Przejdź do treści

„Żałuję dziś pójścia do łóżka, bo gdybym miała do siebie więcej szacunku, odmówiłabym”

Zdjęcie: iStock
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Jak ubierać dziecko, by go nie przegrzewać? Odpowiada pediatra
Zdjęcia, które poruszają – historie, które chwytają za serce. Ogłoszono nominacje do World Press Photo 2019
Kobieta w ciąży
Czy wywoływanie porodu jest bezpieczne dla dziecka? Rozmawiamy z położną
Zamiast drinków z palemką sączysz syrop przeciwgorączkowy? Dowiedz się, dlaczego chorujesz podczas urlopu
Domowa chemia. Jak zrobić proszek do prania czy płyn do podłóg, by uniknąć szkodliwej chemii sklepowej

Różne są powody, aby iść z kimś do łóżka. Co człowiek, to historia – mówi psychoterapeuta Michał Pozdał. Ola i Zuza, nie były pewne, czego chcą. „Byłam sparaliżowana, nie chciałam się wycofywać teraz, wyszłabym na jakąś straszną lakę, która sama nie wie, czego chce”. Dziś żałują. Kto ponosi za to odpowiedzialność?

To było w innym życiu

Ola ma 28 lat. Spotykamy się w kawiarni obok dużej korporacji w centrum Warszawy, Ola pracuje jednej z dużych zagranicznych firm. Ma na sobie elegancki płaszcz i modne buty na niskim obcasie. – Niechętnie do tego wracam – mówi, popijając czarną kawę. – To inne życie. Dziś bym nie pozwoliła na to, żeby ktoś wymusił na mnie miejsce siedzące w pociągu, a co dopiero seks.

Poznaliśmy się na stażu w redakcji, kończyłam dziennikarstwo i próbowałam się gdzieś zaczepić. Kamil był w takiej samej sytuacji, mało kasy, nie wiadomo, co dalej. Chcieliśmy robić coś ambitnego, ale zapowiadało się, że czeka nas korpo, ewentualnie prowadzenie Facebooka w jakiejś firmie. Porażka. Spotykaliśmy się kilka tygodni, na fali wspólnej frustracji. Nie podobał mi się, był bardziej jak starszy brat albo przyjaciel. Byliśmy blisko, wiedziałam, że mu się podobam, wiedziałam też, że muszę się w porę wycofać, żeby nie robić mu nadziei.

Zaczęłam wspominać, że podoba mi się jakiś chłopak, żeby poczuł, że on nie jest w tym kręgu. Nie reagował, przymykał na to oko. Przytulał mnie i dotykał, coraz mniej jak przyjaciel. Udawałam, że nie widzę, nie reagowałam. Nie chciałam go stracić, czułam się winna, że dałam mu nadzieję. Miałam poczucie winy, że go użyłam, żeby się pocieszyć w kryzysie. Próbowałam poluzować kontakt, zamiast 15 esemesów dziennie – 5. Zamiast telefonicznych konsultacji w sprawie tego, jaki makaron kupić, stawiałam na jedną rozmowę dziennie. Raz mu nawet powiedziałam: „Kamil, szybko się zaprzyjaźniliśmy, ale wiesz, chyba zachowujemy się jak stare małżeństwo”. Śmiał się i ja się śmiałam.

Lubiłam go, ale zaczynała mi ciążyć ta intensywność. Byłam może trochę samotna i zagubiona, miałam dużo zmartwień, co dalej, jestem dorosła, muszę zarobić, muszę się spełnić.

Chciałam uciec do kogoś z tym smutkiem, Kamil czuł to samo. Próbował mnie pocałować dwa razy, udało mi się jakoś wykręcić. Udałam, że nie rozumiem i odsunęłam się, zajrzałam w telefon. Po imprezie redakcyjnej trochę się wstawiłam i pozwoliłam mu włożyć mi rękę pod spódnicę. Przytulaliśmy się i popijaliśmy wino. Potem poszliśmy do mnie. W windzie się ocknęłam, że przecież ja wcale nie chcę. I to błąd. Może po prostu przetrzeźwiałam.

Kiedy weszliśmy do mnie, pozwoliłam mu działać. Byłam sparaliżowana, nie chciałam się wycofywać teraz, wyszłabym na jakąś straszną lakę, która sama nie wie, czego chce. Przespałam się z nim, bo czułam, że powinnam, czułam się winna. Myślę, że nic się nie stało, ale nie wspominam tego zbyt dobrze, raczej z niechęcią do siebie. W trakcie czekałam, aż po prostu skończy albo wyobrażałam sobie, że to ktoś inny.

Jesteś mi coś winna

Zuza zawodowo robi zdjęcia. Widzimy się po jej powrocie z wakacji, jest opalona i uśmiechnięta, pokazuje mi kilka zdjęć z wyjazdu. Śmiejemy się i narzekamy na pogodę. – Stresuję się, ale zaczynajmy – przerywa. – Zgadzam się na rozmowę, bo może inne dziewczyny oszczędzą sobie takich doświadczeń. Nie jesteśmy nikomu nic winne. To krótka historia.

Miałam chłopaka, Tomka. Byliśmy razem 8 lat. Długo, za długo. Odchodziłam kilka razy, ale zawsze wracałam. Bałam się być sama, nie chciałam iść w próżnię. Ale po 8 latach, kiedy w naszym związku nie działo się nic, żadnych planów na przyszłość, pomyślałam, że nie mogę tracić życia. Żyliśmy plecami do siebie, każdy zajęty sobą, swoją pracą, swoją rodziną. Miałam 31 lat. Tomek miał na mnie sposoby, na smutnego chłopca. Nie godził się z moim odejściem, mówił, że mnie kocha.

Przez pół roku znosiłam jego żałobę po mnie. Sypiałam z nim raz na tydzień, czasem raz na 10 dni. Mówił, że tęskni i że nie radzi sobie. Dzwonił po pijaku i opowiadał głupoty, że się zabije. Spotykaliśmy się na mieście, on mówił, że pięknie wyglądam i z grubsza gadaliśmy o tym, że ja sobie układam życie, a on nie. Robiłam mu darmową psychoanalizę w barze. Szliśmy do niego, kochaliśmy się, potem wracałam do siebie.

Wcale nie chciałam z nim uprawiać seksu. Czułam, że jestem mu coś winna. Na początku pewnie sama byłam w procesie rozstania, ale przez kilka miesięcy spłacałam chyba jakiś dług. Tak czułam, że chodzę do niego, bo uratował mnie z toksycznego domu, bo pomagał finansowo, bo zabierał na wakacje. A ja sama czułam się gorsza.

Jedyne, co mu mogłam dać, to seks. Kiedy odwoływałam spotkania, robił awantury, że nim gardzę i że on jeszcze nie jest gotowy, żeby być beze mnie, że jestem mu to winna. Więc szłam na to, nie protestowałam. Tomek żartował, że mamy luźny związek. Pomyślałam, że zrobiłam błąd nie zrywając kontaktu, bo ja nie mam z nim żadnego związku, spotykałam się z innymi facetami, o których mu nie mówiłam. Domyślał się, że pewnie są inni kandydaci na jego miejsce, ale nie dopytywał.

Poznałam Piotrka na imprezie u znajomych z pracy, szybko poszliśmy do łóżka, byłam zauroczona: przystojny, mądry, ogarnięty. Po kilku tygodniach powiedziałam Tomkowi, że mam kogoś i więcej się nie spotkamy. Powiedział, że prosi mnie, żebym się z nim kochała ostatni raz na pożegnanie. Zgodziłam się. Potem zgodziłam się jeszcze 3 razy.

 

Żałuję dziś, bo gdybym miała do siebie więcej szacunku, odmówiłabym

Ale on mnie prosił albo szantażował. Nie umiałam się mu sprzeciwić. Czułam się winna, że go zostawiam. Myślałam też, że to tylko seks, o którym szybko zapomnę. Wspominam z niesmakiem tamten czas, Tomka za to nienawidzę. Wymusił to na mnie i dobrze o tym wie.

Kto jest winien?

Rozmowa z Michałem Pozdałem, psychoterapeutą i  seksuologiem, wykładowcą  Uniwersytetu SWPS. Założyciel Instytutu Psychoterapii i Seksuologii w Katowicach, autorem książki „Męskie sprawy. Życie, seks i cała reszta”.

Ola i Zuza zdecydowały się na seks nie do końca tego chcąc. Były namawiane więc uległy, ale nie czują się z tym dobrze. Kto jest winny takim nadużyciom?

Nigdy nie dojdziemy do tego kto jest winny. Jeśli nie dochodzi do przemocy, nadużyć psychicznych i fizycznych, to warto zastanowić się, dlaczego kobieta decyduje się na takie relacje. Może to wzorce z poprzednich faz życia albo kwestia osobowości. Może ma na przykład osobowość zależną, ludzie z takimi cechami są w stanie zrobić bardzo wiele dla kogoś, w kim są zakochane. Wiem, że to, co zaraz powiem może kogoś oburzyć, ale taka osoba może wyciągać dla siebie wiele korzyści z takich trudnych sytuacji. Są to tak zwane korzyści wtórne.

Michał Pozdał Zdjęcie: archiwum prywatne

Co to mogą być za korzyści w takich sytuacjach?

Może to być na przykład bycie ofiarą, które jest w naszej kulturze bardzo opłacalne. Budzi się współczucie, można o sobie też wtedy lepiej pomyśleć, samemu sobie współczuć. Można w ten sposób odsunąć od siebie negatywne emocje i przypisać je drugiej stronie. Można być bohaterką reportażu. To może być bardzo narcyzujące. Sugeruję, aby patrzeć na takie sytuacje pod różnym kątem.

Panie same do końca nie wiedziały, czego chcą. Nie miały jasności co do swoich uczuć. Druga strona miała jasność.

To też jest korzyść, ktoś inny podejmuje za mnie decyzję, nie muszę się konfrontować, nie muszę brać odpowiedzialności, nie muszę o tym myśleć. To jest duża korzyść. Oczywiście równolegle może pojawić się cierpienie z tego powodu.

 

Jak rozpoznać takie sytuacje w odpowiednim momencie? Jak siebie otrzeźwić, jeśli ma się taką tendencję?

Trzeba zadać sobie pytanie, czego się chce i dlaczego. Wiele osób, które stawiają siebie w takich sytuacjach, ma skłonności masochistyczne, to dla nich korzyść. To może być forma triumfu. Kiedyś ktoś traktował mnie w ten sposób, ale teraz ja sama poddaję się takiemu traktowaniu z własnej woli, więc triumfuje. Masochista zawsze triumfuje.

Wchodząc w relacje nigdy nie wiemy, jak to będzie, wszyscy mamy tendencję do przedstawiania siebie jako dużo zdrowszych emocjonalnie. Jeśli ktoś odchodzi z relacji, kiedy dostrzega problem, to jest okej. Jeśli nie potrafi odejść, sytuacje negatywne między ludźmi się powielają, to wtedy radziłbym udać się specjalisty i popracować nad sobą.

Dlaczego ludzie chodzą ze sobą do łóżka? Pytam, bo czuję, że zmierzamy do tego, że powody są nieoczywiste.

Na Uniwersytecie w Teksasie zrobiono badania na ten temat, wyodrębniono 237 powodów, dlaczego ludzie chodzą ze sobą do łóżka. Z psychologicznego punktu widzenia chodzi głównie o prokreację, tworzenie więzi. Ale w trakcie tego badania padały różne odpowiedzi: znajomi mnie namówili, było mi przykro, chciałam/chciałem się pocieszyć, przegrałem zakład itd. Ktoś odpowiedział nawet, że chciał spotkać Boga. Najczęściej u podstawy leży rozładowanie napięcia seksualnego.

Czy celem człowieka powinno być uprawianie seksu z najwłaściwszego powodu? Intymność, miłość – czy to powinno być najwłaściwszym celem?

Nie, absolutnie nie. Nie ma jednego właściwego powodu. Jeśli ktoś uprawia seks z nudów i jest mu dobrze, to wszystko jest okej. Przez media, filmy, romantyczne opowieści gloryfikujemy miłość i seks. Patrzymy na relacje seksualne romantycznie. Takie są tendencje, ale proszę zwrócić uwagę, że romanse kończą się zazwyczaj, kiedy para się spotyka. A trudu, który ich potem czeka w pracy nad relacją, już nie widzimy. Nie ma jednego słusznego powodu, aby iść kimś do łóżka. Alarmujące jest, kiedy odczuwamy przez to cierpienie albo kiedy nie możemy się pohamować.

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

ciało kobiety

Jak założyć i usunąć krążek dopochwowy? Przeciwwskazania, skutki uboczne, cena krążka dopochwowego

ilustracja 3D

Podwiązanie jajowodów – na czym polega zabieg chirurgicznej sterylizacji i jakie są jego skutki?

kobieta w ciąży leży na łóżku, a partner całują ją w goły brzuch

Masz ochotę na seks w ciąży, ale się boisz? „Lęki i mity na temat seksu w ciąży są w wielu przypadkach nieuzasadnione” – uspokaja dr Wojciech Falęcki

O seksie półżartem, półserio. „Jak TO robić?” – nowy kanał na YouTube

„Safe Sex Safe World” – kolekcja, która promuje bezpieczną miłość. Startuje nowy projekt Sexedpl

mężczyzna i kobieta trzymający się za ręce

Seks podczas okresu – czy można go uprawiać? Fakty i mity

Pacjentka siedzi na fotelu ginekologicznym, lekarka coś jej tłumaczy

Implant antykoncepcyjny – działanie, skutki uboczne, cena

Siostra Ewa: Ludzie są tylko ludźmi, oboje są ułomni. A Bóg mnie nigdy nie zostawi, tylko jedna strona może coś zawalić, czyli ja

Zakochanie czy pożądanie? Mózg zwodzi nasz umysł, nie tylko w dniu walentynek

„Seks obniża poziom stresu, poprawia odporność i jakość snu, łagodzi też napięcie w związku”. Jak często powinniśmy zatem uprawiać seks?

Masturbacja może być jeszcze przyjemniejsza. Co robić, aby przenieść doznania na wyższy poziom?

„Kochanie, zrobisz test na HIV”? Seksuolog radzi, jak zachęcić partnera seksualnego do badań