Przejdź do treści

6 związkowych pułapek. Często wpadamy w nie przez samych siebie

6 związkowych pułapek
6 związkowych pułapek Pexels.com
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim

W związkowe pułapki wpadamy przez samych siebie. Pomimo potrzeby bliskości drugiego człowieka, często przez strach nie potrafimy stworzyć dobrego związku. Zapominamy o sobie, poświęcamy się dla dzieci i partnera, przestajemy mówić głośno, co jest dla nas ważne. Albo wystawiamy kolce jak jeż, na wszelki wypadek. Na takim fundamencie nie da się stworzyć udanego związku. Jak nie wpaść w te własnoręcznie zastawione sidła?

Pierwsza pułapka: Ja się nie liczę

Wpadają w nią zarówno kobiety, jak i mężczyźni, jednak kobiety są w niej najliczniejszą grupą. Milczą, zatrzymują w sobie swoje chcę, nie chcę, nie lubię, potrzebuję, złości mnie to, smuci tamto. Dlaczego ludzie to robią? Bo boją się odrzucenia. Zostali wychowani w przekonaniu, że tylko tacy grzeczni, zgodni, „sformatowani” będą akceptowani przez otoczenie, głównie przez rodziców.

Nie poznali samych siebie mówiących „nie lubię tego”, wyrażających sprzeciw. Konsekwencją jest paraliżujący lęk przed sytuacjami, w których musieliby skonfrontować bliskich sobie ludzi ze swoimi potrzebami, innymi niż te, na które jest zgoda czy wręcz zapotrzebowanie. Efekt? Związek przestaje być dla nas wygodny.

Zaczynamy się w nim czuć niespełnieni, samotni. Stosujemy różne zabiegi pośrednie, by zadbać o siebie – „bawimy się” w pantomimę, cierpimy oczami, mimiką, ale konkretne słowo więźnie nam w gardle. Czy słowo „więźnie” nie brzmi jak więzienie? Gardło jest często ostatnim szlabanem, który zatrzymuje zamieniające się w słowa uczucia. To, co zatrzymane w środku, rozrywa nas od wewnątrz, a na zewnątrz odsuwa od kogoś, kto jest dla nas ważny.

Tak zaczyna się budowanie samotności we dwoje. Jednak warto pamiętać, że nasze poczucie krzywdy będzie w dużej mierze spowodowane nie przez partnera, tylko przez naszą nieumiejętność wyrażania wszystkich uczuć i potrzeb, przez brak asertywności. I to jest dobra wiadomość, bo akurat na to mamy wpływ, tego możemy się nauczyć.

W przestrzeni zakupowej HelloZdrowie znajdziesz produkty polecane przez naszą redakcję:

PROMOCJA
Zdrowie umysłu
Good Sleep from Plants 60 kaps. wegański
45,00 zł 60,00 zł
Zdrowie umysłu, Odporność, Good Aging, Energia, Beauty
Wimin Zestaw z głębokim skupieniem, 30 saszetek
139,00 zł
PROMOCJA
Zdrowie umysłu
Less Stress from Plants 60 kaps. wegański
60,00 zł 90,00 zł
Zdrowie umysłu
Naturell Ashwagandha, 60 tabletek
18,15 zł

Druga pułapka: Na wszelki wypadek wystawię kolce

Jestem zwolenniczką jednego kolca – na czubku głowy. Takiego, który nie pozwala, by ktoś nam wszedł na głowę i jeszcze wygodnie się tam rozsiadł. Jednak wielu ludzi nosi w sobie tak niezabliźnione rany z przeszłości, że całe swoje ciało chroni kolcami. To mogą być złe doświadczenia z dzieciństwa, związane z alkoholem czy przemocą.

Ale także z niedostępnymi emocjonalnie rodzicami albo z sytuacją, w której jedno z nich było zupełnie nieobecne. Czasami problem to młodsze rodzeństwo, którym trzeba było się opiekować, ciągle rozumieć, bo „przecież jesteś starszy/starsza” i bez końca ustępować. Może być wiele powodów, dla których ludzie latami pielęgnują w sobie przekonanie, że bliskość nie jest bezpieczna. Tymczasem tak naprawdę nie jest im znana.

Po wielu latach pracy wiem, że te kolce zawsze są tylko objawem. Czego? Tego musimy się o sobie dowiedzieć. Nie po to, by bolało, bo oglądanie się za siebie to proces, który zaboli, ale po to, by wyzwolić się od tego, co nas szarpie, ogranicza, i by móc pozwolić drugiemu człowiekowi zbliżyć się do siebie, zaufać mu.

Trzecia pułapka: Szkoda, że nie jesteś jak on/ona

Nie można sobie bardziej strzelić w kolano w budowaniu bliskości z drugim człowiekiem niż przez odebranie mu poczucia bezpieczeństwa, porównanie go do innego mężczyzny czy kobiety. Wariantów jest wiele – były chłopak, mąż, dziewczyna, żona. Ale także dziewczyna kolegi, chłopak przyjaciółki. Skąd pomysł, że takie porównanie może zadziałać mobilizująco?

Czy na jakiegokolwiek człowieka, który kocha i odważa się odsłaniać ze swoimi uczuciami, dobrze wpłynie porównywanie go do kogoś innego? Porównywanie, którego intencją jest wykazanie, że jest gorszy, mniej przebojowy, atrakcyjny, ambitny, zaradny, to przysłowiowy killer motywacji. Jeśli w porównaniu wypadasz blado, po prostu odechciewa ci się starać. Efekt jest odwrotny do zamierzonego.

Czwarta pułapka: Najpierw obowiązki, a potem przyjemność

Wsadzę teraz kij w mrowisko. I to z wielką przyjemnością, bo rzecz będzie o „obowiązku przyjemności”. „Najważniejsza jest nauka”, „najpierw obowiązki, a potem przyjemność” itp. Ciekawa jestem, ile jeszcze każdy z was ma zakodowanych, najczęściej od dzieciństwa, podobnych zdań?

Związek często tylko wzmacnia takie przekazy, przenosząc je na nieco inny grunt. I tak powstaje credo typu „dorosłe życie to nie zabawa”. Zatem kupujemy mieszkanie na raty, meblujemy je, potem na to zarabiamy i kiedyś, kiedy w końcu się dorobimy, zaczniemy naprawdę żyć. Biorąc pod uwagę kryzys i wysokość raty po zmianie stóp procentowych – zdarzy się to za 30 lat. Często już po rozstaniu z tym, z kim ten kredyt wzięliśmy.

Bo związek tak obciążony obowiązkami nie ma szans na przetrwanie. Jeśli na co dzień w tym kołowrotku zobowiązań nie ma miejsca na wzajemne uwodzenie, okazywanie czułości, poranną kawę we dwoje czy wieczorny masaż, z czego mamy czerpać siłę do tego, by wychodzić z różnych zakrętów i kryzysów, które pojawiają się w każdym związku? Codzienność we dwoje, troszczenie się o przeżywanie także wspólnych przyjemności, dobrych, ciepłych chwil to nie przywilej, lecz wręcz obowiązek.

Piąta pułapka: Zawsze tam gdzie ty!

„Dobry związek to taki, w którym wszystko robimy razem. Także dlatego, że tak właśnie było w moim rodzinnym domu, albo dlatego, że w nim tak w ogóle nie było, więc teraz ja…”. Na początku każdego związku ludzie trochę przypominają dwie zlepione ze sobą landrynki. Jednak przed związkiem też żyliśmy i chcemy z czasem do tego życia także wrócić. Tam są nasze pasje, znajomi, ambicje zawodowe itp. I w zdrowym, dojrzałym związku to jest możliwe. To moment sprawdzianu, czy podobnie wyobrażamy sobie bycie we dwoje.

Czy możemy bez poczucia winy wyjść z domu bez niej czy bez niego. Jeśli tak – chce się nam do tego człowieka wracać i chce się nam z nim spędzać czas. Jeśli nie, bo spotykają nas wyrzuty, to w związku pojawiają się pęknięcia i trudne emocje. Potrzeba kontroli, nazywana oficjalnie troszczeniem się o związek i drugiego człowieka, wzbudzanie poczucia winy swoją krzywdą – to zachowania, które niszczą relację z partnerem.

Często źródłem takiej postawy jest znowu nasza przeszłość i jeśli podobne emocje przeżywamy w kolejnych związkach, może warto przeanalizować swoje wcześniejsze doświadczenia i powstałe wtedy lęki?

Szósta pułapka: Muszę się poświęcić dla dobra dzieci i rodziny

Będę złośliwa – poświęcić można raz w roku święconkę na Wielkanoc. Jednak taka postawa na co dzień sprawia, że nic nie działa, jak trzeba. Partner ciągle czuje się „zadłużony”, bo nie może dać tyle samo lub tego samego, co dostał. Ma się czuć zadłużony, ma się czuć winny, obciążony krzywdą i poświęceniem tego drugiego. Często zaczyna emocjonalnie odchodzić z takiego związku, potem odchodzi także fizycznie.

Dzieci w takiej rodzinie też nie mogą spokojnie oddychać, szukać doświadczeń także poza domem, a potem odejść z niego, bo przecież teraz porzucony rodzic, który tyle poświęcił, zrezygnował z tylu swoich marzeń i potrzeb, czuje się odtrącony, samotny. Nie ma też innego życia poza życiem swojego dziecka. To wyjątkowo dramatyczna sytuacja dla dorosłych dzieci, które chcą się usamodzielnić. Żyją w przekonaniu, że muszą spłacić dług wobec rodziców.

Wiem, że to zdanie zabrzmi mocno, ale za to, że wychowujemy swoje dzieci i opiekujemy się nimi, nie mamy prawa oczekiwać od nich medalu za bohaterstwo. Wychowanie i opiekowanie się dzieckiem to po prostu wyraz naszej odpowiedzialności za decyzję, że chcemy mieć dziecko. Obowiązkiem rodzica jest pozwolić dziecku szukać swojej własnej drogi w życiu i uczyć je, że zostanie rodzicem nie oznacza rezygnacji z bycia kobietą, mężczyzną, porzucenia ambicji i czasu tylko dla siebie, w którym nie ma miejsca ani na partnera, ani na dziecko.

 

 


Małgorzata Liszyk-Kozłowska jest psychoterapeutką. Prowadzi konsultacje psychologiczne i psychoterapię indywidualną dla dorosłych, zajęcia rozwojowe dla kobiet oraz warsztaty umiejętności wychowawczych dla rodziców. Nakładem wydawnictwa Książki G+J ukazała się jej książka pt. „Życie we dwoje”, napisana wraz z dziennikarką i reżyserką Katarzyną Jurkowską.

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

Kim jest osoba niebinarna? Co różni interpłciowość i niebinarność?

Dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych – kim są, jak rozpoznać u siebie problem DDD?

Dystres – czym jest i jak sobie z nim radzić? Jak odróżnić go od eustresu

Kobieta ma orgazm

Orgazm – szczytowanie mózgu. Dlaczego warto w życiu mieć setki orgazmów?

„W naszej kulturze bardzo dużo presji nakłada się na pierwszy seks – moim zdaniem zupełnie niepotrzebnie” – mówi seksuolożka Paulina Jęczmień

Kobieta

Nie planuj wszystkiego. „Patrzymy często tam, gdzie chcemy się znaleźć, i przez to zdarza nam się przeoczyć to, co dzieje się tu i teraz”

Zmęczeni ludźmi, czyli jak się nie wypalić w kontaktach z innymi

"Trudne dzieciństwo najczęściej generuje trudną dorosłość. Ale nie musi tak być" - podkreśla psycholożka

„Trudne dzieciństwo najczęściej generuje trudną dorosłość. Ale nie musi tak być” – podkreśla psycholożka

Seks – 5 błędów, które popełniają kobiety

10 sposobów na to, by nie zwariować. Radzi Kasia Bem

"Gdybym tak mogła cofnąć czas…" Co zrobić, jeśli zaliczyłaś seks z niewłaściwych powodów albo z niewłaściwym facetem? / istock

„Gdybym tak mogła cofnąć czas…” Co zrobić, jeśli zaliczyłaś seks z niewłaściwych powodów albo z niewłaściwym facetem?

Kiedyś musiał nadejść ten moment. Powiedz „TAK” asertywności!

Wybiórczy słuch / pexels

„Ile razy mam to jeszcze powtarzać?”, czyli dlaczego czasem naprawdę nie chcemy słyszeć

Gdzie mieszka szczęście – w mózgu czy poza nim? /fot. Pexels,, Gabriela Cheloni

Gdzie mieszka szczęście – w mózgu czy poza nim?

Czym jest hygge i lagom, czyli dwie skandynawskie filozofie szczęścia? 

Jak radzić sobie ze złością? Reakcje organizmu, choroby, leczenie i psychoterapia

„Dobry seks to taki w kontakcie z własnym ciałem, emocjami i drugim człowiekiem. Nawet jeżeli miedzy kochankami nie ma miłości” – mówi Marta Niedźwiecka, psycholożka i sex coach

Święta przetrwać czy przeżywać? Jak czerpać pozytywną energię z trudnych spotkań

kobieta na wydmach

„Odpuszczanie” jest dobre dla ambitnych i konsekwentnych kobiet – podpowiada nam psycholożka Anita Kruszewska

Coachka intymności: W łóżku wielu osób brakuje zdrowego egoizmu

„Orgazm jest jeden, a mogą do niego prowadzić różne drogi, różne sposoby stymulacji” – mówi Agnieszka Szeżyńska, autorka książki „Warsztaty intymności”

Kupiłaś ten produkt świąteczny? Uważaj, GIS ostrzega, że może być groźny dla zdrowia

Kupiłaś ten produkt świąteczny? Uważaj! GIS ostrzega, że może być groźny dla zdrowia

„Całe życie towarzyszył mi natłok myśli. Jakby w mojej głowie grało radio” – mówi Paulina Pietrzak, psycholożka z diagnozą ADHD

„Świat wydaje się po prostu bezbarwny”. Milena Wojnarowska wyjaśnia, czym jest anhedonia i dlaczego nie wolno jej bagatelizować

Dobry seks – różnica wieku czyni cuda

Różnica wieku między partnerami? Może się okazać spełnieniem seksualnych marzeń

×