Przejdź do treści

Doda mówi o „leniwych tłuściochach”, którzy zabierają chorym lek. Eksperci grzmią: to bzdury i stygmatyzacja osób z otyłością

Dorota Rabczewska, "Doda"
Dorota "Doda" Rabczewska/ fot. MWMEDIA
Podoba Ci
się ten artykuł?

Dorota Rabczewska w jednym z ostatnich wywiadów została zapytana o opinię w temacie stosowania leków na otyłość. Jej odpowiedź okazała się nie tylko kontrowersyjna, jak to niejednokrotnie w przypadku artystki bywa, ale również, jak podkreślają lekarze – niezgodna z najnowszą wiedzą medyczną i obraźliwa wobec osób, które chorują na otyłość. „Niestety wygląda na to, że Doda usłyszała gdzieś coś kiedyś i sieje niejednoznaczne plotki, które mogą odstraszyć potencjalnych beneficjentów takiej terapii i opóźnić skuteczne leczenie otyłości” – zauważa dr Szymon Suwała.

„Leniwe tłuściochy”

Niedawno dziennikarka Jastrząb Post zapytała Dodę o opinię na temat osób, które „chodzą na skróty” i w odchudzaniu wspomagają się lekami typu Ozempic. Tu można byłoby się zastanowić, dlaczego ktokolwiek pyta piosenkarkę pop o tematy związane z medycyną, ale gwiazda postanowiła odpowiedzieć i jak stwierdziła, jest to „podwójnie nieetyczne”.

„Przede wszystkim ludzie naprawdę chorzy nie mogą sięgnąć po swoje leki, na przykład mama mojego fryzjera nie jest w stanie się leczyć, ponieważ wszystkie tłuściochy, które są leniami, stwierdziły, że będą zabierać chorym ludziom lek, żeby się odchudzić. A druga sprawa, naprawdę wydaje mi się z mojej perspektywy lepiej poświęcić trochę więcej czasu na dobrą dietę, dobry sport. Ma się wtedy lepsze efekty na dłużej, nie wykańcza się organizmu” – stwierdziła Rabczewska.

Dodała, że stosowanie leków na otyłość to nie inwestowanie w zdrowie, tylko w „szybki wynik, który jest później katastroficzny dla organów wewnętrznych”.

Po tej wypowiedzi ruszyła lawina komentarzy lekarzy, którzy wyszli z założenia, że skonfrontowanie jej z najnowszą wiedzą medyczną jest w tym wypadku absolutnie konieczne. Po to, żeby nie rozsiewać fałszywych informacji na temat analogów GLP-1 przyjmowanych przy otyłości i nie zniechęcać osób chorych do ich stosowania.

„Nikt nikomu nie kradnie leków”

Głos w kontrze do wypowiedzi Dody zabrali m.in. lek. Anna Sankowska-Dobrowolska – obesitolog i autorka książki na temat otyłości „Lżej”, oraz dr Szymon Suwała – certyfikowany lekarz Polskiego Towarzystwa Badań nad Otyłością i członek Polskiego Towarzystwa Endokrynologicznego.

„Czegoś takiego jeszcze nie komentowałam” – tak zaczyna swoją wypowiedź na ten temat lek. Anna Sankowska-Dobrowolska. „Otyłość jest chorobą. Mamy leki, które są zarejestrowane typowo do leczenia otyłości, więc nikt nikomu nie kradnie leków” – podkreśla lekarka w rolce opublikowanej na swoim profilu na Instagramie.

Do wyświetlenia tego materiału z zewnętrznego serwisu (Instagram, Facebook, YouTube, itp.) wymagana jest zgoda na pliki cookie.Zmień ustawieniaRozwiń

„Analogi GLP-1 są zarejestrowane w leczeniu cukrzycy typu 2, tak. I swojego czasu był problem z dostępnością określonych preparatów w Polsce. To jednak przeszłość” – zaznacza dr Szymon Suwała na swoim profilu na Facebooku.

Dodaje, że trzy główne leki wykorzystujące działanie analogów receptora GLP-1 są zarejestrowane również oficjalnie w leczeniu otyłości. W dwóch przypadkach, liraglutydu i semaglutydu, są odrębne preparaty do leczenia otyłości i cukrzycy. Zatem dr Suwała wtóruje lek. Sankowskiej-Dobrowolskiej: nikt nikomu nie podbiera leków.

Bartłomiej Nowosielski, aktor, ambasador kampanii "Porozmawiajmy Szczerze o Otyłości"

Dieta i ćwiczenia załatwią sprawę?

Jak podkreśla autorka książki „Lżej”, dla osób chorych na otyłość rada, żeby więcej czasu poświecić na dobrą dietę i ćwiczenia, nie jest trafiona. W ich przypadku to nie jest wcale takie proste.

„Nie ma pani świadomości tego, że te ‘leniwe tłuściochy’ naprawdę próbowały już wszystkiego. I to nie jest tak, że pierwsza rzecz, o jakiej pomyśli pacjent z otyłością, to są właśnie leki” – zwraca się lekarka do Dody. „Na pani miejscu raczej poświęciłabym więcej czasu na doedukowanie się w tym temacie niż gadanie takich bzdur. Mam tylko nadzieję, że ludzie w kwestiach zdrowotnych nie słuchają celebrytów. (…) Natężenie bzdur i mitów w tej krótkiej wypowiedzi mnie po prostu przerosło” – mówi obesitolog.

Według dra Suwały Doda to kolejna gwiazda, która powinna się zastanowić, zanim powie o kilka słów za dużo na temat, „o którym nie ma pojęcia”. Podkreśla, że, jak wielu innych „pseudoekspertów”, bezzasadnie traktuje ona leki jako alternatywę dla zdrowego stylu życia.

„Nie wiem, ile jeszcze razy eksperci muszą to powiedzieć jasno i klarownie. Stosowanie analogów GLP-1 w leczeniu choroby otyłościowej nie jest żadną drogą na skróty, a elementem kompleksowej terapii, którą zawsze trzeba wiązać z właściwą dietą i aktywnością fizyczną” – podkreśla dr Suwała w nagranym przez siebie wideo.

Co on na to, że według Dody zażywanie leków na otyłość jest „katastroficzne dla organów wewnętrznych”? Jak zaznacza ekspert, kompleksowe leczenie choroby otyłościowej, w tym również, „jeśli nie przede wszystkim”, farmakoterapia, wpływa korzystnie na większość narządów organizmu, m.in. układ sercowo-naczyniowy, wątrobę czy trzustkę.

„Niestety wygląda na to, że Doda usłyszała gdzieś coś kiedyś i sieje niejednoznaczne plotki, które mogą odstraszyć potencjalnych beneficjentów takiej terapii i opóźnić skuteczne leczenie otyłości” – zauważa dr Suwała. „Jako osoba potencjalnie opiniotwórcza powinna wiedzieć, kiedy głosu nie zabierać i w mojej opinii: tak, to był właśnie ten moment” – dodaje specjalista.

Stygmatyzacja osób chorych

Pod wypowiedziami ekspertów w mediach społecznościowych pojawiło się wiele komentarzy napisanych przez osoby, które broniły Rabczewskiej, pisząc, że nie miała ona przecież na myśli chorych na otyłość, a osoby szczupłe, które dzięki lekom chcą jeszcze bardziej schudnąć. Według lekarzy komentujących wypowiedź Dody, nazwanie osób przyjmujących analogi GLP-1 „leniwymi tłuściochami”, zaprzecza tej tezie. Dodatkowo dr Suwała jasno wskazuje, że określenie takie jest obraźliwe i krzywdzące dla osób chorych.

„Niestety mamy tutaj kolejny przykład – choć chciałbym wierzyć, że niechcący – stygmatyzacji osób z otyłością, poprzez nazywanie ich 'leniwymi tłuściochami’. To bardzo nieeleganckie, pani Doroto” – mówi ekspert Polskiego Towarzystwa Badań nad Otyłością.

Do wyświetlenia tego materiału z zewnętrznego serwisu (Instagram, Facebook, YouTube, itp.) wymagana jest zgoda na pliki cookie.Zmień ustawieniaRozwiń
Ewa Chodakowska - Hello Zdrowie

Leki na otyłość – jak działają?

Semaglutyd, czyli substancja czynna stosowana w lekach na otyłość, m.in. w Ozempiku, o który została zapytana Doda, ma na celu wyregulowanie poziomu cukru we krwi. Dlatego początkowo był on stosowany u osób z cukrzycą typu 2. Oprócz tego jednak hamuje też łaknienie i obniża chęć spożywania produktów wysokotłuszczowych, dlatego na coraz większą skalę semaglutyd zaczął być wykorzystywany w leczeniu otyłości.

Oprócz niego w leczeniu otyłości stosuje się również m.in. liraglutyd i tirzepatyd, które, tak samo jak semaglutyd, wpływają na receptory GLP-1, imitując hormon sytości.

Ich działanie opiera się na aktywacji hormonu GLP-1, który jest naturalnie wydzielany przez komórki jelitowe po posiłku. Pobudza on wydzielanie insuliny, hamuje produkcję glukagonu oraz spowalnia opróżnianie żołądka.

Analogi GLP-1 są uznawane za bezpieczne i skuteczne w leczeniu otyłości – oczywiście pod warunkiem, że są stosowane pod nadzorem lekarza.


Źródła:

  1. jastrzabpost.pl/doda-w-mocnych-slowach-o-osobach-korzystajacych-z-ozempiku-wszystkie-tlusciochy-ktore-sa-leniami,7266362370249281v
  2. diabetyk.org.pl/jak-dzialaja-leki-na-otylosc

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Powiązane tematy:

i
Treści zawarte w serwisie mają wyłącznie charakter informacyjny i nie stanowią porady lekarskiej. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.
Podoba Ci
się ten artykuł?