Go to content

Czy naprawdę mamy dziś epidemię SIBO? „Czułam się coraz gorzej. Brzuch miałam jak w 6. miesiącu ciąży”

młoda kobieta, blondynka, stoi na różowym tle i przyciska do brzucha różowy termofor - Hello Zdrowie

Fot. Peter Dazeley via Getty Images

Jeszcze kilka miesięcy temu nawet nie wiedziałam, co oznacza skrót SIBO. Dziś dieta low FODMAP wyznacza rytm moich dni, a spontaniczne wyjście do restauracji stało się sporym wyzwaniem. Czy rzeczywiście coraz więcej osób choruje na SIBO, czy po prostu częściej szukamy odpowiedzi na dolegliwości jelitowe właśnie pod tą nazwą? O tym rozmawiam ze specjalistką gastroenterologii lek. Martą Osiewicz-Sienkiewicz.

Posłuchaj artykułu Udostępnij
Wysłuchasz w 25 min

Niby zwykły ból brzucha… nic nie zapowiadało, co wydarzy się później

Zawsze miałam wrażliwy układ pokarmowy. Od lat unikałam ciężkostrawnych potraw, tłustych dań, nabiału czy produktów wzdymających. Zdarzały się bóle brzucha albo uczucie pełności, ale zwykle mijały po kilku godzinach. Nigdy nie były na tyle dokuczliwe, by wywracać moje życie do góry nogami.

Wszystko zmieniło się pewnego dnia. Obudziłam się z gorączką, silnym bólem brzucha i uczuciem, jakby ktoś napompował mnie od środka. Mój brzuch był tak wydęty, że trudno było mi się schylić czy zapiąć spodnie. Uznałam, że pewnie coś mi zaszkodziło albo złapałam wirusa. Zaparzyłam miętę, sięgnęłam po lek rozkurczowy i czekałam, aż przejdzie.

Nie przeszło, a wręcz przeciwnie. Gorączka rosła, ból się nasilał, a brzuch stawał się coraz większy. Wieczorem wzięłam leki przeciwgorączkowe i przeciwbólowe. Temperatura spadła, ale wzdęcie nie zmniejszyło się nawet odrobinę.

Następnego dnia było jeszcze gorzej. Ponownie pojawiła się wysoka gorączka, ból brzucha i ogromne osłabienie. Próbowałam normalnie funkcjonować – mam dwójkę małych dzieci, więc codzienność nie zatrzymuje się tylko dlatego, że mama źle się czuje. Jednak wieczorem, gdy termometr ponownie pokazał 39 stopni, wiedziałam już, że sama sobie z tym nie poradzę. Pojechałam do szpitala.

Badania krwi, moczu i USG jamy brzusznej szybko wyjaśniły przyczynę gorączki. Okazało się, że mam ostre zapalenie układu moczowego. Jeszcze tego samego dnia wróciłam do domu z receptą na antybiotyk. Poczułam ulgę. Byłam przekonana, że za kilka dni wszystko wróci do normy.

SIBO po raz pierwszy

Antybiotyk zadziałał, a gorączka ustąpiła już po pierwszych dniach leczenia. Problem w tym, że brzuch nadal mnie bolał i był wydęty. Właściwie przez cały tydzień antybiotykoterapii pozostawał tak samo rozdęty. Czułam rozpierający ból, dyskomfort i wrażenie, jakbym była w szóstym miesiącu ciąży. Podczas teleporady usłyszałam, że być może to efekt uboczny antybiotyku na zapalenie układu moczowego. Uzbroiłam się więc w cierpliwość i odliczałam dni do końca leczenia.

Zaczęłam czuć się coraz gorzej – nie tylko fizycznie. Przewlekły dyskomfort odbierał mi energię, utrudniał pracę, sprawiał, że coraz trudniej było mi normalnie funkcjonować. Wtedy boleśnie przekonałam się, jak bardzo jelita potrafią wpływać na psychikę. W końcu ponownie zgłosiłam się do lekarza.

RTG jamy brzusznej wykazało rozległe rozdęcie jelit, czyli z układem moczowym wszystko było już w porządku, ale przyczyna bólu brzucha kryła się gdzie indziej. Z wynikiem badania wróciłam do gabinetu. Wtedy po raz pierwszy usłyszałam nazwę, która w ostatnich latach pojawia się w mediach społecznościowych wyjątkowo często. SIBO.

Czym właściwie jest SIBO i dlaczego tak trudno je rozpoznać?

SIBO (Small Intestinal Bacterial Overgrowth), czyli zespół rozrostu bakteryjnego jelita cienkiego, to stan, w którym w jelicie cienkim dochodzi do nadmiernego namnażania bakterii. W prawidłowych warunkach większość z nich zasiedla jelito grube. Gdy jednak pojawiają się w nadmiarze w jelicie cienkim, zaczynają fermentować spożywane pokarmy, prowadząc do powstawania dużych ilości gazów oraz szeregu dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego.

Najczęściej są to uporczywe wzdęcia, uczucie pełności, nadmierne gazy, bóle brzucha, biegunki lub zaparcia. U części pacjentów pojawiają się również niedobory witamin, spadek masy ciała czy przewlekłe zmęczenie.

Problem polega na tym, że żaden z tych objawów nie jest charakterystyczny wyłącznie dla SIBO. Bardzo podobnie mogą przebiegać zespół jelita drażliwego (IBS), nietolerancje pokarmowe, celiakia czy inne choroby przewodu pokarmowego.

Dlatego zgodnie z wytycznymi m.in. American College of Gastroenterology i British Society of Gastroenterology, sama obecność objawów nie wystarcza do rozpoznania. Najczęściej wykonuje się wodorowo-metanowy test oddechowy, choć również on nie jest badaniem idealnym i ma swoje ograniczenia.

Rolki



SIBO stało się bardzo prostym wyjaśnieniem praktycznie wszystkich dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego. Wzdęcia = SIBO. Ból brzucha = SIBO. Biegunka = SIBO. Zaparcie = SIBO. Tymczasem wszystkie te objawy są bardzo nieswoiste i mogą wynikać z wielu różnych problemów

Lek. Marta Osiewicz-Sienkiewicz

Myślałam, że wystarczy lista produktów…

Po konsultacji lekarz zalecił mi dietę low FODMAP. Przyznam szczerze, że wcześniej niewiele mówiła mi ta nazwa. Kojarzyłam ją gdzieś z internetu, ale nie miałam pojęcia, na czym polega. Dostałam listę produktów dozwolonych i zakazanych. Ucieszyłam się. Pomyślałam, że wreszcie znalazłam rozwiązanie swoich problemów i niedługo przestanę wyglądać jak kobieta w szóstym miesiącu ciąży.

Już następnego dnia zaczęłam stosować się do zaleceń. Po śniadaniu czułam się dobrze, ale po obiedzie wszystkie dolegliwości wróciły. Nie mogłam zrozumieć dlaczego. Przecież nie zjadłam niczego spoza listy… co zrobiłam nie tak?

Kilka truskawek jest OK, ale więcej już może zaszkodzić

Dopiero gdy zaczęłam coraz bardziej zgłębiać temat, zrozumiałam, że dieta low FODMAP nie polega wyłącznie na wybieraniu odpowiednich produktów. Liczy się także ich ilość.

To właśnie od angielskich nazw fermentujących węglowodanów (Fermentable Oligosaccharides, Disaccharides, Monosaccharides and Polyols) pochodzi skrót FODMAP. Są to krótkołańcuchowe węglowodany, które u części osób są słabo wchłaniane w jelicie cienkim, a następnie fermentują pod wpływem bakterii, powodując wzdęcia, bóle brzucha czy biegunki.

Co ciekawe, wiele produktów uznawanych za bezpieczne może wywołać objawy, jeśli zjemy ich zbyt dużo. Dla przykładu: mała porcja truskawek jest zwykle dobrze tolerowana, ale większa już niekoniecznie. Podobnie jest z wieloma innymi owocami, warzywami czy orzechami. To właśnie ta precyzja okazała się dla mnie najtrudniejsza.

Przez dwa dni wszystko było dobrze. Trzeciego przypadkiem zjadałam za dużą porcję któregoś z produktów i objawy wracały.

Internet pełen jest historii o SIBO. Tylko komu wierzyć?

W poszukiwaniu odpowiedzi zaczęłam przeglądać internet. Szybko odkryłam, że takich osób jak ja są tysiące. Na Facebooku działają całe grupy wsparcia dla osób zmagających się z SIBO. Jedni opisywali spektakularną poprawę po zastosowaniu antybiotyku, inni twierdzili, że zupełnie im nie pomógł. Część stawiała na dietę, inni na suplementację lub zioła.

Im więcej czytałam, tym bardziej miałam wrażenie, że każda historia wygląda inaczej. Zaczęłam się zastanawiać, czy rzeczywiście mamy epidemię SIBO, czy może po prostu coraz więcej osób szuka pod tą nazwą odpowiedzi na swoje problemy jelitowe.

Najtrudniejsze nie są zakazy. Najtrudniejsza jest niepewność

Po kilku tygodniach prób przyznałam przed sobą, że samodzielne komponowanie posiłków zwyczajnie mnie przerasta. Zdecydowałam się na dietę pudełkową low FODMAP i dopiero wtedy poczułam się dobrze.

Jestem na niej od trzech tygodni, czyli mniej więcej w połowie fazy eliminacyjnej. To pierwszy etap diety, który trwa zwykle do sześciu tygodni i polega na ograniczeniu produktów bogatych w FODMAP. Kolejny etap to stopniowe, kontrolowane wprowadzanie poszczególnych grup produktów, aby sprawdzić, które z nich rzeczywiście wywołują objawy. Ostatnia faza polega na ułożeniu możliwie najbardziej różnorodnej diety, dopasowanej do indywidualnej tolerancji.

Przede mną kolejne etapy diety i stopniowe sprawdzanie, które produkty rzeczywiście mi szkodzą. Stresuję się wyjściem do restauracji czy rodzinnym obiadem, bo wiem, że jeden źle skomponowany posiłek może oznaczać powrót objawów. Paradoksalnie jednak ta historia nauczyła mnie czegoś jeszcze. Za skrótem SIBO nie kryje się moda ani internetowy trend. Kryją się ludzie, którzy każdego dnia próbują normalnie funkcjonować mimo bólu, wzdęć i ciągłej niepewności. Jednocześnie coraz więcej specjalistów przypomina, że nie każdy taki objaw oznacza właśnie SIBO. Dlatego zamiast szukać odpowiedzi wyłącznie w mediach społecznościowych, warto przejść rzetelną diagnostykę i poszukać prawdziwej przyczyny dolegliwości.

Bo być może nie mamy epidemii samego SIBO. Być może mamy epidemię problemów jelitowych, którym dopiero zaczynamy się uważniej przyglądać.

SIBO można skutecznie leczyć, natomiast kluczowe pytanie brzmi: dlaczego u tego konkretnego pacjenta do niego doszło?

Lek. Marta Osiewicz-Sienkiewicz

SIBO: czy rzeczywiście mamy dziś epidemię tej diagnozy?

Wokół SIBO narosło w ostatnich latach wiele mitów. Wzdęcia, bóle brzucha, biegunki czy zaparcia coraz częściej przypisujemy właśnie przerostowi bakterii w jelicie cienkim. Czy rzeczywiście osób z SIBO jest dziś więcej? Czy każda osoba z podobnymi objawami powinna wykonać test oddechowy? I czy po diagnozie trzeba już zawsze uważać na to, co ląduje na talerzu? O to pytamy lek. Martę Osiewicz-Sienkiewicz, specjalistkę gastroenterologii, twórczynię eCentrum Medycznego Holistyczny Gastrolog.

SIBO rzeczywiście jest dziś bardzo często przywoływaną diagnozą, ale wokół tego zaburzenia narosło wiele uproszczeń. Ekspertka zwraca uwagę, że same objawy nie wystarczą, by rozpoznać przerost bakterii w jelicie cienkim, a szczególnej ostrożności wymaga interpretacja testów oddechowych. Co więc rzeczywiście warto wiedzieć o SIBO?

Dagmara Dąbek: Czy istnieje coś takiego jak „typowy przypadek SIBO”?

Lek. Marta Osiewicz-Sienkiewicz: Nie powiedziałabym, że istnieje jeden „typowy pacjent z SIBO”, zwłaszcza jeżeli patrzymy tylko na objawy. Wzdęcia, bóle brzucha, biegunka czy uczucie pełności są bardzo nieswoiste i dokładnie takie same dolegliwości mogą występować chociażby w zespole jelita nadwrażliwego.

Kiedy lekarz powinien szczególnie rozważyć diagnozę SIBO?

Są sytuacje, w których klinicznie znacznie bardziej myślimy o rzeczywistym SIBO. To przede wszystkim pacjenci, u których istnieje jakiś czynnik sprzyjający zastojowi treści w jelicie cienkim albo zmieniający jego anatomię: istotne zaburzenia motoryki, jak np. twardzina układowa, przebyte operacje przewodu pokarmowego, uchyłki jelita cienkiego, zwężenia czy inne zmiany anatomiczne w jelicie cienkim. Przykładowo w chorobie Crohna (przewlekłe nieswoiste zapalanie jelit) szczególne znaczenie mają właśnie zwężenia, przetoki czy wcześniejsze operacje, a nie samo rozpoznanie Crohna. Takie sytuacje mogą zaburzać naturalne mechanizmy chroniące jelito cienkie przed nadmierną kolonizacją bakteryjną, tutaj głównie mam na myśli prawidłową motorykę.

Lek. Marta Osiewicz-Sienkiewicz - Hello Zdrowie

Lek. Marta Osiewicz-Sienkiewicz / Fot. archiwum prywatne

Czy infekcja jelitowa może mieć związek z późniejszymi objawami?

Jeżeli chodzi o infekcje jelitowe, rzeczywiście mogą one poprzedzać pojawienie się przewlekłych dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego. Tylko nie utożsamiałabym tego automatycznie z SIBO. Bardzo dobrze udokumentowanym zjawiskiem jest na przykład poinfekcyjny IBS (zespół jelita nadwrażliwego). Po infekcji mogą zmienić się motoryka, mikrobiota, funkcjonowanie bariery jelitowej czy odpowiedź immunologiczna, ale to nie oznacza automatycznie przerostu bakteryjnego jelita cienkiego. Dlatego pacjent, który po infekcji ma przez kilka miesięcy wzdęcia, biegunki i bóle brzucha, nie powinien z automatu otrzymywać diagnozy SIBO.

Czy osób z diagnozą SIBO rzeczywiście przybywa?

Na pewno przybywa osób, które przychodzą do gabinetu z diagnozą SIBO albo same podejrzewają u siebie SIBO. Nie mamy natomiast dobrych danych pozwalających powiedzieć, że rzeczywista częstość tej choroby lawinowo wzrasta.

Dlaczego diagnoza SIBO pojawia się dziś tak często?

Moim zdaniem trzeba tutaj oddzielić wzrost liczby diagnoz od wzrostu częstości samego problemu. SIBO stało się bardzo popularnym pojęciem, testy oddechowe są łatwo dostępne, a w mediach społecznościowych wzdęcia, bóle brzucha czy zaburzenia wypróżniania bardzo często są przedstawiane właśnie jako objawy SIBO. Tymczasem testy oddechowe mają istotne ograniczenia. Szczególnie w populacji pacjentów z IBS interpretacja wyników może być trudna, między innymi ze względu na różnice w czasie pasażu jelitowego. Dlatego dodatni test oddechowy nie powinien zastępować oceny klinicznej pacjenta. W 2024 r. eksperci Europejskiego i Amerykańskiego Towarzystwa Neurogastroenterologii i Motoryki Przewodu Pokarmowego opublikowali krytyczne stanowisko dotyczące hipotezy SIBO i stosowania testów oddechowych. Bardzo wyraźnie zwróciło uwagę na problem nadmiernego rozpoznawania SIBO na podstawie słabo zwalidowanych testów oddechowych, zwłaszcza u pacjentów z IBS. Dodatnie testy w kierunku SIBO wg niektórych badań mogą wystąpić nawet u 40 proc. zdrowych ludzi!

Czy styl życia może wpływać na problemy jelitowe?

Jeżeli pytamy szerzej o dolegliwości jelitowe, to oczywiście współczesny styl życia ma znaczenie. Sposób żywienia, mała aktywność fizyczna, przewlekły stres, zaburzenia snu czy niektóre leki mogą wpływać na motorykę przewodu pokarmowego, szczelność bariery jelitowej, nadwrażliwość trzewną, ale tym samym nasilenie objawów, szczególnie w zaburzeniach interakcji jelito–mózg. Nie mamy jednak podstaw, żeby powiedzieć, że stres, brak ruchu czy współczesna dieta powodują epidemię SIBO. To byłoby zbyt daleko idące uproszczenie.

Czy SIBO można skutecznie wyleczyć, czy raczej ma tendencję do nawrotów?

SIBO można skutecznie leczyć, natomiast kluczowe pytanie brzmi: dlaczego u tego konkretnego pacjenta do niego doszło?

Na czym polega leczenie SIBO?

W dobrze uzasadnionym, objawowym SIBO jednym z podstawowych sposobów leczenia jest antybiotykoterapia. Ale samo zmniejszenie liczby bakterii nie rozwiązuje problemu, jeśli nadal pozostaje czynnik, który doprowadził do przerostu. Amerykańskie Towarzystwo Gastrologów podkreśla, że postępowanie powinno obejmować nie tylko antybiotykoterapię, ale również identyfikację i – jeśli to możliwe – korektę przyczyny oraz leczenie ewentualnych niedoborów żywieniowych. Jeżeli więc pacjent ma trwałe zaburzenie motoryki jelita cienkiego, istotne zmiany anatomiczne, zwężenia czy chorobę układową wpływającą na motorykę przewodu pokarmowego, SIBO może nawracać. I to jest zupełnie inna sytuacja niż u osoby, która ma przede wszystkim IBS i od kilku lat otrzymuje kolejne antybiotyki na podstawie wzdęć oraz kolejnych testów oddechowych.

Jak często SIBO nawraca?

Nawroty po antybiotykoterapii rzeczywiście były opisywane w wielu źródłach. W jednym z klasycznych badań ponowną dodatniość testu stwierdzano u 12,6 proc. pacjentów po 3 miesiącach, 27,5 proc. po 6 miesiącach i 43,7 proc. po 9 miesiącach. To jednak stare badanie, przeprowadzone w konkretnej grupie pacjentów i z użyciem testu oddechowego, dlatego tych wartości nie należy przedstawiać jako uniwersalnego „odsetka nawrotów SIBO”.

Czy dieta jest podstawą leczenia SIBO?

Nie. Powiedziałabym bardzo wyraźnie: dieta low FODMAP nie jest podstawowym leczeniem przyczynowym SIBO i nie jest obowiązkowa dla każdego pacjenta z SIBO.

Dieta może być bardzo pomocna w kontrolowaniu objawów. Ograniczenie części łatwo fermentujących węglowodanów może zmniejszyć produkcję gazów, wzdęcia, ból czy biegunkę. Natomiast najlepsze dane dotyczące skuteczności diety low FODMAP mamy przede wszystkim w zespole jelita nadwrażliwego, a nie w leczeniu SIBO. Wytyczne towarzystw gastrologicznych rekomendują ograniczoną czasowo próbę low FODMAP właśnie w IBS. Nie ma natomiast dobrych dowodów na popularną teorię, że pacjent musi „zagłodzić bakterie” dietą low FODMAP, żeby wyleczyć SIBO.

Aktualne przeglądy podkreślają, że dane dotyczące samego SIBO są nadal ograniczone. Jeżeli stosuję dietę low FODMAP, traktuję ją więc przede wszystkim jako czasowe narzędzie do kontroli objawów u odpowiednio dobranego pacjenta, a nie jako obowiązkową terapię każdego dodatniego testu oddechowego.

Ograniczenie części łatwo fermentujących węglowodanów może zmniejszyć produkcję gazów, wzdęcia, ból czy biegunkę. Natomiast najlepsze dane dotyczące skuteczności diety low FODMAP mamy przede wszystkim w zespole jelita nadwrażliwego, a nie w leczeniu SIBO

Lek. Marta Osiewicz-Sienkiewicz

Ale czy po leczeniu trzeba już zawsze uważać na to, co się je?

Zdecydowanie można wrócić do normalnego i różnorodnego sposobu żywienia. Nie chciałabym, żeby pacjent po leczeniu SIBO wychodził z przekonaniem, że do końca życia musi bać się cebuli, czosnku, owoców czy produktów fermentujących. Tylko warto też zadać sobie pytanie, co właściwie rozumiemy przez „powrót do normalnego jedzenia”. Jeśli przed leczeniem normą była dieta oparta głównie na wysoko przetworzonej żywności, uboga w błonnik i mało różnorodna, to niekoniecznie jest to sposób żywienia, do którego chcemy wracać. Docelowo „normalność” powinna oznaczać możliwie różnorodną dietę, bogatą w produkty roślinne i błonnik, z dobrymi źródłami białka i zdrowych tłuszczów, bez niepotrzebnych restrykcji. Chodzi więc nie o to, żeby po SIBO jeść ostrożnie do końca życia, tylko żeby jeść normalnie, ale normalnie w znaczeniu zdrowo, różnorodnie i bez lęku przed jedzeniem.

Na forach często spotykam się z pytaniem, czy dieta low FODMAP może być stosowana przez lata?

Jeżeli czasowo wprowadzamy ograniczenia dietetyczne, naszym celem powinno być późniejsze rozszerzanie diety i znalezienie takiego sposobu odżywiania, który jest możliwie różnorodny, pokrywa zapotrzebowanie żywieniowe i jednocześnie jest dobrze tolerowany. Dotyczy to szczególnie diety low FODMAP, która została zaprojektowana jako interwencja etapowa: po okresie ograniczenia następuje reintrodukcja, a następnie indywidualizacja diety. Nie jest to dieta, którą z założenia powinno się stosować restrykcyjnie przez lata. Oczywiście jeżeli ktoś ma konkretną chorobę przewodu pokarmowego czy indywidualną nietolerancję określonych produktów, sposób żywienia może wymagać modyfikacji. Ale sama historia SIBO nie jest wskazaniem do przewlekłej, restrykcyjnej diety.

Rozprawmy się również z tym mitem, że każde wzdęcie oznacza SIBO.

SIBO stało się bardzo prostym wyjaśnieniem praktycznie wszystkich dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego. Wzdęcia = SIBO. Ból brzucha = SIBO. Biegunka = SIBO. Zaparcie = SIBO. Tymczasem wszystkie te objawy są bardzo nieswoiste i mogą wynikać z wielu różnych problemów. Widzę pacjentów, którzy przez kilka lat mają wykonywane kolejne testy oddechowe i przyjmują kolejne antybiotyki, podczas gdy podstawowym problemem okazuje się na przykład niewyrównane zaparcie, IBS, zaburzenie defekacji, nietolerancja określonego składnika pokarmowego albo zupełnie inna przyczyna przewlekłej biegunki. Co więcej, samo leczenie antybiotykiem, bez zajęcia się czynnikami sprzyjającymi nawrotom, takimi jak zaburzenia motoryki, zaparcie, dieta czy inne elementy stylu życia, często daje jedynie krótkotrwałą poprawę, a objawy szybko powracają.

Wspomniała pani, że sam dodatni test nie wystarcza. Dlaczego?

Szczególnie ostrożna byłabym z takim schematem myślenia: „mam objawy jelitowe → robię test oddechowy → wynik jest dodatni → wszystkie moje objawy wynikają z SIBO → dostaję antybiotyk”. Każdy z tych etapów wymaga interpretacji klinicznej. Związek między IBS, dodatnimi testami oddechowymi a rzeczywistym przerostem bakteryjnym jelita cienkiego nadal pozostaje przedmiotem dyskusji, a stanowisko ESNM/ANMS, czyli Europejskiego i Amerykańskiego Towarzystwa Neurogastroenterologii i Motoryki, z 2024 roku wyraźnie przestrzega przed zbyt szerokim stosowaniem tych testów i wynikającą z tego niepotrzebną antybiotykoterapią. Dlatego dla mnie najważniejszym pytaniem nie jest: „czy ten pacjent ma dodatni test na SIBO?”, tylko: „co rzeczywiście tłumaczy objawy tego pacjenta?”. Bo czasami będzie to SIBO. Ale czasami trzeba przede wszystkim wyregulować zaparcie, rozpoznać i leczyć IBS, poszukać przyczyny biegunki albo zająć się innym problemem. I właśnie tego szerszego spojrzenia najbardziej brakuje, kiedy SIBO staje się diagnozą stawianą praktycznie na podstawie samych wzdęć.

Lek. Marta Osiewicz-Sienkiewicz – specjalistka gastroenterologii, twórczyni eCentrum Medycznego Holistyczny Gastrolog.

Powiązane tematy:

i
Treści zawarte w serwisie mają wyłącznie charakter informacyjny i nie stanowią porady lekarskiej. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.