Przejdź do treści

„W Polsce panuje przekonanie, że gdy kobieta zostaje matką, niezależnie, czy to planowała, ma być szczęśliwa i nie narzekać” – mówi blogerka Anna Suchecka

Macierzyństwo w Polsce / gettyimages
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Stosujesz antykoncepcję? Uważaj na infekcje intymne
Kobido. Masaż zamiast liftingu? To możliwe!
Choroby mają zapach – wiedziałaś o tym?
7 rzeczy, których nie powinniśmy jeść na śniadanie
Dlaczego ściskające brzuch spodnie i legginsy to zły pomysł? Basia Tworek wyjaśnia

– Kobiety piszą do mnie: „Czuję się winna, bo moje dziecko zaraz wyrośnie z danego etapu, a ja myślę tylko o sobie i zamartwiam się głupotami”. To bardzo pułapkowe myślenie, bo dzieci właściwie od momentu urodzenia, cały czas wyrastają z jakichś etapów. Przestają ssać pierś, przestają chodzić do przedszkola, przestają być maluchami, a zaczynają dojrzewać i stają się nastolatkami z własnym światem. Kobiety nie tylko katują się, że nie są „jakieś” podczas kolejnych etapów dorastania dziecka, ale też kurczowo się tych etapów trzymają. Żegnają je z żalem, a nie z dumą z siebie i swojego malucha – mówi blogerka Anna Suchecka.

 

Marianna Fijewska: Przez ostatnie 10 lat prowadziłaś bloga o nazwie „Żona z ADHD”, być może część naszych czytelniczek go zna. Zajmowałaś się tematami związanymi z parentingiem i dobrostanem psychicznym matek.

Anna Suchecka, blogerka: Pisałam głównie o macierzyństwie i w tym kontekście również o ADHD oraz DDA, które u mnie zdiagnozowano. W tytule wyróżniłam wyłącznie ADHD, bo było to bezpośrednio związane z powstaniem bloga. Choć mówi się, że z wiekiem ADHD mija, nie jest to prawdą. Jako dorosła osoba dalej borykam się z objawami nadaktywności psychoruchowej. Przede wszystkim mam ogromną potrzebę ciągłego ruchu, co początkowo traktowałam jak przekleństwo, a teraz – przy dzieciach – to raczej błogosławieństwo.

Właśnie dlatego 10 lat temu zdecydowałam się na założenie bloga. Nazwałam go „żona z ADHD”, bo byłam już wtedy żoną i przyszłą matką – w brzuchu miałam swoją najstarszą córeczkę. ADHD zdiagnozowano u mnie parę lat wcześniej. Wszyscy mówili, że muszę wyhamować, a mnie nosiło. Nie potrafiłam „zejść” z bardzo intensywnego trybu życiu, rozpierała mnie energia. Uznałam, że blog będzie sposobem na zaangażowanie się w aktywność, która rozładuje we mnie napięcie oraz będzie całkowicie bezpieczna dla mojego dziecka.

Anna Suchecka, blogerka „Żona z ADHD”

Osobiście, czytając twojego bloga, powiedziałabym, że przyczyna była jeszcze jedna – protest przeciwko temu, że macierzyństwo przedstawia się w samych superlatywach.

Od początku chciałam wesprzeć matki, te przyszłe i te, które już miały dzieci. W Polsce panuje przekonanie, że gdy kobieta zostaje matką, niezależnie, czy to planowała, ma być szczęśliwa i nie narzekać. Gdy zaszłam w swoją pierwszą ciążę, byłam przerażona, że coś ze mną nie tak. Dlaczego się smucę? Dlaczego tęsknię za starym życiem? Dlaczego jestem bezradna, zmęczona i tak bardzo wściekła? Myślałam i nie rozumiałam, bo z internetu i książek o macierzyństwie wylewał się sam lukier. Przyjmuje się, że matka nie ma prawa do okazywania negatywnych emocji przy absolutnym przymusie okazywania emocji pozytywnych.

Gdy matka publicznie przyzna, że jest wyczerpana fizycznie i psychicznie, że płacze z bezsilności albo że na wiadomość o ciąży czuje raczej strach niż uciechę, natychmiast jest atakowana. W efekcie zaczyna myśleć, że jest potworem. Na swoim blogu starałam się przekonać kobiety, by nie traciły wiary w to, że są dobrymi matkami i dały sobie prawo do przeżywania trudnych i zupełnie naturalnych emocji.

Ale bloga zamknęłaś. Po 10 latach. Skąd ta decyzja?

Od jakiegoś czasu czułam, że powinnam coś zmienić: zacząć swoją działalność na nowo, jako ja-teraz, a nie ja-sprzed 10 lat. Jednak impulsem do tej decyzji był wywiad, którego udzieliłam jednemu z największych portali internetowych i to, co stało się później…

Ale od początku: Mam trójkę dzieci, z czego dwie młodsze dziewczynki są bliźniaczkami, a jedna z nich uległa wypadkowi. Po tym zdarzeniu córka wymaga rehabilitacji. Kilka tygodni temu mój macierzyński zaczął dobiegać końca. Mimo sytuacji rodzinnej chciałam wrócić do pracy, bo bardzo ją lubię i było dla mnie naturalne, że to zrobię – potrzebuję kontaktu z ludźmi i aktywności zawodowej. Moja córka ma zapewnioną najlepszą opiekę, jaką może otrzymać, więc powrót w żaden sposób jej nie szkodził. Gdy poszłam do biura, pracodawca powiedział, że nie przedłuży mi umowy, co więcej – kazał mi zostać w domu.

„Weź sobie świadczenia i zasiłki z MOPRu, to ci się bardziej przyda, bo przecież masz chore dziecko”. Tłumaczyłam, że córka jest odpowiednio zaopiekowana, a ja chcę wrócić do pracy, ale niestety wiedział lepiej. Całą sytuację opisałam na blogu, na co zgłosił się do mnie jeden z portali, prosząc o wywiad. Zgodziłam się. W odpowiedzi wylała się na mnie fala koszmarnego hejtu. Ludzie pisali, że wygaduję bzdury, zamiast zajmować się dzieckiem, że jestem złą matką, że mi się w tyłku poprzewracało od tych wszystkich dodatków i ulg, które oferuje państwo, że zgadzają się z moim szefostwem i że jestem sama sobie winna. Oczywiście przytaczam te delikatne komentarze. Gdy czytałam, jak reagują ludzie, byłam w szoku.

Jako blogerka i to jeszcze taka, która namawia kobiety, by nie zmuszały się do bycia idealnymi, na pewno już wcześniej doświadczyłaś hejtu.

Oczywiście. Ludzie pisali, że niepotrzebnie poruszam takie tematy i że „po co to komu?”, jednak nigdy nie spotkałam się z tak dużą nienawiścią ze strony tak wielu ludzi naraz. To było ciężkie psychicznie. Po jednej nieprzespanej nocy podjęłam decyzję, że nie ma co wychodzić z przekazem do ludzi, którzy tego przekazu nie chcą. Zebrałam swoje czytelniczki i zaprosiłam je do prywatnej, zamkniętej grupy. Blog zarchiwizowałam, a nazwę strony na Facebooku zmieniłam, bo ja też potrzebowałam zmiany. Mi i moim towarzyszkom jest komfortowo, spokojnie i bezpiecznie. Jeśli ktoś szuka ze mną kontaktu, zapraszam, by do nas dołączył. Nowy fanpage nosi nazwę „Be Better Woman”.

Gdy matka publicznie przyzna, że jest wyczerpana fizycznie i psychicznie, że płacze z bezsilności albo że na wiadomość o ciąży czuje raczej strach niż uciechę, natychmiast jest atakowana. W efekcie zaczyna myśleć, że jest potworem

Zakładam, że kobiety często zwracają się do ciebie o pomoc w tych najtrudniejszych chwilach.

To prawda. Wiele wiadomości brzmi mniej więcej tak: „Czuję się winna, bo moje dziecko zaraz wyrośnie z danego etapu, a ja myślę tylko o sobie i zamartwiam się głupotami”. To bardzo pułapkowe myślenie, bo dzieci właściwie od momentu urodzenia, cały czas wyrastają z jakichś etapów. Przestają ssać pierś, przestają chodzić do przedszkola, przestają być maluchami, a zaczynają dojrzewać i stają się nastolatkami z własnym światem. Kobiety nie tylko katują się, że nie są „jakieś” podczas kolejnych etapów dorastania dziecka, ale też kurczowo się tych etapów trzymają. Żegnają je z żalem, a nie z dumą z siebie i ze swojego malucha.

Dostaję też smutniejsze wiadomości, z których wyłania się bardzo przykry obraz, jakbyśmy żyli w średniowieczu. Piszą je młode kobiety, spędzające całe dnie z dziećmi, bez pracy, bez hobby, bez życia towarzyskiego. Coraz bardziej zmęczone i sfrustrowane swoją codziennością, a jednocześnie kompletnie niedoceniane i niewysłuchane. Pozostawione sobie ze swoimi problemami i żalami. Często takie dziewczyny mają duży opór przed pójściem do specjalisty, bo są przekonane, że nie dostaną wsparcia od męża, matki czy teściowej, a wręcz przeciwnie. Spodziewają się raczej, że najbliżsi zareagują słowami: „Za dużo miała czasu i zaczęła wydziwiać”.

To reakcja podobna do tej, z jaką ty spotkałaś się po udzieleniu wywiadu.

I to tylko pokazuje, z jakim niezrozumieniem spotykają się kobiety i jak bardzo ważne jest wspieranie ich. Gdy otrzymuję tego typu wiadomości, radzę im, by jasno stawiały swoje granice. Jeśli czują, że z ich psychiką dzieje się coś niedobrego i potrzebują rozmowy ze specjalistą, niech stanowczo to zaznaczą.  Jeśli otoczenie nie okazuje wsparcia, to trudno. Bliscy nie muszą rozumieć, nie muszą nawet wiedzieć o takiej wizycie. Nie namawiam nikogo do robienia tajemnic, ale jeśli ktoś wie, że rodzina zareaguje negatywnie, to może wcale nie trzeba jej informować, a na pewno nie trzeba prosić o zgodę. Ważne, by udać się do specjalisty dla siebie i dla swoich dzieci. Im więcej oglądania się na otoczenie, tym większe wątpliwości i opory.

W twoich wpisach, które czytałam, gdy jeszcze prowadziłaś bloga, było widać, że mocno wierzysz w siłę psychoterapii. To przez osobiste doświadczenia?

Moja sytuacja rodzinna jest bardzo trudna z emocjonalnego punktu widzenia. Radzę sobie, bo mam za sobą wiele lat pracy psychoterapeutycznej. Poszłam na terapię dawno temu w związku z tym, że jestem dzieckiem alkoholika. Terapia nauczyła mnie przede wszystkim tego, że nie ma dobrych i złych emocji. Emocje mogą być negatywne, ale nawet, a zwłaszcza, te negatywne nie powinny być tłumione, bo „nie wypada” albo „nie wolno” ich odczuwać. Skoro dana emocja się pojawia, to znaczy, że jest i powinna zostać przeżyta.

Szacuje się, że ok. 60 proc. dorosłych Polaków może mieć syndrom DDA. Mimo to o DDA mówi się bardzo mało, a w kontekście macierzyństwa właściwie w ogóle.

A szkoda, bo jeśli mamy nieprzepracowane relacje z rodzicami, to rola rodzica będzie dla nas znacznie trudniejsza. Psychika człowieka działa w ten sposób, że nieświadomie i zupełnie automatycznie powiela wyuczone schematy. Jeśli stare relacje były w jakiś sposób patologiczne, to powtarzamy schematy, których absolutnie powtarzać nie powinniśmy. Bardzo namawiam osoby z DDA na psychoterapię, nie po to, by pojednały się ze swoimi rodzicami, jeśli nie mają na to ochoty, ale po to, by były lepszymi rodzicami. Osoby z DDA często tłumią emocje, a macierzyństwo łączy się z ogromem emocji. Są momenty, gdy jedyne, na co ma się siłę, to płacz. I jest to normalne, a nawet bardzo potrzebne. Gdy uświadomiłam sobie, że nie muszę się wstydzić swojego płaczu, poczułam wielką ulgę.

Jak fakt, że zrozumiałaś rolę emocji i to, że nie należy ich tłumić, wpłynął na sposób, w jaki wychowujesz dzieci?

Po pierwsze dałam sobie prawa do przeżywania, co jest niesamowicie oczyszczające. Dzięki temu jestem spokojniejszą i mniej napięta. Jestem „przy sobie” i na bieżąco mówię o własnych emocjach, również do swoich dzieci: „Mamusia jest dziś bardzo zmęczona”, „Jest mi przykro, kiedy tak robisz”… Co więcej, ten sposób narracji przełożyłam również na córki. Staram się po prostu mówić o ich emocjach. Gdy któraś krzyczy, mówię: „Ojej, ale się zezłościłaś. Jesteś teraz bardzo wściekła, tak?”, gdy płacze: „Wiem, że jest ci smutno” albo „Widzę, że jesteś już zmęczona”, podobnie, gdy się cieszą i są radosne. Mam nadzieję, że dzięki swobodnemu mówieniu o uczuciach w domu, moje dziewczynki będą świadome swoich emocji i nie będą się ich wstydziły jako dorosłe kobiety i być może przyszłe mamy.

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

Jak przekonać bliską osobę do terapii? Podpowiada psycholożka Milena Wojnarowska

Jak przekonać bliską osobę do terapii? Podpowiada psycholożka Milena Wojnarowska

Carolina Const, pierwsza polska trenerka jogi świadomej traumy/fot. Radek Zawadzki

„Joga świadoma traumy pozwala odzyskać dostęp do ciała, poczuć się w nim bezpieczniej” – mówi Carolina Const

Kojarzy się z horrorem, choć jest bezpieczna i efektywna. O terapii elektrowstrząsami mówi prof. dr hab. n. med. Joanna Rymaszewska

wątroba

Marskość wątroby – przyczyny, objawy, leczenie

Czy w relacji z narcyzem można wygrać? Urszula Struzikowska-Marynicz/ fot. arch. prywatne

„Bywamy egocentryczni, mamy cechy narcystyczne, a współczesne trendy sprzyjają ich rozwijaniu” – mówi psycholożka Urszula Struzikowska-Marynicz

Alkoholizm u kobiet. „Nagromadzenie potrzeb często prowadzi do zmęczenia, wówczas 'pomocny’ okazuje się alkohol”

Kobieta cierpiąca na fobię społeczną

Fobia społeczna – jak sobie z nią radzić i czy można ją pokonać?

"To nie picie było problemem, tylko ja". Jessica Simpson opowiada o swoim uzależnieniu od alkoholu

„To nie picie było problemem, tylko ja”. Jessica Simpson opowiada o swoim uzależnieniu od alkoholu

„Dla niektórych mężczyzn kobieta po porodzie staje się niezwykle apetyczna, erotyczna, pociągająca właśnie z tego względu, że jest tą «krainą mlekiem i miodem płynącą»” – seksuolożka Agata Loewe o tym, jak młodzi rodzice mogą „wylogować się” do łóżka

Kobieta

Nowe przepisy dotyczące zasiłku chorobowego i macierzyńskiego. Zmiany wejdą w życie od 2022 roku

Adele: Musiałam odciąć się od alkoholu, by zadbać o głos. W trakcie pandemii picie zaczęło wymykać się spod kontroli

Adele: Musiałam odciąć się od alkoholu. W trakcie pandemii picie zaczęło mi się wymykać spod kontroli

Pexels.com

Mój partner/partnerka jest DDA (Dorosłe Dziecko Alkoholików). Co mogę zrobić, by żyło nam się lepiej?

Znana marka odzieżowa w reklamie mówi, że mężczyzna nie musi prosić o pomoc. "Każdy czasami potrzebuje wsparcia i jest to najbardziej naturalna rzecz pod słońcem"

Znana marka odzieżowa w reklamie mówi, że mężczyzna nie musi prosić o pomoc. „Każdy czasami potrzebuje wsparcia i jest to najbardziej naturalna rzecz pod słońcem”

Kayah o depresji poporodowej

Kayah o depresji poporodowej: Miałam do siebie wiele żalu, że nie umiem w pełni cieszyć się swoim macierzyństwem

Marek Sekielski

Marek Sekielski: Alkoholizm to choroba egocentryków, którym się wydaje, że są pępkiem całego świata

„Posługiwanie się terminami ‘alkoholik’, ‘hazardzista’, ‘seksoholik’ jest nieprawidłowe”/fot. Pexels, cottonbro

„Posługiwanie się terminami ‘alkoholik’, ‘hazardzista’, ‘seksoholik’ jest nieprawidłowe”. O różnicach między diagnozowaniem a etykietowaniem rozmawiamy z Anną Bakułą

dda para

Jesteś DDA (dorosłym dzieckiem alkoholika)? Zobacz, jakich błędów w związku powinnaś unikać

„Decyzja o powiększeniu rodziny należy do ciebie – nie do osób z twojego otoczenia – nie do twoich rodziców, cioć czy wujków” – mówi psycholog

Dagmara Seliga

3 zdania, które dodadzą ci pewności siebie. Podpowiada Dagmara Seliga [WIDEO]

W jaki sposób psychoterapia „uszczelnia” jelita w depresji? Tłumaczy dr n. med. Leszek Rudzki, psychiatra

Aleksandra Sileńska/ Archiwum prywatne

„Czerpanie radości z macierzyństwa w przypadku niechcianej ciąży jest możliwe, ale na pewno nie jest łatwe” – mówi psycholożka Aleksandra Sileńska

Objawy alkoholizmu są szczególnie widoczne po odstawieniu tej substancji.

Alkoholizm – objawy, skutki, leczenie. Jak pomóc alkoholikowi?

Ola Żebrowska w koszulce poplamionej od laktacji

Aleksandra Żebrowska pokazała plamy od laktacji. „Spacer był za długi, niewiasto”

Depresja maskowana – przyczyny, objawy, leczenie

Najpopularniejsze

Ból trzustki - kobieta trzymająca się za brzuch

Ból trzustki – jak boli trzustka i jak odróżnić ból trzustki od bólu żołądka?

Kobieta

O czym świadczy ból pod łopatką? Charakter bólu, objawy i możliwe sposoby leczenia

Para na kanapie

Seks analny – co to jest i jakie są najlepsze pozycje analne?

Masturbacja może być jeszcze przyjemniejsza. Poznaj sposoby masturbacji

„Każdy orgazm jest czymś pięknym, jednak ten rodzaj orgazmu jest wyjątkowy”. Seksuolożka o kobiecym wytrysku

kobieta pijąca zioła

Naturalne odrobaczanie. Czy naprawdę wszyscy mamy pasożyty?

Co oznacza drętwienie rąk w nocy i podczas snu?

Co oznacza drętwienie rąk w nocy i podczas snu?

MCH – co to, podwyższone i poniżej normy. MCH w morfologii

Co oznacza obniżona temperatura ciała i jakie są jej przyczyny? Kiedy spadek temperatury może być niebezpieczny?

Co oznacza obniżona temperatura ciała i jakie są jej przyczyny? Kiedy spadek temperatury może być niebezpieczny?

Kiedy występuje niskie ciśnienie i wysoki puls?

Niskie ciśnienie i wysoki puls – kiedy występują? Co to oznacza?

Torbiel - twarz kobiety z widocznymi krostkami

Torbiel – czym jest, gdzie występuje i czy jest groźna dla zdrowia?

Respirator

Jak wygląda intubacja i podłączenie pacjenta do respiratora? Wyjaśnia anestezjolożka Zofia Patyna-Giżejowska

Pozycje seksualne, czyli jak urozmaicić seks. Najlepsze pozycje

Orgazm - jak go osiągnąć? 10 sposobów na lepszy orgazm

Orgazm – jak go osiągnąć? 10 sposobów na lepszy orgazm

5 rzeczy, które mężczyźni uwielbiają w łóżku

5 rzeczy, które mężczyźni uwielbiają w łóżku

Badanie krwi AST - co to jest i jak interpretować wyniki?

Badanie krwi AST – co to jest i jak interpretować wyniki?