Przejdź do treści

Anna Dobrowolska: polski feminizm jest bardzo podzielony w kwestii tego, czy „prostytucja” to praca, czy opresja

Anna Dobrowolska
Anna Dobrowolska, fot. Klaudia Kuchno
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
„Od czego zaczyna się reset hormonalny? Od uświadomienia sobie, że z przebitą oponą nie pojedziesz dalej”. Recenzja książki „Dieta 7 hormonów” Sary Gottfried
Dr Joanna Kuschill-Dziurda: W pandemii więcej osób decyduje się na zabiegi medycyny estetycznej. Założymy maseczkę i nikt nic nie zauważy
W Polsce i Meksyku znaleziono fałszywe szczepionki Pfizera. Rzecznik koncernu: zdajemy sobie sprawę, że w obecnej sytuacji może dojść do zwiększonej liczby oszustw
W Polsce i Meksyku znaleziono fałszywe szczepionki Pfizera. Rzecznik koncernu: zdajemy sobie sprawę, że w obecnej sytuacji może dojść do zwiększonej liczby oszustw
"Apogeum, jeśli chodzi o liczbę zakażeń trzeciej fali, mamy za sobą". Obostrzeń będzie mniej, ale nie dla wszystkich województw
„Apogeum, jeśli chodzi o liczbę zakażeń trzeciej fali, mamy za sobą”. Obostrzeń będzie mniej, ale nie we wszystkich województwach
Ludzie w autobusie
Nowy, niezidentyfikowany szczep koronawirusa wykryto na Litwie. Większość zakażonych „nie czuje objawów”

– Brakuje u nas dyskusji, która włączałaby osoby pracujące seksualnie i dawała im głos, zamiast zakładania a priori, że my wiemy lepiej. Ten głos jest, musimy go tylko posłuchać – mówi Anna Dobrowolska, historyczka, autorka książki „Zawodowe dziewczyny. Prostytucja i praca seksualna w PRL”.

 

Marta Krupińska: W swojej książce przez pryzmat prostytucji pokazuje pani ewolucję polskiego społeczeństwa w PRL na wielu poziomach: moralnym, politycznym, ekonomicznym. Dlaczego na warsztat wzięła pani akurat tę grupę?

Anna Dobrowolska: Interesowała mnie historia kobiet. Chciałam pisać pracę licencjacką o historii kobiet w Solidarności, wtedy to był głośny temat, akurat ukazał się dokument Marty Dzido „Solidarność według kobiet”. Ale mój promotor, dr hab. Marcin Zaremba zasugerował mi, że o kobietach w opozycji mówią wszyscy i żebym pomyślała raczej o osobach, które się nie pojawiają w tej narracji. A „prostytucja” nazywana jest przecież najstarszym zawodem świata, wszyscy wiemy, że kobiety pracujące seksualnie istniały, ale już bardzo niewiele wiemy, jak żyły, bo w powszechnym mniemaniu to nie jest temat godny zainteresowania. Zaczęłam więc drążyć i odkryłam wiele fascynujących faktów. Choćby to, że na przykładzie „prostytucji” można zobaczyć, jak dokonała się w Polsce Ludowej znacząca zmiana w stosunku do seksualności.

O rewolucji seksualnej na Zachodzie wiemy wszystko, ale wydaje się, że Polskę ona ominęła…

No właśnie, mówi się, że w Polsce wolność seksualną przyniosły lata 90., a za komunizmu było szaro, buro i pruderyjnie. A jak się przeanalizuje źródła, to okazuje się, że rewolucja seksualna miała miejsce u nas znacznie wcześniej. W prasie z lat 70. pisano o luksusowych „prostytutkach”, przemycie zdjęć pornograficznych, skandalach w eleganckich hotelach. Pracuję teraz nad doktoratem o rewolucji seksualnej w PRL, na przykładzie zmieniającego się stosunku do nagości. To był z pewnością czas emancypacji seksualnej głównie dla heteroseksualnych mężczyzn, bo wszystkie odstępstwa od heteronormy traktowano jako dewiacje. Widać to choćby na przykładzie „prostytucji” homoseksualnej i stosunku do niej. O ile „prostytuujące się” kobiety, jeśli nie zakłócały porządku, to w sumie nie robiły według Milicji nic złego, o tyle mężczyzn świadczących usługi seksualne innym mężczyznom traktowano jako dewiantów, potencjalnych przestępców, a potem, w latach 80., osoby roznoszące wirusa HIV. Ta męska heteroseksualna emancypacja była narzędziem uprawomocnienia nierówności również wobec kobiet. W popkulturze z tamtego okresu nagość jest tylko kobieca, mężczyźni nie niezwykle rzadko są nadzy, a już na pewno nie odsłania się ich genitaliów. To pokazuje podwójną moralność – kobieta może być obiektem seksualnym, jest traktowana przedmiotowo, natomiast męskie ciało w ogóle nie funkcjonuje w tych kategoriach. Takie spojrzenie wstecz pozwala też zrozumieć wiele dyskusji, które toczyły się w latach 90., na temat prawa do przerywania ciąży i pozycji kobiet w społeczeństwie.

Mówi się, że w Polsce wolność seksualną przyniosły lata 90., a za komunizmu było szaro, buro i pruderyjnie. A jak się przeanalizuje źródła, to okazuje się, że rewolucja seksualna miała miejsce u nas znacznie wcześniej. W prasie z lat 70. pisano o luksusowych prostytutkach, przemycie zdjęć pornograficznych, skandalach w eleganckich hotelach.

Ta dyskusja znów jest aktualna w związku ze strajkiem kobiet. I znów ciało kobiety jest traktowane jak przedmiot, odbiera się jej prawo do niego.

Zapominamy, że do 1993 roku, gdy ograniczono prawa reprodukcyjne Polek, przez prawie 40 lat prawo do aborcji na żądanie (choć ukrytej pod przesłanką „trudnej sytuacji społecznej i ekonomicznej”) było normą i korzystało z niego nawet 200 tysięcy kobiet rocznie. Szacuje się obecnie, że nawet jedna czwarta Polek ma za sobą aborcję – wiele z nich to kobiety, które przerwały ciąże, jeszcze zanim w życie wszedł tzw. kompromis z 1993 roku. Ta wcześniejsza historia została wyparta przez narrację, że 1989 rok przyniósł w Polsce liberalizację, wyzwolenie, również seksualne. Ale dla kobiet, zwłaszcza z klas ludowych ta transformacja miała też swoje ciemne strony. Jedna to odebranie prawa do legalnej aborcji, a w przypadku kobiet pracujących seksualnie to również rozwój handlu ludźmi (w związku z otwarciem granic), zorganizowanej przestępczości i zniknięcie korzystnego przelicznika dewizowego, co sprawiło, że trudno było osiągać zyski jak w latach 70. i 80. W przypadku kobiet z klasy ludowej kosztem zmiany ustrojowej było zaś zamknięcie przedszkoli, żłobków i wielu państwowych firm, które spowodowało wymuszone zwolnienia i stopniowe spychanie kobiet do tradycyjnych ról żony, matki, a nie pracujących, aktywnych w polu publicznym obywatelek.

Sporo pani pisze o tym też w kontekście prostytucji, która dla wielu kobiet była jednak szansą na wyrwanie się z biedy. Ale to kwestia tak kontrowersyjna, że nawet feministki są wobec niej podzielone.

To jest ciekawe, bo często myślimy o feminizmie jako o jednolitym ruchu, który ma jedną opinię na temat wyzwolenia kobiety. Jednak, kiedy przychodzi co do czego, w kwestii usług seksualnych definicja wolności może być przez różne feministki różnie konstruowana. Tzw. feminizm antyseksualny zakłada, że „prostytucja” jest wyrazem męskiego dążenia do dominacji nad kobietami i narzędziem opresji wobec nich. Niemożliwe więc jest, aby kobieta podjęła samodzielną decyzję o zaangażowaniu się w świadczenie usług seksualnych. Feministki antyseksualne nieraz wchodzą więc w sojusze z bardzo konserwatywnymi działaczami, nawet kościelnymi instytucjami, które postrzegają „prostytucję” wyłącznie jako zło wyrządzone kobiecie. Z kolei feminizm proseksualny dostrzegł w pracy seksualnej głos samych pracownic i szansę dla tych kobiet na emancypację ekonomiczną. Polski feminizm jest również bardzo podzielony w kwestii opinii, czy „prostytucja” to praca, czy opresja. Gdy koalicja Sexwork Polska zbierała pieniądze na wsparcie osób pracujących seksualnie w czasie pandemii, komentarze w internecie pokazały, że to wciąż bardzo kontrowersyjny temat w środowiskach feministycznych.

Okładka książki „Zawodowe dziewczyny. Prostytucja i praca seksualna w PRL”

Okładka książki „Zawodowe dziewczyny. Prostytucja i praca seksualna w PRL”

Okładka książki „Zawodowe dziewczyny. Prostytucja i praca seksualna w PRL”

Brakuje zauważenia, że opresja może dotykać różne osoby w różny sposób. Problemem są prekaryjne warunki pracy (nie tylko w sektorze usług seksualnych!) i to tym powinniśmy się zająć, zamiast fałszywą troską o biedne „prostytuujące się” dziewczyny, bezwolne ofiary, które dopiero za kilka lat poczują, jak zostały oszukane. Brakuje u nas dyskusji, która włączałaby te osoby i dawała im głos, zamiast zakładania a priori, że my wiemy lepiej. Dlatego w mojej książce każdy rozdział zaczyna się od głosu osoby pracującej seksualnie w danym okresie. Ten głos jest, musimy go tylko posłuchać. Zwłaszcza, że dla tej grupy od 1952 roku nic się w Polsce nie zmieniło, jeśli chodzi o ramę prawną i program wsparcia. „Prostytucja” jest legalna, zabronione jest czerpanie korzyści z cudzej „prostytucji”. Tylko co z tego, skoro osoby pracujące seksualnie nie mogą płacić podatków, składek zdrowotnych i nie mają za bardzo możliwości odwołać się do ochrony ze strona państwa, gdy są wykorzystywane.

Zmieniała się za to na przestrzeni czasu narracja, język mówienia o prostytutkach.

Zdecydowanie. Na początku lat 40., 50. dominuje konserwatywne myślenie, że kobiety pracujące jako „prostytutki” to dewiantki, zdemoralizowane na wczesnym etapie życia, niezdolne do podjęcia świadomej decyzji. Albo ze względu na swoją „naturę”, albo ze względu na tak trudną sytuację ekonomiczną, w którą wepchnął je kapitalizm i burżuazyjna moralność. Z kolei w latach 70., wraz z wchodzeniem na rynek pracy nowego pokolenia baby boom i kształtowaniem się dyskursu konsumpcjonistycznego dekady Gierka, dziś kojarzącym się z pomarańczami i Coca-Colą, pojawia się nowy sposób mówienia o pracy seksualnej. Przywraca się tym kobietom sprawczość, moc decyzyjną, przynajmniej częściowo. Część publicystów między wierszami nawet im zazdrości, bo dzięki korzystnym przelicznikom dewizowym mogą sobie pozwolić na życie, na jakie przeciętnego Kowalskiego nigdy nie będzie stać.

Zatrzymując się przy języku, często używa pani określenia „pracownica seksualna”.

Chodzi o podmiotowość. „Prostytutka” pochodzi z języka urzędowego, kryminologicznego, medycznego, konstytuuje te osoby jako przedmioty szczególnej troski i kontroli: zdrowotnej, prawnej. W wielu państwach te elementy kontroli zostały zniesione, ale samo znaczenie i negatywne konotacje z tym słowem zostały w potocznym języku. Gdy jakiś polityk jest niegodny zaufania, mówi się, że „się prostytuuje”; tak samo jedną z najpowszechniejszych obelg wobec kobiet jest powiedzenie: „ta ku..a”, w domyśle: „prostytutka”. Określenie „pracownik/pracownica seksualna” stara się zdjąć stygmatyzację z tego zawodu, wsłuchać się w głosy tych osób i mówić o ich pracy językiem, który one same proponują.

Podobnie jest z określeniem „choroby weneryczne”, używanym w okresie, który pani opisuje, z góry stygmatyzującym osoby nimi dotknięte. Dziś mówi się o bardziej neutralnie nacechowanych „chorobach przenoszonych drogą płciową”.

Określenie „choroby weneryczne”, które pojawia się w źródłach, dobrze oddaje ówczesny do nich stosunek. Są postrzegane jako silnie powiązane z różnymi szerszymi problemami społecznymi. To choroby weneryczne, które toczą społeczeństwo. W latach 40. jest to efekt powojennych migracji ludności, przejścia Armii Czerwonej przez ziemie polskie i związanych z tym gwałtów, o czym wtedy nie mówiło się otwarcie. Używane jest za to określenie „wojenna demoralizacja”. Walkę z chorobami przedstawia się jako odbudowę państwa, jest ona wpisana w szerszy program tzw. „odnowy biologicznej” narodu.

I w ramach tej odbudowy, opieki ze strony państwa, prostytutki mają książeczki zdrowia, obowiązkowe kontrole lekarskie. Dziś wydaje się to nierealne.

Tak, ale należy pamiętać, że to był raczej efekt kontroli państwa niż zainteresowania dobrostanem i zdrowiem, a jeśli już, to nie tych kobiet, tylko raczej ich klientów. Chodziło o zdrowie społeczne. Z kolei w latach 70., gdy powraca panika dotycząca chorób wenerycznych, jest ona związana ze strachem o „naszą młodzież”, pokolenie baby boomersów, które wchodzi w dorosłość w zupełnie innym świecie niż ich rodzice, gdzie dostępne są pigułki antykoncepcyjne (oczywiście wciąż raczej teoretycznie, bardzo długo głównym środkiem „antykoncepcyjnym” pozostanie w Polsce stosunek przerywany), gdzie coraz otwarciej mówi się o seksualności, gdzie w prasie publikuje się wizerunki nagich kobiet, można iść na wystawę aktu kobiecego. Zaczyna się dyskusja, jak tej młodzieży mówić o seksie, jak ją wychowywać, żeby społeczeństwo się nie zdegenerowało. „Prostytucja” jest jednym z elementów opowiadania o tej kontroli, którą pokolenie rodziców traci nad pokoleniem dzieci. Młodzi mają inne priorytety, inaczej patrzą na stabilność rodzinną, pracę, mają też inny stosunek do pieniędzy.

Zapominamy, że do 1993 roku, gdy ograniczono prawa reprodukcyjne Polek, przez prawie 40 lat prawo do aborcji na żądanie (choć ukrytej pod przesłanką „trudnej sytuacji społecznej i ekonomicznej”) było normą i korzystało z niego nawet 200 tysięcy kobiet rocznie

A do tego w popularnych filmach i serialach, choćby przywoływanym przez panią wielokrotnie „07 zgłoś się”, pojawiają się postaci prostytutek, które mają dostęp do luksusowych, „zachodnich” dóbr, dla większości Polaków wówczas nieosiągalnych.

Tak, szczególnie pod koniec lat 70. Na pewno ze strony twórców to było uprawomocnienie wielu z tych aspiracji, przyznanie, że luksus jest atrakcyjny i jest możliwy. Kobiety pracujące seksualnie w serialach i filmach same są „luksusowe” i do tego otaczają się przedmiotami, które mogą być tylko obiektem westchnień zwykłych obywateli, jak mydło LUX, papierosy Marlboro, butelki drogich alkoholi. To było takie puszczenie oka do widza, że w sumie w tym socjalizmie nie jest tak źle, skoro można mieć tę odrobinę Zachodu, poczuć ten luksus.

Z kolei w latach 80. prostytutki znów są na cenzurowanym w związku z paniką wokół epidemii HIV/AIDS.

Dziś jesteśmy trochę oswojeni z HIV, wiemy wiele o profilaktyce, są leki, niedługo może się pojawić szczepionka. W źródłach z lat 80. widoczna jest niesamowita atmosfera strachu. Na początku, mało wiedziano o tym, jak wirus się przenosi, wiedza ekspercka nie docierała do opinii publicznej. Efektem była silna stygmatyzacja tzw. grup ryzyka, w tym szczególnie osób pracujących seksualnie i homoseksualnych. Teraz już nie mówimy: grupy ryzyka, tylko zachowania ryzykowne, bo wiemy, jak się chronić przed zakażeniem, jak mu zapobiegać. Wtedy z tą atmosferą plagi medycyna nie była w stanie wiele zrobić. A wśród kobiet pracujących seksualnie pojawiały się różne strategie radzenia sobie z wirusem. Młode dziewczyny niekiedy mówiły, że im to „zwisa”, że będą dalej żyć tak, jak żyły. Te starsze, które traktowały swoja pracę profesjonalnie, stosowały prezerwatywy, pigułki, miały swojego ginekologa. To pokazuje, jak bardzo zróżnicowane było to środowisko. Ciekawie wpisuje się też w stereotypy na temat różnych grup „prostytutek”. Te, które się nie zabezpieczają, „młode i głupie” były przedstawiane tak jak powojenne „gruzinki” czy „lokalówki”. A z kolei te, które dbają o siebie, przedstawia się w źródłach jako świadome, zaradne przedsiębiorczynie.

W pani książce nie pojawia się powszechne dziś w Polsce zjawisko „sponsoringu”. Dlaczego?

Mam problem z określeniem „sponsporing”, bo stygmatyzuje relacje konsensualne między dwójką ludzi, gdy obie strony zgadzają się na taki rodzaj wymiany. Poza tym, to jest współczesne określenie. W analizowanych przeze mnie źródłach są takie przypadki, że kobiety mają stałych klientów z zagranicy, którzy spędzają z nimi czas, kupują im prezenty, ale nie ma tego sensacyjnego wydźwięku. Staram się uniknąć sensacji, bo praca seksualna jest i tak wystarczająco silnie stygmatyzowana społecznie.

Ciekawe jest jednak, że pewne motywy w mówieniu o usługach seksualnych się powtarzają. Niedawno głośna była sprawa dziewczyn z Dubaju, teraz powstaje film, który pewnie będzie kolejną bardzo sensacyjną opowieścią, jak to się Polki „prostytuują”. Niesamowite, jak trwała jest ta panika moralna wobec Polek świadczących usługi seksualne dla obcokrajowców. Wystarczy spojrzeć na dokumenty z lat 70. dotyczące operacji „Harem”, prowadzonej przez SB w sprawie rzekomego wysyłania Polek do Dubaju jako „nałożnic” dla szejka. Te komentarze funkcjonariuszy SB, dziennikarzy można by śmiało przekopiować do dzisiejszych gazet czy portali plotkarskich. Przebija z nich potrzeba kontroli, niepewność, panika moralna, że nasze dziewczęta uciekają spod kontroli, chcą bardziej ciekawego, egzotycznego życia.

Ta opowieść o wywożeniu Polek za granicę to zresztą odbicie podobnych dyskursów z końca XIX wieku, gdy media w panice donosiły o Polkach, ofiarach handlu „żywym towarem”, wysyłanych przez żydowskich handlarzy do domów publicznych w krajach Orientu czy Argentynie. Jak się patrzy na skalę tych zjawisk, to większość tych dziewcząt dobrze wiedziała, gdzie i po co jadą, to nie były porwania, a nawet jeśli, to często rodzina je sprzedawała. Jednak figura obcego handlarza – Żyda, Araba, który nasze niewinne blondynki chce sprzedać, wykorzystać – jest bardzo żywa. Pewne wzorce i język do dziś się powtarzają. Powinniśmy być bardziej wrażliwi, że to już było. Może warto bardziej krytycznie i bez zbędnej sensacji spojrzeć na wszelkie tego typu doniesienia. A przede wszystkim posłuchać, co do powiedzenia mają same zainteresowane.

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

"Kiedy seks boli, cierpi nie tylko ciało" - podkreśla seksuolożka

„Kiedy seks boli, cierpi nie tylko ciało. Każdy ból, którego nie chcesz, wymaga terapii” – zauważa seksuolożka Beata Kuryk-Baluk

strefy erogenne

Przenieś grę wstępną na inny poziom. 8 miejsc erogennych, których być może jeszcze nie odkryłaś, a warto

"Zwal*ć konia", "wyczochrać brochę"? "Skończmy z wulgarnymi, prześmiewczymi określeniami" - apeluje seksuolożka

„Wyczochrać brochę”? Skończmy z wulgarnymi, prześmiewczymi określeniami – apeluje seksuolożka

Fakty i mity na temat braku seksu w długiej relacji. Wyjaśnia Fundacja #SEXEDpl

Fakty i mity na temat braku seksu w długiej relacji. Wyjaśnia Fundacja #SEXEDpl

Jaki jest seks samodzielnych mam?/ilustracja: Joanna Zduniak

MAKE SEX EASIER: Jaki jest seks samodzielnych mam?

Czy w trakcie stosowania antykoncepcji robienie comiesięcznych przerw na krwawienie ma sens? Tłumaczy lek. Marta Wójcik

Czy w trakcie stosowania antykoncepcji robienie comiesięcznych przerw na krwawienie ma sens? Tłumaczy lek. Marta Wójcik

„Zdrada to ogromny krzyż na plecach”. Lepiej się do niej przyznać czy nie? Rozmowa z Adamem Lewanowiczem [WIDEO]

mężczyzna i wibrator

MAKE SEX EASIER: Ty, on i … Pan Wibrator

Czy seks może być satysfakcjonujący bez orgazmu? Odpowiada seksuolożka Olga Madej

Czy seks może być satysfakcjonujący bez orgazmu? Odpowiada seksuolożka Olga Madej

Ewa Stusińska / fot. Łukasz Knap

Ewa Stusińska: Pornografia to nie tylko ciemne krzaki i muliste bagna kultury. To również zwykła rozrywka dla dorosłych ludzi

Kobieta w laboratorium

Brytyjczyk drugą osobą na świecie wyleczoną z zakażenia wirusem HIV

Twoja łechtaczka to wymiataczka/grafika: Joanna Zduniak

MAKE SEX EASIER: Moja łechtaczka to wymiataczka

Przed nami 6. Ogólnopolska Studencka Konferencja Seksuologiczna „Siła jest kobietą!” Hello Zdrowie objęło ją patronatem medialnym

kobiecość, seksualnośc, seksowna kobieta

Przez pandemię przestałaś się czuć seksownie? 7 rzeczy, które możesz zrobić, by znów dobrze się poczuć w swoim ciele

Katarzyna Kucewicz, psycholożka, pedagożka i psychoterapeutka, autorka książki "Kobiety, które czują za bardzo "

„Trudno sobie wyobrazić lepszą i czulszą kochankę niż kobieta wysoko wrażliwa” – mówi psycholożka Katarzyna Kucewicz

Jak się zakochują mężczyźni, a jak kobiety? O tym, jak działa i na czym polega chemia miłości, opowiada prof. dr n. med. Robert Jach

Kobiety zakochują się inaczej niż mężczyźni. Odpowiada za to chemia miłości – wyjaśnia prof. dr n. med. Robert Jach

Marta Niedźwiecka i Hanna Rydlewska, autorki książki „Slow Sex. Uwolnij miłość” / Archiwum prywatne

„Każdy seks może być ‚slow’: i krótki, i długi, zrytualizowany, jednorazowy, BDSM-owy, waniliowy…” – przekonują Marta Niedźwiecka i Hanna Rydlewska

Kogo należy wyprosić z sypialni, żeby nas seks był udany?

kobieta w łóżku rozkosz orgazm

Kobieca ejakulacja? Opisywał ją już Arystoteles, a jednak dziś często niewiele o niej wiemy. Dlaczego warto to zmienić?

Obawiasz się seksu po porodzie? Fizjoterapeutka uroginekologiczna radzi, jak się za to zabrać i kiedy skorzystać z pomocy specjalisty

Drugi pierwszy raz, czyli seks po porodzie. Fizjoterapeutka uroginekologiczna radzi, jak się za niego zabrać

Anna Golan, seksuolog / Archiwum prywatne

„Brak stosunków może być frustrujący, ale od niego się nie umiera” – o dziewictwie w wieku 30+ rozmawiamy z seksuologiem Anną Golan

Joanna Dukiewicz, współtwórczyni inicjatywy Terapeuci dla LGBT+

„Osobom LGBT+ potrzebne jest poczucie, że nie są pozostawione same sobie” – mówi Joanna Dukiewicz, współtwórczyni inicjatywy „Terapeuci dla LGBT+”

sex-shaming, slut-shaming

MAKE SEX EASIER: Sex-shaming jest łatwy, bo „wywstydzić” u kobiety można dosłownie wszystko. Nie pozwalajmy na to!

iConsent - aplikacja w telefonie ma potwierdzić obopólną zgodę na seks

Aplikacja w telefonie ma potwierdzić obopólną zgodę na seks. Duńczycy chcą w ten sposób uniknąć ewentualnych oskarżeń o gwałt

Najpopularniejsze

Respirator

Jak wygląda intubacja i podłączenie pacjenta do respiratora? Wyjaśnia anestezjolożka Zofia Patyna-Giżejowska

Para na kanapie

Seks analny – co to jest i jakie są najlepsze pozycje analne?

Co oznacza obniżona temperatura ciała i jakie są jej przyczyny? Kiedy spadek temperatury może być niebezpieczny?

Co oznacza obniżona temperatura ciała i jakie są jej przyczyny? Kiedy spadek temperatury może być niebezpieczny?

Masturbacja może być jeszcze przyjemniejsza. Poznaj sposoby masturbacji

Kobieta

O czym świadczy ból pod łopatką? Charakter bólu, objawy i możliwe sposoby leczenia

Ból trzustki - kobieta trzymająca się za brzuch

Ból trzustki – jak boli trzustka i jak odróżnić ból trzustki od bólu żołądka?

MCH – co to, podwyższone i poniżej normy. MCH w morfologii

białe plamy na paznokciach

Białe plamy na paznokciach – co oznaczają i jak się ich pozbyć?

Kiedy występuje niskie ciśnienie i wysoki puls?

Niskie ciśnienie i wysoki puls – kiedy występują? Co to oznacza?

Saturacja — czym jest i jaką zbadać?

Saturacja – czym jest i jak ją zbadać? Jaki jest prawidłowy poziom saturacji?

Kobieta i mężczyzna

Jak uprawiać seks analny, żeby nie bolało? Mamy kilka porad

„Każdy orgazm jest czymś pięknym, jednak ten rodzaj orgazmu jest wyjątkowy”. Seksuolożka o kobiecym wytrysku

Co oznacza drętwienie rąk w nocy i podczas snu?

Co oznacza drętwienie rąk w nocy i podczas snu?

ozdrowieńcy po COVID-19

Czy od ozdrowieńca możesz się zarazić koronawirusem? Wyjaśnia prof. Anna Boroń-Kaczmarska

Orgazm - jak go osiągnąć? 10 sposobów na lepszy orgazm

Orgazm – jak go osiągnąć? 10 sposobów na lepszy orgazm

Torbiel - twarz kobiety z widocznymi krostkami

Torbiel – czym jest, gdzie występuje i czy jest groźna dla zdrowia?