Przejdź do treści

„W Polsce panuje przekonanie, że gdy kobieta zostaje matką, niezależnie, czy to planowała, ma być szczęśliwa i nie narzekać” – mówi blogerka Anna Suchecka

Macierzyństwo w Polsce / gettyimages
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Nie wystarczy powiedzieć, że boli brzuch. Lekarka Weronika Błaszczyk podpowiada, co ułatwi właściwą diagnozę
Choroby przenoszone drogą płciową są obecnie „poza kontrolą”. Liczba zarażonych osób nieustannie rośnie
Lekarz zbagatelizował jej objawy. O tym, że to rak piersi, 29-latka dowiedziała się w ósmym miesiącu ciąży
Natalia Nykiel: „Normalne, że ich dotykam”. To ważny spot, który powinna obejrzeć każda nastolatka
Czujesz, że przytłaczają cię emocje? Wypróbuj technikę samoregulacji STOP

– Kobiety piszą do mnie: „Czuję się winna, bo moje dziecko zaraz wyrośnie z danego etapu, a ja myślę tylko o sobie i zamartwiam się głupotami”. To bardzo pułapkowe myślenie, bo dzieci właściwie od momentu urodzenia, cały czas wyrastają z jakichś etapów. Przestają ssać pierś, przestają chodzić do przedszkola, przestają być maluchami, a zaczynają dojrzewać i stają się nastolatkami z własnym światem. Kobiety nie tylko katują się, że nie są „jakieś” podczas kolejnych etapów dorastania dziecka, ale też kurczowo się tych etapów trzymają. Żegnają je z żalem, a nie z dumą z siebie i swojego malucha – mówi blogerka Anna Suchecka.

 

Marianna Fijewska: Przez ostatnie 10 lat prowadziłaś bloga o nazwie „Żona z ADHD”, być może część naszych czytelniczek go zna. Zajmowałaś się tematami związanymi z parentingiem i dobrostanem psychicznym matek.

Anna Suchecka, blogerka: Pisałam głównie o macierzyństwie i w tym kontekście również o ADHD oraz DDA, które u mnie zdiagnozowano. W tytule wyróżniłam wyłącznie ADHD, bo było to bezpośrednio związane z powstaniem bloga. Choć mówi się, że z wiekiem ADHD mija, nie jest to prawdą. Jako dorosła osoba dalej borykam się z objawami nadaktywności psychoruchowej. Przede wszystkim mam ogromną potrzebę ciągłego ruchu, co początkowo traktowałam jak przekleństwo, a teraz – przy dzieciach – to raczej błogosławieństwo.

Właśnie dlatego 10 lat temu zdecydowałam się na założenie bloga. Nazwałam go „żona z ADHD”, bo byłam już wtedy żoną i przyszłą matką – w brzuchu miałam swoją najstarszą córeczkę. ADHD zdiagnozowano u mnie parę lat wcześniej. Wszyscy mówili, że muszę wyhamować, a mnie nosiło. Nie potrafiłam „zejść” z bardzo intensywnego trybu życiu, rozpierała mnie energia. Uznałam, że blog będzie sposobem na zaangażowanie się w aktywność, która rozładuje we mnie napięcie oraz będzie całkowicie bezpieczna dla mojego dziecka.

Anna Suchecka, blogerka „Żona z ADHD”

Osobiście, czytając twojego bloga, powiedziałabym, że przyczyna była jeszcze jedna – protest przeciwko temu, że macierzyństwo przedstawia się w samych superlatywach.

Od początku chciałam wesprzeć matki, te przyszłe i te, które już miały dzieci. W Polsce panuje przekonanie, że gdy kobieta zostaje matką, niezależnie, czy to planowała, ma być szczęśliwa i nie narzekać. Gdy zaszłam w swoją pierwszą ciążę, byłam przerażona, że coś ze mną nie tak. Dlaczego się smucę? Dlaczego tęsknię za starym życiem? Dlaczego jestem bezradna, zmęczona i tak bardzo wściekła? Myślałam i nie rozumiałam, bo z internetu i książek o macierzyństwie wylewał się sam lukier. Przyjmuje się, że matka nie ma prawa do okazywania negatywnych emocji przy absolutnym przymusie okazywania emocji pozytywnych.

Gdy matka publicznie przyzna, że jest wyczerpana fizycznie i psychicznie, że płacze z bezsilności albo że na wiadomość o ciąży czuje raczej strach niż uciechę, natychmiast jest atakowana. W efekcie zaczyna myśleć, że jest potworem. Na swoim blogu starałam się przekonać kobiety, by nie traciły wiary w to, że są dobrymi matkami i dały sobie prawo do przeżywania trudnych i zupełnie naturalnych emocji.

Ale bloga zamknęłaś. Po 10 latach. Skąd ta decyzja?

Od jakiegoś czasu czułam, że powinnam coś zmienić: zacząć swoją działalność na nowo, jako ja-teraz, a nie ja-sprzed 10 lat. Jednak impulsem do tej decyzji był wywiad, którego udzieliłam jednemu z największych portali internetowych i to, co stało się później…

Ale od początku: Mam trójkę dzieci, z czego dwie młodsze dziewczynki są bliźniaczkami, a jedna z nich uległa wypadkowi. Po tym zdarzeniu córka wymaga rehabilitacji. Kilka tygodni temu mój macierzyński zaczął dobiegać końca. Mimo sytuacji rodzinnej chciałam wrócić do pracy, bo bardzo ją lubię i było dla mnie naturalne, że to zrobię – potrzebuję kontaktu z ludźmi i aktywności zawodowej. Moja córka ma zapewnioną najlepszą opiekę, jaką może otrzymać, więc powrót w żaden sposób jej nie szkodził. Gdy poszłam do biura, pracodawca powiedział, że nie przedłuży mi umowy, co więcej – kazał mi zostać w domu.

„Weź sobie świadczenia i zasiłki z MOPRu, to ci się bardziej przyda, bo przecież masz chore dziecko”. Tłumaczyłam, że córka jest odpowiednio zaopiekowana, a ja chcę wrócić do pracy, ale niestety wiedział lepiej. Całą sytuację opisałam na blogu, na co zgłosił się do mnie jeden z portali, prosząc o wywiad. Zgodziłam się. W odpowiedzi wylała się na mnie fala koszmarnego hejtu. Ludzie pisali, że wygaduję bzdury, zamiast zajmować się dzieckiem, że jestem złą matką, że mi się w tyłku poprzewracało od tych wszystkich dodatków i ulg, które oferuje państwo, że zgadzają się z moim szefostwem i że jestem sama sobie winna. Oczywiście przytaczam te delikatne komentarze. Gdy czytałam, jak reagują ludzie, byłam w szoku.

Jako blogerka i to jeszcze taka, która namawia kobiety, by nie zmuszały się do bycia idealnymi, na pewno już wcześniej doświadczyłaś hejtu.

Oczywiście. Ludzie pisali, że niepotrzebnie poruszam takie tematy i że „po co to komu?”, jednak nigdy nie spotkałam się z tak dużą nienawiścią ze strony tak wielu ludzi naraz. To było ciężkie psychicznie. Po jednej nieprzespanej nocy podjęłam decyzję, że nie ma co wychodzić z przekazem do ludzi, którzy tego przekazu nie chcą. Zebrałam swoje czytelniczki i zaprosiłam je do prywatnej, zamkniętej grupy. Blog zarchiwizowałam, a nazwę strony na Facebooku zmieniłam, bo ja też potrzebowałam zmiany. Mi i moim towarzyszkom jest komfortowo, spokojnie i bezpiecznie. Jeśli ktoś szuka ze mną kontaktu, zapraszam, by do nas dołączył. Nowy fanpage nosi nazwę „Be Better Woman”.

W przestrzeni zakupowej HelloZdrowie znajdziesz produkty polecane przez naszą redakcję:

Gdy matka publicznie przyzna, że jest wyczerpana fizycznie i psychicznie, że płacze z bezsilności albo że na wiadomość o ciąży czuje raczej strach niż uciechę, natychmiast jest atakowana. W efekcie zaczyna myśleć, że jest potworem

Zakładam, że kobiety często zwracają się do ciebie o pomoc w tych najtrudniejszych chwilach.

To prawda. Wiele wiadomości brzmi mniej więcej tak: „Czuję się winna, bo moje dziecko zaraz wyrośnie z danego etapu, a ja myślę tylko o sobie i zamartwiam się głupotami”. To bardzo pułapkowe myślenie, bo dzieci właściwie od momentu urodzenia, cały czas wyrastają z jakichś etapów. Przestają ssać pierś, przestają chodzić do przedszkola, przestają być maluchami, a zaczynają dojrzewać i stają się nastolatkami z własnym światem. Kobiety nie tylko katują się, że nie są „jakieś” podczas kolejnych etapów dorastania dziecka, ale też kurczowo się tych etapów trzymają. Żegnają je z żalem, a nie z dumą z siebie i ze swojego malucha.

Dostaję też smutniejsze wiadomości, z których wyłania się bardzo przykry obraz, jakbyśmy żyli w średniowieczu. Piszą je młode kobiety, spędzające całe dnie z dziećmi, bez pracy, bez hobby, bez życia towarzyskiego. Coraz bardziej zmęczone i sfrustrowane swoją codziennością, a jednocześnie kompletnie niedoceniane i niewysłuchane. Pozostawione sobie ze swoimi problemami i żalami. Często takie dziewczyny mają duży opór przed pójściem do specjalisty, bo są przekonane, że nie dostaną wsparcia od męża, matki czy teściowej, a wręcz przeciwnie. Spodziewają się raczej, że najbliżsi zareagują słowami: „Za dużo miała czasu i zaczęła wydziwiać”.

To reakcja podobna do tej, z jaką ty spotkałaś się po udzieleniu wywiadu.

I to tylko pokazuje, z jakim niezrozumieniem spotykają się kobiety i jak bardzo ważne jest wspieranie ich. Gdy otrzymuję tego typu wiadomości, radzę im, by jasno stawiały swoje granice. Jeśli czują, że z ich psychiką dzieje się coś niedobrego i potrzebują rozmowy ze specjalistą, niech stanowczo to zaznaczą.  Jeśli otoczenie nie okazuje wsparcia, to trudno. Bliscy nie muszą rozumieć, nie muszą nawet wiedzieć o takiej wizycie. Nie namawiam nikogo do robienia tajemnic, ale jeśli ktoś wie, że rodzina zareaguje negatywnie, to może wcale nie trzeba jej informować, a na pewno nie trzeba prosić o zgodę. Ważne, by udać się do specjalisty dla siebie i dla swoich dzieci. Im więcej oglądania się na otoczenie, tym większe wątpliwości i opory.

W twoich wpisach, które czytałam, gdy jeszcze prowadziłaś bloga, było widać, że mocno wierzysz w siłę psychoterapii. To przez osobiste doświadczenia?

Moja sytuacja rodzinna jest bardzo trudna z emocjonalnego punktu widzenia. Radzę sobie, bo mam za sobą wiele lat pracy psychoterapeutycznej. Poszłam na terapię dawno temu w związku z tym, że jestem dzieckiem alkoholika. Terapia nauczyła mnie przede wszystkim tego, że nie ma dobrych i złych emocji. Emocje mogą być negatywne, ale nawet, a zwłaszcza, te negatywne nie powinny być tłumione, bo „nie wypada” albo „nie wolno” ich odczuwać. Skoro dana emocja się pojawia, to znaczy, że jest i powinna zostać przeżyta.

Szacuje się, że ok. 60 proc. dorosłych Polaków może mieć syndrom DDA. Mimo to o DDA mówi się bardzo mało, a w kontekście macierzyństwa właściwie w ogóle.

A szkoda, bo jeśli mamy nieprzepracowane relacje z rodzicami, to rola rodzica będzie dla nas znacznie trudniejsza. Psychika człowieka działa w ten sposób, że nieświadomie i zupełnie automatycznie powiela wyuczone schematy. Jeśli stare relacje były w jakiś sposób patologiczne, to powtarzamy schematy, których absolutnie powtarzać nie powinniśmy. Bardzo namawiam osoby z DDA na psychoterapię, nie po to, by pojednały się ze swoimi rodzicami, jeśli nie mają na to ochoty, ale po to, by były lepszymi rodzicami. Osoby z DDA często tłumią emocje, a macierzyństwo łączy się z ogromem emocji. Są momenty, gdy jedyne, na co ma się siłę, to płacz. I jest to normalne, a nawet bardzo potrzebne. Gdy uświadomiłam sobie, że nie muszę się wstydzić swojego płaczu, poczułam wielką ulgę.

Jak fakt, że zrozumiałaś rolę emocji i to, że nie należy ich tłumić, wpłynął na sposób, w jaki wychowujesz dzieci?

Po pierwsze dałam sobie prawa do przeżywania, co jest niesamowicie oczyszczające. Dzięki temu jestem spokojniejszą i mniej napięta. Jestem „przy sobie” i na bieżąco mówię o własnych emocjach, również do swoich dzieci: „Mamusia jest dziś bardzo zmęczona”, „Jest mi przykro, kiedy tak robisz”… Co więcej, ten sposób narracji przełożyłam również na córki. Staram się po prostu mówić o ich emocjach. Gdy któraś krzyczy, mówię: „Ojej, ale się zezłościłaś. Jesteś teraz bardzo wściekła, tak?”, gdy płacze: „Wiem, że jest ci smutno” albo „Widzę, że jesteś już zmęczona”, podobnie, gdy się cieszą i są radosne. Mam nadzieję, że dzięki swobodnemu mówieniu o uczuciach w domu, moje dziewczynki będą świadome swoich emocji i nie będą się ich wstydziły jako dorosłe kobiety i być może przyszłe mamy.

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

„Jakie jeszcze ćwiczenia/profile polecacie?”. Aleksandra Żebrowska w humorystyczny sposób o powrocie do formy

„Czy alkohol dyskryminuje kobiety? Pod względem działania na organizm: tak” – rozmowa z toksykologiem Erykiem Matuszkiewiczem

„Nie byłam w żaden sposób przygotowana na zmiany, którym zostało poddane moje ciało”. Popularna tiktokerka walczy z krzywdzącym stereotypem

Dr. n. med. Grzegorz Mączka

SESJA TERAPEUTYCZNA: Jesteś tym, kim myślisz, że jesteś

„Wszyscy dookoła widzieli we mnie super towarzyską, zaradną dziewczynę. Nikt nie zdawał sobie sprawy, ile mojej uwagi zajmuje picie” – mówi Asia Skwierczyńska, znana jako Sober Polish Girl

Filofobia – gdy miłość wywołuje atak paniki. Jakie są przyczyny strachu przed zakochaniem? 

„Wielu pacjentów woli wyjść z gabinetu z rozpoznaniem medycznym konkretnej choroby niż przyjąć do wiadomości, że problem ma naturę emocjonalną” – mówi psychoterapeutka Małgorzata Kuberska-Kędzierska

Wlewy witaminowe sposobem na kaca? "Promowanie ich jest szkodliwe społecznie" - podkreśla dietetyczka Aneta Pisarek

Wlewy witaminowe sposobem na kaca? „Promowanie ich jest szkodliwe społecznie” – podkreśla dietetyczka Aneta Pisarek

6 mitów o alkoholu. Sprawdź, czy przypadkiem nie wierzyłaś w coś, co jest kompletną nieprawdą

„Niektórzy pacjenci życzą sobie, żeby w trakcie psychoterapii terapeuta coś z nimi skutecznie 'zrobił'. Terapia nie jest leczeniem zęba” – dr Krzysztof Ciepliński / pexels

„Niektórzy pacjenci życzą sobie, żeby w trakcie psychoterapii terapeuta coś z nimi skutecznie 'zrobił’. Terapia nie jest leczeniem zęba” – mówi dr Krzysztof Ciepliński

Czy sny mają znaczenie w psychoterapii? / istock

Czy sny mają dziś jeszcze znaczenie w psychoterapii? Psycholożka Anna Kluczyńska wyjaśnia

„Chcę wspierać kobiety i w jednym, i w drugim nieszczęściu”- mówi Kasia Morawska, zwolenniczka legalnej aborcji i dawczyni komórek jajowych

Marysia Warych / fot. Jarosław Stróżyk

Marysia Warych: „Ludzie myślą, że mamy dwa tryby: albo nie możemy wstać z łóżka, albo mamy halucynacje i słyszymy głosy. Tymczasem choroba afektywna dwubiegunowa ma różne oblicza”

Czy da się nakłonić kogoś do terapii? / unsplash

Czy do rozpoczęcia terapii można kogoś nakłonić? Odpowiada psycholożka Joanna Gutral

Czy można okłamywać terapeutkę? / pexels

Czy można okłamać swoją terapeutkę? Można, ale nie bez konsekwencji. Mówi o tym Anna Kluczyńska

Aleksandra Domańska / Paweł Wrzecion MWMEDIA WARSZAWA

Aleksandra Domańska szczerze o macierzyństwie. „Gdy urodził się Ariel, nie zalała mnie fala miłości. Nic nie czułam”

„Zmiana brzmienia głosu może być jednym ze skutków psychoterapii” – mówi logopedka Marta Wesołowska

Magdalena Lamparska / Andras Szilagyi MWMEDIA

„Wszystkie miejsca zajęte. Patrzą w telefon, patrzą za okno, patrzą na mnie. Nic”. Ciężarna aktorka Magdalena Lamparska opisała swoją podróż komunikacją miejską

„W 93,5 proc. byłam osobą nieżyjącą. W jednej chwili straciłam wszystko. Ale po stracie też jest życie” – mówi Aleksandra Cymerman, która pomaga osobom dotkniętym traumą

„Zawsze noszę w torebce cukierki chili”. O życiu z chorobą schizoafektywną opowiada Dorota Solarska, autorka książki „Artystka przetrwania”

„Czułem się zawsze bardzo samotny”- Brad Pitt szczerze o walce z uzależnieniem

„Czasem tęsknię za moim życiem 'sprzed dzieci'”- Marta Żmuda-Trzebiatowska szczerze o macierzyństwie

„Czynienie inwektywy z choroby, jest rzeczą wyjątkowo okrutną”. Paulina Młynarska odpowiada na hejt

Zbiera hajs dla matek do przehulania na SPA, paznokcie i koncert. Ludzie wpłacili jej już ponad 80 tysięcy złotych

Najpopularniejsze

Ból trzustki – jak boli trzustka i jak odróżnić ból trzustki od bólu żołądka?

Para na kanapie

Seks analny – co to jest i jakie są najlepsze pozycje analne?

Kobieta

O czym świadczy ból pod łopatką? Charakter bólu, objawy i możliwe sposoby leczenia

Wysoki cholesterol - jakie są przyczyny i objawy? Sposoby na wysoki cholesterol

Wysoki cholesterol – jakie są przyczyny i objawy? Jak go obniżyć?

Domowe sposoby na zatkane ucho. Jak odetkać ucho zatkane: woskowiną, katarem, wodą?

MCH – co to, podwyższone i poniżej normy. MCH w morfologii

Co oznacza drętwienie rąk w nocy i podczas snu?

Co oznacza drętwienie rąk w nocy i podczas snu?

„Każdy orgazm jest czymś pięknym, jednak ten rodzaj orgazmu jest wyjątkowy”. Seksuolożka o kobiecym wytrysku

Masturbacja może być jeszcze przyjemniejsza. Poznaj sposoby masturbacji

para zakochanych, romantyczny wieczór

Nie masz ochoty na seks? Poznaj 8 sposobów na podniesienie libido

Orgazm - jak go osiągnąć? 10 sposobów na lepszy orgazm

Orgazm – jak go osiągnąć? 10 sposobów na lepszy orgazm

Torbiel - twarz kobiety z widocznymi krostkami

Torbiel – czym jest, gdzie występuje i czy jest groźna dla zdrowia?

5 rzeczy, które mężczyźni uwielbiają w łóżku

5 rzeczy, które mężczyźni uwielbiają w łóżku

Kobieta leżąca w łóżku

9 możliwych przyczyn krwawienia po seksie

Kobieta siedzi

Krwawienie po okresie – przyczyny, objawy, kolory wydzielin

laboratorium

D-dimery – co to jest? Jak obniżyć zbyt wysoki poziom?

×