy świątecznym stole najbardziej zranią osoby niepłodne

„Mama w pracy”. Zofia Zborowska pokazuje kawałek macierzyństwa, który dla wielu wciąż jest tabu

Trądzik noworodkowy – przyczyny i leczenie. Problematyczne zmiany na policzkach i powiekach

Kikut pępowiny – jak pielęgnować pępek noworodka i na co zwrócić uwagę?

Nagość w domu - gdzie są granice? / istock

„Czy to bezpieczne, żeby moje dziecko widziało mnie nago?”. Psycholożka Małgorzata Iwanek odpowiada

Kobieta z kieliszkiem wina

Drastyczny wzrost liczby zgonów związanych z alkoholem w czasie pandemii COVID-19. To najwyższy wskaźnik od dziesięcioleci

„Matczyna rana przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. Ale można ją uzdrowić” – mówi Aneta Gajda-Boryczko, terapeutka

kobieta pijąca za dużo alkoholu

Pijesz za dużo alkoholu? Oto 11 sygnałów, które świadczą o tym, że powinnaś przystopować

Kobieta w ciąży stoi w kuchni

Macierzyństwo po 40. czy 50. niedługo stanie się normą? Przełomowe badanie naukowców

Dr Monika Łukasiewicz / arch. prywatne

Dr Monika Łukasiewicz: „Skąd mają wiedzieć, że po chemioterapii mogą utracić płodność? Tego się pacjentkom często w ogóle nie mówi”

„Skutki braku więzi z ojcem wychodzą daleko poza okres dzieciństwa i dorastania ich córek” – mówi Iga Stanek, psycholożka i psychoterapeutka

Kiedy spokój budzi niepokój. „Osoba z traumą więzi przyciąga partnerów, którzy nie dostrzegają jej potrzeb” – mówi psychotraumatolog Katarzyna Tutko

Weronika Marczuk/ fot. PIOTR ANDRZEJCZAK/MWMEDIA WARSZAWA 17.06.2015

Weronika Marczuk o późnym macierzyństwie. „Myślę o tym, że Ania nie będzie miała tak długo mamy, jak ja mam”

ADD znacznie częściej diagnozuje się u kobiet. "Jest większe przyzwolenie społeczeństwa na to, żeby mężczyźni byli bardziej chaotyczni"

ADD znacznie częściej diagnozuje się u kobiet. „Jest większe przyzwolenie społeczeństwa na to, żeby mężczyźni byli chaotyczni”

Ewa Wojdyllo - Osiatynska

„Serce warto zarezerwować do odczuwania. Główna centrala zawiadowcza dotycząca jakości życia znajduje się w głowie” – mówi psycholog Ewa Woydyłło

Joanna Chmura

„Nie lubię narracji, że lęk trzeba przełamywać. Lęk to nasz przyjaciel, trochę dziwny, ale jednak” – mówi Joanna Chmura

Marta Daraszkiewicz-Kalupa, psychoedukatorka /fot. archiwum prywatne

„Trauma pokoleniowa to dług, który zaciągnęli nasi przodkowie. Jeśli go nie spłacimy, przekażemy go kolejnym pokoleniom” – mówi Marta Daraszkiewicz-Kalupa

Stres to mocny przeciwnik – jak się z nim mierzyć?

Najpopularniejsze

Ból trzustki – jak boli trzustka i jak odróżnić ból trzustki od bólu żołądka?

Para na kanapie

Seks analny – co to jest i jakie są najlepsze pozycje analne?

Kobieta

O czym świadczy ból pod łopatką? Charakter bólu, objawy i możliwe sposoby leczenia

MCH – co to, podwyższone i poniżej normy. MCH w morfologii

Co oznacza drętwienie rąk w nocy i podczas snu?

Co oznacza drętwienie rąk w nocy i podczas snu?

Masturbacja może być jeszcze przyjemniejsza. Poznaj sposoby masturbacji

MCV – morfologia, wyniki, norma. MCV podwyższone i za niskie

kobieta z problemami skórnymi

Wybroczyny (petocje) – co to jest, dlaczego powstają i jak sobie z nimi poradzić?

„Każdy orgazm jest czymś pięknym, jednak ten rodzaj orgazmu jest wyjątkowy”. Seksuolożka o kobiecym wytrysku

Wysoki cholesterol - jakie są przyczyny i objawy? Sposoby na wysoki cholesterol

Wysoki cholesterol – jakie są przyczyny i objawy? Jak go obniżyć?

Kiedy występuje niskie ciśnienie i wysoki puls?

Niskie ciśnienie i wysoki puls – kiedy występują? Co to oznacza?

laboratorium

D-dimery – co to jest? Jak obniżyć zbyt wysoki poziom?

ucho kobiety

Domowe sposoby na zatkane ucho. Jak odetkać ucho zatkane: woskowiną, katarem, wodą?

Kobieta leżąca w łóżku

9 możliwych przyczyn krwawienia po seksie

insulinooporność

Dieta w insulinooporności

Orgazm - jak go osiągnąć? 10 sposobów na lepszy orgazm

Orgazm – jak go osiągnąć? 10 sposobów na lepszy orgazm

×