Przejdź do treści

Ile alkoholu można wypić?

Ile można wypić?
Ilustracja: Ola Woldańska-Płocińska | www.slimaq.ovh.org
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Amy Schumer w czerwonej sukience pozuje na ściance
Amy Schumer w szpitalu. Aktorka cierpi na ciążowe dolegliwości
kobieta, mężczyzna, czwórka dzieci
„Matczyna emerytura” później niż zakładano
Kobieta w aptece rozmawia z farmaceutą
Szczepienia w aptekach? Co na to krajowy konsultant?
Kobieta trzyma w ręku e-papierosa
E-papierosy mają szkodliwy wpływ na układ oddechowy
Anja Rubik na spotkaniu z mediami
Anja Rubik popiera akcję #ThisIsNotConsent

W nadmiarze – szkodzi. Jednak w umiarkowanych ilościach alkohol dostarcza mikroelementów, wspomaga pracę serca, mózgu, redukuje stres, a nawet obniża ryzyko wylewu. Pytanie, kiedy kończą się ilości umiarkowane? To zależy, co i jak pijecie.

Piwo

Beniamin Franklin mawiał, że „piwo jest dowodem na to, że Bóg nas kocha i chce, żebyśmy byli szczęśliwi”. Być może to dlatego jest piwo pełne selenu, magnezu, ryboflawin, żelaza, kwasu foliowego, witamin z grupy B, a nawet krzemu i substancji, które – jak sugerują nowe badania – spowalniają rozwój osteoporozy, a za sprawą swojego moczopędnego działania chroni nerki i ogranicza ryzyko pojawienia się kamieni. Jednocześnie, by powstrzymać oburzenie na te zachwyty, spieszę podkreślić, że jest także pełne alkoholu i kiedy się przesadzi, zyski szybko ustępują przed stratami. Jest z nim po prostu tak jak ze wszystkim – żeby nie zrobić sobie krzywdy, trzeba umieć z niego korzystać.

Wprawdzie nie ma pełnej zgody co do tego, ile wypić można, by na zdrowiu zyskać, a nie stracić – oficjalne wytyczne w różnych miejscach utrzymują ten limit na poziomie od jednego do trzech, a nawet czterech piw dziennie. Wyciągając wnioski: jedno piwo to wystarczająca dawka, by skorzystać z jego dobrego wpływu, a trzy piwa w ciągu dnia (w wypadku kobiet małe) to maksymalna dawka, którą można wypić bez większych obaw o zdrowie. Z zastrzeżeniami takimi, że nie codziennie, nie za szybko i najlepiej zagryzając.

Wino

O zbawiennym wpływie wina na serce napisano już całe tomy, a są i tacy naukowcy – jak prof. Jerzy Vetulani – którzy twierdzą, że kiedy jest czerwone i pite z umiarem, to ma zdolność aktywacji naszego genu długowieczności. Rzecz opiera się m.in. o duże ilości przeciwutleniaczy, które są w nim zawarte, ale też szereg innych składników. Problem jest tylko taki, że granicy, poniżej której picie wina przynosi zdrowotne korzyści, a powyżej której jest szkodliwe, nie da się wyznaczyć raz a dobrze. Choćby dlatego, że 18-proc. mołdawski Kagor to nie to samo co 10-proc. węgierski Tokaj i coś zupełnie innego niż świetny w czasie upalnego lata winny „spritzer”, który zapewnia, że zawarty w winie alkohol nie odwodni organizmu, czym ogranicza np. ryzyko pojawienia się kaca.

Konsensus – kiedy już się pojawia – krąży gdzieś wokół pół butelki w ciągu dnia, ale – patrz wyżej – trzeba do sprawy podejść z wielką ostrożnością. I pamiętać, że równie ważne jak ilość, jest tutaj to, jak się pije. Częściej a mniej to w tym wypadku znacznie lepiej niż rzadziej a więcej.

Spirytualia

Tak samo jest też z alkoholami mocniejszymi, które również mogą wspomagać pracę serca, a nawet  – pite z umiarem! – mózgu. Z alkoholami najmocniejszymi trzeba jednak bardzo uważać, bo liczba procentów powoduje, że dużo łatwiej przesadzić i zmasakrować wątrobę oraz szare komórki.

Na ile można sobie pozwolić? Jeżeli uwierzyć np. wytycznym brytyjskim, a np. na whisky na Wyspach się znają, maksimum dla mężczyzn to mniej więcej „setka” dziennie, a dla kobiet bliżej „pięćdziesiątki”. Przy czym: nie „na raz” i ostrożnie, bo druga setka to już obciążenie dla wątroby.

***

Trzeba też pamiętać, że podane limity to rzecz niepewna i bardzo płynna. Zależą od tego, kto pije, co pije (bardzo ważna jest jakość alkoholu) i jak pije. Pewne jest to, że moment, w którym pozytywny wpływ dobrych rzeczy zawartych w trunkach ustępuje przed negatywnym wpływem zawartego w niej alkoholu to ten, w którym do gry wchodzi wątroba. O ile bowiem alkohol może dobrze wpływać np. na serce i kości, to wątroba bardzo nie lubi być w nim topiona.

Są ilości, z którymi sobie radzi i są takie, które ją powoli zabijają. Na przykład gdy chodzi o piwo: zdrowa potrzebuje godziny, by poradzić sobie z „przetrawieniem” jednej puszki. Kiedy pijesz szybciej, to toksyny zaczynają zbierać się w organizmie i go zatruwać. Podobnie jest z każdym innym alkoholem. Dlatego właśnie lepiej jest – wzorem basenu Morza Śródziemnego – napić się częściej, ale mniej, niż rzadziej, ale więcej. Z tego powodu nie ma też pewnych „zdrowych” ilości.

Nie ma, bo kluczem jest sztuka zachowania równowagi, a nie trzymania się określonych widełek. Jest teoria, zgodnie z którą wyznacznikiem tego, czy potrafimy, jest to, czy dopadają nas kace. Jeżeli nie – to wszystko trzyma się w rozsądnych granicach. Jeżeli tak – czas coś zmienić.

Do mnie trafia. A do was?

 

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

11 powodów, by zrezygnować z wieczornego drinka

5 rzeczy, których nie cierpi twój żołądek

Co robi alkohol kobiecie po 30. urodzinach?

Piwko po treningu? Lepiej nie…

Aktywność mózgu wzrasta, gdy odpoczywasz

Czego nie jeść, by mieć dobry seks?

Czego nie jeść, by mieć dobry seks?

Depresja facebookowa

Depresja facebookowa

Poradniki dla rodziców unieszczęśliwiają

5 powodów, dla których warto być pesymistą

Dlaczego diety nie działają? – 5 psychologicznych powodów

Pięć pytań o sen

Nie da się wygrać z cyklem dobowym nastolatka