Przejdź do treści

Terapeutka Izabela Kielczyk o związkach: „Łatwiej czuć się zazdrosnym niż o tym po prostu powiedzieć”

Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Chleb bez mąki. Wzbogać swoje wielkanocne menu o zdrowe pieczywo
Deser z matcha, czyli wegańska galaretka
Deser z matcha, czyli wegańska galaretka bez grama żelatyny
Pot na czole
Znów oblał cię zimny pot? Cierpisz na nadpotliwość? Sprawdź, co radzą dermatolog oraz specjalista medycyny estetycznej
5 ćwiczeń, które zredukują stres
Stres, praca, napięcie, pośpiech? Znajdź chwilę czasu na ćwiczenia rozluźniające
Krwawię w różnych odcieniach czerwieni. Czy to powinno mnie niepokoić?

Dla jednych solidny dowód miłości, dla drugich – braku zaufania. Podobno „nie ma miłości bez zazdrości”, ale zazdrości rozsądnej i dojrzałej, bo ta szalona i nieobliczalna może doprowadzić do katastrofy w związku. O zazdrości rozmawiamy z terapeutką Izabelą Kielczyk.

Marcin Kozłowski: Zazdrość to niepotrzebne uczucie?

Izabela Kielczyk: Oczywiście, że potrzebne. Czasem bywa wręcz przydatna.

Ale z czysto logicznego punktu widzenia wprowadza do związku nieprzyjemną atmosferę.

Dla „zdrowia” związku powinno być trochę zazdrości. I to wcale nie znaczy, że nie ufam drugiej osobie. Ufam, ale i tak gdzieś w środku od czasu do czasu czuję małe ukłucie. Normalne jest, że czasem zastanawiamy się, z kim spotyka się partner lub partnerka, po cichu mamy żal, że to nie z nami akurat teraz spędza czas. To pokazuje, że nam na kimś zależy.

Patrząc na niektóre pary, można wysnuć wniosek, że zazdrość nie zawsze jest taka subtelna.

Powinny być jakieś rozsądne granice. Jeżeli wysyłamy ciągle SMS-y z tekstem: „Gdzie jesteś i co robisz?”, podjeżdżamy znienacka pod miejsce pracy, to jest to już chore. Niektórzy uważają, że muszą mieć wszystko pod kontrolą, a wtedy nic złego się nie wydarzy. Są ludzie, którzy organizują sobie całe życie wokół ciągłego sprawdzania swojego partnera pod kątem ewentualnego romansu.

 

Mam wrażenie, że chorobliwa zazdrość to przede wszystkim efekt poczucia niskiej wartości.

To prawda, ale bywają też inne czynniki. Ktoś mógł zostać zdradzony już wcześniej i chce zapobiec kolejnej takiej sytuacji. Może ma złe doświadczenia z dzieciństwa, został opuszczony przez któregoś z rodziców albo był świadkiem zdrady ze strony matki lub ojca. W tym konkretnym związku mogły pojawiać się wcześniej sytuacje, które sprowokowały daną osobę do rozwijania w sobie zazdrości. Zazdrość to tylko objaw tego, co tak naprawdę dzieje się gdzieś głęboko w środku.

Jak można zwalczyć w sobie to uczucie?

Warto się zastanowić nad źródłem ‒ skąd to się u mnie bierze? Jakie zdarzenia, sytuacje spowodowały, że mam na tym punkcie obsesję? Konieczna może być rozmowa z partnerem lub partnerką, ale ludzie często tego unikają, bo boją się, że „obudzą demona”. Zazdrosne osoby ciągle prowadzą ze sobą wewnętrzny dialog, a nie mówią o problemie głośno. Łatwiej jest im być zazdrosnym, niż o tym opowiedzieć i coś zmienić. A szkoda, bo często ten problem można rozwiązać właśnie we dwójkę. Trzeba sobie uświadomić, że nie można kontrolować drugiej osoby w stu procentach i jeśli będzie chciała nas zdradzić, to i tak to zrobi.

źródło: Unsplash

I świadomość braku kontroli sprawi, że ktoś taki poczuje się lepiej?

Owszem, bo w miłości jest przecież tak, że coś może nas zaboleć. Nie zawsze jest ekstra, ktoś może przecież odejść lub zdradzić. Akceptacja tego prostego faktu zwalnia z przymusu kontroli. Miłość polega na tym, że się kocha, ufa, ale i ryzykuje. Nie ma co myśleć o tym, co będzie w przyszłości, co może się stać. Ważne jest tu i teraz, niepotrzebnie tworzy się często zupełnie nierealne scenariusze. Poza tym każdy człowiek, nawet będąc w związku, ma prawo do własnego życia, spotkań w gronie swoich znajomych, a to wcale nie oznacza, że musi robić coś złego.

 

Kamila Raczyńska-Chomyn

Niektórym mocno zakochanym trudno to zrozumieć.

Ale to właśnie przestrzeń dla siebie, o którą często jesteśmy zazdrośni, jest dla związku bardzo korzystna! Wnosimy do naszej relacji coś nowego – przeżyliśmy coś, spotkaliśmy kogoś, zobaczyliśmy coś niezwykłego, mamy więc potem z partnerem lub partnerką ciekawe tematy do rozmowy, dyskusji. Jeśli wychodzę z domu sama, mam swoje sprawy i swoje grono znajomych, mogę być dla drugiej połówki bardziej interesująca, niż gdybym tylko ciągle czekała na partnera i nie widziała niczego poza nim.

 

Załóżmy teraz, że to nie my jesteśmy zazdrośni, ale partner lub partnerka. Gdybym miał uspokoić moją wiecznie zaniepokojoną partnerkę, mówiłbym jej ciągle, że bardzo ją kocham i jest dla mnie najważniejsza na świecie.

Paradoksalnie takie zapewnienia wcale nie pomagają. To błędne koło. Im bardziej się zapewnia o swoim gorącym uczuciu, tym bardziej druga osoba staje się podejrzliwa. Zazdrosne osoby nie traktują takich zapewnień jako prawdziwych dowodów miłości, uważają, że partner na pewno ma coś na sumieniu. Dlatego czasem trzeba po prostu powiedzieć: „Robię, co mogę, ale nie jestem w stanie ci już pomóc”. I wysłać do psychologa. Lepiej w pewnym momencie przestać zapewniać o swoim oddaniu i uczuciu, ale powiedzieć wyraźnie „stop”. Czasem kończy się to niestety odejściem któregoś z partnerów, bo jedna ze stron nie wytrzymuje już tego napięcia.

 

Można wykorzystać zazdrość jako lekarstwo na kryzys w związku? Widzę, że atmosfera „siadła”, więc staram się wzbudzać zazdrość w partnerce, np. umawiając się z kimś innym

Byłabym ostrożna. Zachęcałabym raczej do tego, by wrócić do początków związku – liścików, SMS-ów, randek poza domem. Skutek takich zabaw w zazdrość może być odwrotny do zamierzonego – albo ktoś od nas odejdzie, albo my sami odejdziemy do osoby, z którą zaczęliśmy się spotykać. Można jednak od czasu do czasu sięgać po delikatne chwyty, np. „kolega w pracy stwierdził dziś, że mam ładne włosy”. Ale nic poza tym.

Zazdrość może sprowokować zdradę na zasadzie „samospełniającej się przepowiedni”?

Tak się rzeczywiście zdarza. Druga osoba może być zmęczona ciągłą nagonką i uciec z danej relacji. Nie mówi jednak: „mam dość, chcę, żebyś się zmienił/a”, ale ucieka od razu w inny związek. Myśli sobie wtedy: „szukałeś/aś powodu do zazdrości, to teraz go masz”. Najgorsze jest to, że zazdrosny partner nie rozumie, że to on lub ona spowodowali ten kryzys. Uważają po prostu, że potwierdziły się ich podejrzenia.

 

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

para kłótnia

Oto zdania, które skutecznie demotywują. Kiedy padają, z dyskusji robi się klasyczna „pyskusja”

smutna kobieta spotkanie

„Zamiast skupiać się na tym, co mamy, koncentrujemy się na tym, co chciałybyśmy mieć”. Dlaczego nie warto narzekać?

Kiedy czekamy na miłość, awans i lepszą wersję nas samych, wiele tracimy. Kasia Bem radzi, jak żyć tu i teraz

seks myśląca kobieta

Zmuszam się lub rezygnuję. O seksualnej niesamodzielności

wielkanoc

Moc rytuałów. Dlaczego są tak ważne?

Przyjaźń po rozstaniu? Rozstrzygnij wszystkie za i przeciw

Jak zmienić sposób, w jaki patrzymy na życie? Kasia Bem podaje klucz do szczęścia

Molekuły zakochania – co się dzieje z Twoim organizmem

Stres to mocny przeciwnik – jak się z nim mierzyć?

płatność kartą

Kłótnia w związku o pieniądze? Sprawdź, co radzi psycholog

Mówią Ci, że jesteś ignorantką? I bardzo dobrze! Ignorancja ma swoje plusy!

„Wszystko będzie dobrze” to banał. Jak umiejętnie pocieszać?

„Rozwód to nie znak, że dwie osoby się nie rozumieją, ale znak, że właśnie zaczęły”. Rozwód może być czymś pozytywnym, sprawdź co mówią o tym mądre kobiety

piwny brzuch

Skąd się bierze piwny brzuch i jak się go nie nabawić?

Martwy punkt – kiedy nie umiemy złapać dystansu? Tłumaczy Kasia Bem

Marzysz o ustabilizowanym życiu? Czy na pewno to jest to, czego potrzebujesz?

Zachwyć się tym, co jest teraz. Potrafisz to zrobić? Kasia Bem uważa, że to proste

rozmowa z partnerem

„Ludzie tak mnie wkurzają. Mam ochotę cały czas zwracać im uwagę”. Ciągła racja to frustracja

kobieta praca

10 podstępnych zjadaczy czasu. Sprawdź, co ty robisz z tej listy

Strefa komfortu – kuszący azyl

Puk, puk! – tu odwaga. Masz odwagę otworzyć jej drzwi? Czy zostajesz w strefie komfortu?

przejście dla pieszych

Jak żyjąc w dużym mieście poradzić sobie z nadmiarem bodźców? Tłumaczy psycholog Rafał Siuchliński

Naucz się „odpuszczać” – joga ci w tym pomoże

„Odpuść sobie”. Ale jak to zrobić? Kasia Bem zapewnia, że joga może w tym pomóc

kobieta w pracy

Podzielność uwagi. Psycholog wyjaśnia, czy warto robić kilka rzeczy na raz

Pięć rodzajów dotyku – który lubisz najbardziej?