Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Rodzaj męski

Ile można wypić?

Ile można wypić?
Ilustracja: Ola Woldańska-Płocińska | www.slimaq.ovh.org

W nadmiarze – szkodzi. Jednak w umiarkowanych ilościach alkohol dostarcza mikroelementów, wspomaga pracę serca, mózgu, redukuje stres, a nawet obniża ryzyko wylewu. Pytanie, kiedy kończą się ilości umiarkowane? To zależy, co i jak pijecie.

Piwo

Beniamin Franklin mawiał, że „piwo jest dowodem na to, że Bóg nas kocha i chce, żebyśmy byli szczęśliwi”. Być może to dlatego jest piwo pełne selenu, magnezu, ryboflawin, żelaza, kwasu foliowego, witamin z grupy B, a nawet krzemu i substancji, które – jak sugerują nowe badania – spowalniają rozwój osteoporozy, a za sprawą swojego moczopędnego działania chroni nerki i ogranicza ryzyko pojawienia się kamieni. Jednocześnie, by powstrzymać oburzenie na te zachwyty, spieszę podkreślić, że jest także pełne alkoholu i kiedy się przesadzi, zyski szybko ustępują przed stratami. Jest z nim po prostu tak jak ze wszystkim – żeby nie zrobić sobie krzywdy, trzeba umieć z niego korzystać.

Wprawdzie nie ma pełnej zgody co do tego, ile wypić można, by na zdrowiu zyskać, a nie stracić – oficjalne wytyczne w różnych miejscach utrzymują ten limit na poziomie od jednego do trzech, a nawet czterech piw dziennie. Wyciągając wnioski: jedno piwo to wystarczająca dawka, by skorzystać z jego dobrego wpływu, a trzy piwa w ciągu dnia (w wypadku kobiet małe) to maksymalna dawka, którą można wypić bez większych obaw o zdrowie. Z zastrzeżeniami takimi, że nie codziennie, nie za szybko i najlepiej zagryzając.

Wino

O zbawiennym wpływie wina na serce napisano już całe tomy, a są i tacy naukowcy – jak prof. Jerzy Vetulani - którzy twierdzą, że kiedy jest czerwone i pite z umiarem, to ma zdolność aktywacji naszego genu długowieczności. Rzecz opiera się m.in. o duże ilości przeciwutleniaczy, które są w nim zawarte, ale też szereg innych składników. Problem jest tylko taki, że granicy, poniżej której picie wina przynosi zdrowotne korzyści, a powyżej której jest szkodliwe, nie da się wyznaczyć raz a dobrze. Choćby dlatego, że 18-proc. mołdawski Kagor to nie to samo co 10-proc. węgierski Tokaj i coś zupełnie innego niż świetny w czasie upalnego lata winny „spritzer”, który zapewnia, że zawarty w winie alkohol nie odwodni organizmu, czym ogranicza np. ryzyko pojawienia się kaca.

Konsensus – kiedy już się pojawia – krąży gdzieś wokół pół butelki w ciągu dnia, ale – patrz wyżej - trzeba do sprawy podejść z wielką ostrożnością. I pamiętać, że równie ważne jak ilość, jest tutaj to, jak się pije. Częściej a mniej to w tym wypadku znacznie lepiej niż rzadziej a więcej.

Spirytualia

Tak samo jest też z alkoholami mocniejszymi, które również mogą wspomagać pracę serca, a nawet  – pite z umiarem! – mózgu. Z alkoholami najmocniejszymi trzeba jednak bardzo uważać, bo liczba procentów powoduje, że dużo łatwiej przesadzić i zmasakrować wątrobę oraz szare komórki.

Na ile można sobie pozwolić? Jeżeli uwierzyć np. wytycznym brytyjskim, a np. na whisky na Wyspach się znają, maksimum dla mężczyzn to mniej więcej „setka” dziennie, a dla kobiet bliżej „pięćdziesiątki”. Przy czym: nie „na raz” i ostrożnie, bo druga setka to już obciążenie dla wątroby.

***

Trzeba też pamiętać, że podane limity to rzecz niepewna i bardzo płynna. Zależą od tego, kto pije, co pije (bardzo ważna jest jakość alkoholu) i jak pije. Pewne jest to, że moment, w którym pozytywny wpływ dobrych rzeczy zawartych w trunkach ustępuje przed negatywnym wpływem zawartego w niej alkoholu to ten, w którym do gry wchodzi wątroba. O ile bowiem alkohol może dobrze wpływać np. na serce i kości, to wątroba bardzo nie lubi być w nim topiona.

Są ilości, z którymi sobie radzi i są takie, które ją powoli zabijają. Na przykład gdy chodzi o piwo: zdrowa potrzebuje godziny, by poradzić sobie z „przetrawieniem” jednej puszki. Kiedy pijesz szybciej, to toksyny zaczynają zbierać się w organizmie i go zatruwać. Podobnie jest z każdym innym alkoholem. Dlatego właśnie lepiej jest – wzorem basenu Morza Śródziemnego – napić się częściej, ale mniej, niż rzadziej, ale więcej. Z tego powodu nie ma też pewnych „zdrowych” ilości.

Nie ma, bo kluczem jest sztuka zachowania równowagi, a nie trzymania się określonych widełek. Jest teoria, zgodnie z którą wyznacznikiem tego, czy potrafimy, jest to, czy dopadają nas kace. Jeżeli nie – to wszystko trzyma się w rozsądnych granicach. Jeżeli tak – czas coś zmienić.

Do mnie trafia. A do was?


Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Najpopularniejsze na blogu

Powiązane artykuły

11 powodów, by zrezygnować z wieczornego drinka

Żeby się rozluźnić albo odreagować. Dla smaku, do kolacji, towarzysko,...
Żeby się rozluźnić albo odreagować. Dla smaku, do kolacji, towarzysko, na imprezie. Bo jest wesoło, bo jest smutno, bo po prostu mamy ochotę. Powodów do picia alkoholu jest mnóstwo. A my znaleźliśmy 11 powodów, dla których warto nie pić. A przynajmniej nie codziennie!

Alkohol a metryka

Człowiek nie wielbłąd – pić musi. Niestety wraz z wiekiem coraz mniej może. Im jesteśmy starsi, tym upijamy...
Człowiek nie wielbłąd – pić musi. Niestety wraz z wiekiem coraz mniej może. Im jesteśmy starsi, tym upijamy się szybciej. A i kac z lat studenckich jest niczym w porównaniu z tym po 30-tce. Na emeryturze łyk syropku na procentach starczy za butelkę wina.

Jedzenie, które chroni wątrobę

Jest takie powszechne przekonanie, że wątroba jest organem, z którym można sobie pozwolić na wiele, bo...
Jest takie powszechne przekonanie, że wątroba jest organem, z którym można sobie pozwolić na wiele, bo sam się regeneruje. Jest w tym trochę prawdy, ale do czasu. Jeżeli dajecie jej popalić ponad miarę, czas zadać sobie pytanie: jak chronić wątrobę?