Weronika Lichacz: „Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że epilepsja to nie tylko drgawki”
– Moje napady objawiają się zazwyczaj w postaci dziwnych wrażeń słuchowych. Słyszę szumy, pukanie, czasami pisk, wcześniej potrafiłam słyszeć krótkie melodie, dźwięki, które wiem, że „nie są z zewnątrz”. W tym czasie jestem świadoma i wiem, co się dzieje wokół mnie. Trwa to maksymalnie 15 sekund. Osoby z zewnątrz nie zdają sobie sprawy z tego, że przechodzę napad – mówi Weronika Lichacz, autorka tiktokowego profilu „Z pamiętnika epileptyka”.
Anna Korytowska, Hello Zdrowie: Jak objawia się twoja epilepsja?
Weronika Lichacz: Moje napady objawiają się zazwyczaj w postaci dziwnych wrażeń słuchowych. Słyszę szumy, pukanie, czasami pisk, wcześniej potrafiłam słyszeć krótkie melodie, dźwięki, które wiem, że „nie są z zewnątrz”. W tym czasie jestem świadoma i wiem, co się dzieje wokół mnie. Trwa to maksymalnie 15 sekund. Podczas takiego napadu osoby z zewnątrz nie zdają sobie sprawy z tego, że przechodzę napad. Takie napady często zatrzymują się tylko na tym etapie, ale istnieje ryzyko, że przerodzą się w znacznie cięższy napad z drgawkami całego ciała i utratą świadomości. Na szczęście leki „stopują” poważniejsze napady.
Rzeczywiście większości z nas napad epilepsji kojarzy się nieco inaczej. Powiedz proszę, w jaki sposób postawiono ci ostateczną diagnozę?
Moja diagnoza to padaczka z napadami ogniskowymi (częściowymi) z zachowaną świadomością o charakterze czuciowym oraz napadami ogniskowymi przechodzącymi w napady uogólnione toniczno-kloniczne. Brzmi skomplikowanie, wiem. I skomplikowana była też diagnoza. Aby postawić ostateczną diagnozę, musiałam przebywać przez tydzień w specjalistycznej klinice epileptologicznej w Bonn (Niemcy).
Moja padaczka jest trudna do wykrycia, ponieważ typowe badania EEG, wykonywane „od ręki”, nie pokazywały żadnych nieprawidłowości. U mnie zmiany widoczne są jedynie w czasie rzeczywistego napadu, którego nie da się wywołać na zawołanie, dlatego potrzebna była obserwacja szpitalna i oczekiwanie na napad podczas ciągłego monitoringu.
Dodatkowo wykonany rezonans magnetyczny wykazał u mnie dysplazję korową w mózgu. To właśnie ona jest przyczyną mojej padaczki.
Epilepsja jest chorobą nieuleczalną. Jak przebiega leczenie?
Epilepsja jest chorobą nieuleczalną, ale jej leczenie pozwala kontrolować napady i ułatwia codzienne funkcjonowanie. Podstawą terapii jest przyjmowanie leków przeciwpadaczkowych. Dobranie odpowiedniego leku bywa czasochłonne i może trwać nawet kilka lat, ponieważ każdy organizm reaguje inaczej. Niektórzy pacjenci od razu znajdują lek, który działa, inni muszą testować różne preparaty, czasem nawet w kombinacjach kilku leków jednocześnie. Ja w ciągu jednego roku testowałam już pięć różnych leków. Żaden z nich nie zatrzymał całkowicie moich szumów, ale część leków zmniejsza ich częstotliwość i nasilenie. Dzięki leczeniu mogę funkcjonować w codziennym życiu. Nie zrezygnowałam też ze swoich pasji – trenuję pole dance, uwielbiam solo podróże, tatuaże. Leczenie pozwala mi unikać poważniejszych napadów i lepiej kontrolować sytuacje ryzyka.
W jaki sposób choroba wpływa na twoją codzienność?
Moja epilepsja jest „niewidoczna” dla innych, ale bardzo odczuwalna dla mnie. Tabletki są częścią mojej codzienności. Bez nich nie jestem w stanie już funkcjonować normalnie. Każdego dnia muszę dbać o to, by nie sprowokować napadu. Oznacza to między innymi unikanie alkoholu, regularne godziny snu i ograniczanie stresu, co bywa sporym wyzwaniem. Ze względu na chorobę mam też zakaz prowadzenia auta przez rok, co bardzo utrudnia codzienne życie. Dodatkowo zmagam się z problemami z pamięcią, przez co często muszę sprawdzać wszystko kilka razy, żeby mieć pewność, że niczego nie pominęłam.
Leki przeciwpadaczkowe pomagają kontrolować napady, ale mogą mieć też poważne skutki uboczne. W moim przypadku jeden z leków zmniejszał liczbę napadów, ale wywoływał stany lękowe, ataki paniki i obniżenie nastroju, miewałam również „czarne myśli”, dlatego musiałam z niego zrezygnować. Takie doświadczenia pokazują, że leczenie epilepsji to często balansowanie między skutecznością a jakością życia.
Epilepsja wpływa na każdy obszar życia. Także na moje życie emocjonalne i społeczne. Nie lubię rozmawiać o chorobie i rzadko o niej wspominam, bo wciąż bywa tematem wstydliwym lub tabu. To sprawia, że muszę na co dzień sama radzić sobie z ograniczeniami i dbać o swoje bezpieczeństwo, nie zawsze dzieląc się tym z innymi.

Weronika Lichacz / Fot. archiwum prywatne/
Funkcjonowania z chorobą trzeba się nauczyć?
Tak, życia i funkcjonowania z epilepsją trzeba się nauczyć. Proces ten trwa miesiącami, a czasami nawet latami. Sama potrzebowałam sporo czasu, żeby oswoić się z nową rzeczywistością i zaakceptować ograniczenia, jakie niesie choroba. Najważniejsze jest dla mnie codzienne dbanie o siebie, a szczególnie pamiętanie o regularnym przyjmowaniu leków. Równocześnie uczę się przewidywać sytuacje, które mogą wywołać napad, i planować swój dzień tak, by minimalizować ryzyko. To wymaga ciągłej uwagi i dyscypliny, ale też daje poczucie bezpieczeństwa. Z czasem nauczyłam się, że epilepsja nie musi całkowicie ograniczać mojego życia. Ona pozwala mi jedynie żyć uważniej i bardziej świadomie.
”Krótko po napadzie z drgawkami pojawiły się nudności, a ja czułam się przytłoczona emocjonalnie. Płakałam i byłam wręcz załamana, że do tego doszło. W takich chwilach pojawia się też wstyd i zażenowanie, zwłaszcza jeśli napad wydarzy się w miejscu publicznym”
Napad trwa kilka minut, ale dochodzenie do siebie po nim bardzo długo?
Doświadczyłam napadu z drgawkami w marcu tego roku, spowodowany był grypą i przyjmowaniem antybiotyku. To było okropne uczucie. Sam napad trwał jedynie kilka minut, ale dojście do siebie zajęło mi kilka dni. Po takim napadzie ciało i mózg są niezwykle zmęczone i potrzebują czasu na regenerację. Krótko po nim pojawiły się nudności, a ja czułam się przytłoczona emocjonalnie. Płakałam i byłam wręcz załamana, że do tego doszło.
W takich chwilach pojawia się też wstyd i zażenowanie, zwłaszcza jeśli napad wydarzy się w miejscu publicznym. Budzisz się, a dookoła stoi kilkanaście osób. Kolejne dni to ciągły strach przed kolejnym napadem i pytania „dlaczego to się stało?”. Trzeba też umawiać się na rozmowy z lekarzem, czasami wprowadzać zmiany w leczeniu i testować nowe leki. Cały ten proces jest wyczerpujący zarówno fizycznie, jak i psychicznie.
O czym związanym z padaczką mówi się wciąż zbyt mało?
Wciąż mówi się zbyt mało o epilepsji – nie tylko w społeczeństwie, ale też wśród samych osób chorujących. Często nawet chorujący unikają rozmów o swojej chorobie, bo wciąż jest to temat wstydliwy lub tabu. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że epilepsja to nie tylko drgawki. Często słyszę: „nie wyglądasz na chorą”. Tymczasem większość osób z padaczką może i chce prowadzić w miarę normalne życie.
W Polsce leczenie jest skuteczne u około 70 proc. chorych. Niestety wiedza społeczeństwa o tym, jak reagować podczas napadu, jest bardzo ograniczona. Ludzie chcą pomagać, ale czasem robią to w sposób szkodliwy, np. próbując włożyć coś choremu do ust, co jest niebezpieczne. Tymczasem to nic skomplikowanego. Wystarczy zachować spokój i zostać przy osobie do końca napadu. Zabezpieczyć otoczenie, odsunąć twarde, ostre przedmioty, ułożyć osobę bezpiecznie na boku po napadzie. Nie wkładać nic do ust i nie przytrzymywać na siłę.
Brak wiedzy powoduje lęk i dystans wobec osób z epilepsją, ludzie nie wiedzą, jak pomóc, więc nie zbliżają się, nie rozmawiają i nie wspierają chorego. Dodatkowo rzadko mówi się o psychologicznym i społecznym wymiarze choroby: o strachu przed napadami, ograniczeniach w pracy czy codziennych czynnościach, o stresie, który może prowokować napady, i o tym, jak choroba wpływa na samoocenę i relacje z innymi.
”Leczenie epilepsji to często balansowanie między skutecznością a jakością życia”
Co powinno zmienić się w świadomości społeczeństwa na temat epilepsji?
Osoba chorująca na padaczkę to przede wszystkim człowiek, a nie tylko choroba, którą ma. To ktoś, kto ma prawo do normalnego życia, pracy i realizowania swoich planów. Społeczeństwo powinno rozumieć, że epilepsja nie wyklucza prowadzenia samochodu, zakładania rodziny czy macierzyństwa. Kobiety z epilepsją mogą bezpiecznie zajść w ciążę, jeśli choroba jest pod kontrolą. Ważne jest również, by zrozumieć, że choroba nie definiuje całego życia człowieka. Osoby z padaczką mogą funkcjonować normalnie, ale potrzebują wsparcia, zrozumienia i świadomości w społeczeństwie. Ludzie powinni wiedzieć, jak reagować przy napadach. Bez strachu i przesądów, bo właściwa reakcja może realnie pomóc, a brak wiedzy często wywołuje niepotrzebny dystans i lęk wobec osób chorych.
Epilepsja nie powinna być tematem tabu ani powodem do stygmatyzacji. Osoby chore chcą żyć zwyczajnie, tak jak wszyscy inni, i mieć możliwość uczestniczenia w życiu społecznym bez ograniczeń wynikających z ignorancji czy uprzedzeń.
Czy wiesz, co należy zrobić, kiedy jesteś świadkiem napadu padaczkowego?
Zobacz także
„Pierwszy atak był dla nas zaskoczeniem, bo mój syn świetnie się rozwijał” – mówi Jolanta Kuryło, pomysłodawczyni kampanii „Uwaga – to jest napad!”
„Zamiast pomóc, zaczęli nad nim odprawiać egzorcyzmy…”. Alicja Lisowska i Daria Łuksza o życiu z epilepsją
Pierwsza pomoc w czasie napadu padaczkowego. Jak reagować? [WIDEO]
Polecamy
„Leczenie żywieniowe to nie kara ani ostateczność. To fundament terapii”. Prof. Stanisław Kłęk o roli diety w medycynie
Oliwia o życiu z zespołem Chiari. „Były sygnały, że coś dzieje się ze mną nie tak, ale nikt tego nie połączył”
Krztusiec atakuje już nie tylko dzieci. Coraz więcej dorosłych zakażonych
Objawy psychiczne Hashimoto. Jak choroba tarczycy wpływa na psychikę?
się ten artykuł?