Przejdź do treści

„Dwukrotnie żałowałam, że wyszłam z tego, bo anoreksja była złudną przyjaciółką. Więcej zabierała niż dawała”. Rozmawiamy o anoreksji

Dziewczyna przeglądająca się w lustrze
zdjęcie: iStockphoto.com
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Ktoś cię skrzywdził i nie potrafisz o tym zapomnieć? Zamiast pielęgnować w sobie urazę, wybacz. Dla siebie!
Reklamy fast foodów mogą zostać zakazane w Wielkiej Brytanii. To plan walki z epidemią otyłości wśród dzieci. Brawo!
mama i córka
A ty, jako dorastająca dziewczyna, czego nie usłyszałaś od swojej mamy na temat cielesności, okresu czy seksu?
5 jogicznych zasad zdrowego i długiego życia. Skorzystaj z porad Kasi Bem
„Nie, nie spodziewasz się dziecka. To tylko ciąża spożywcza”. O dolegliwościach układu pokarmowego opowiada lekarka Małgorzata Ponikowska

O zaburzeniach odżywiania trudno jest mówić, gdy nie zna się choć jednej osoby chorej. Bo wówczas wszystko wydaje się być tylko teorią. W ramach Hello Zdrowie kontra mity zmierzyłam się z ważnym tematem, jakim jest anoreksja. Porozmawiałam z psycholog, ale to historia jednej z naszych czytelniczek gra tu pierwsze skrzypce. 

„Teraz, kiedy ktoś pyta się mnie, co chciałabym zmienić w swoim życiu odpowiadam: chciałabym cofnąć się do stycznia 2013 roku i nie pójść poćwiczyć po raz pierwszy” – to zdanie zapadło mi szczególnie w pamięci po rozmowie z „Radością z życia”, bo właśnie tak prosi, aby ją podpisywać. Wyleczyła się z anoreksji, a dziś edukuje, prowadzi kanał na YouTube i pomaga innym chorym osobom. Porozmawiałyśmy.

Urszula Gruszka: Jak to się wszystko zaczęło? 

Radość z życia: Mój etap chorowania rozpoczął się w momencie, kiedy całkowicie zrezygnowałam ze słodyczy. Rok później byłam już bardzo szczupła, schudłam wówczas 10 kg. To był okres, w którym rozpoczęła się moja przygoda z ćwiczeniami, ale pod wpływem tego, że nie widziałam efektów, zrezygnowałam z nich. Skupiłam się na cardio i zmniejszyłam ilość kalorii. Były wakacje, znajomi wyjechali i zostałam sama. Odcięłam się, nie wiedziałam, co z sobą zrobić. Dlatego zaczęłam dużo czytać: „co ćwiczyć”, „jak ćwiczyć”, „co ile ma kalorii”. Przez ten czas schudłam dużo, przy mojej budowie ciała był to efekt „wow”. Ale później poczułam, że coś jest nie tak.

Wstawałam o 4 rano, dodatkowo przeliczając kalorie co do jednego plastra pomidora. Każda kaloria była ważna. Przytycie wiązało się z poczuciem wewnętrznej porażki

Co się stało?

Obsesyjnie zaczęłam się ważyć i mierzyć, ale nie dopuszczałam do siebie myśli, że to już choroba. Dalej w to brnęłam, czując się jednocześnie samotnie. Był moment, w którym przestraszyłam się tego, że nie potrafię wrócić do normalnych posiłków, takich jakie jadłam wcześniej. Chciałam zwiększyć ilość kalorii, ale bardzo się bałam przytycia i powiedziałam sobie wówczas: „nie dam rady”. Ważyłam 40 kg i widać było po mnie, że jestem chora.

kobieta, załamana nieudanymi próbami zrzucenia wagi

Zbliżał się okres studniówki i chciałam wrócić do normalności, ale robiłam to przede wszystkim dla rodziny i bliskich, aby nikt się mnie nie brzydził. Jadłam więcej, w skutek czego przybrałam 10 kg na wadze. Chciałam już ją zatrzymać, ale z miesiąca na miesiąc znów zaczęłam ograniczać jedzenie i wróciłam do ćwiczeń. Mocno trenowałam i jadłam 1300 kcal. Schudłam.

Jak się wtedy czułaś?

Podobało mi się to, jak chudłam. Czułam irytację, kiedy waga nie spadała a centymetry stały w miejscu. Myślałam, że wciąż jem za dużo, że nikt mnie nie rozumie. Ale jednocześnie bałam się tej świadomości, że jestem chora. Chciałam mieć spokojną głowę. Codziennie planowałam posiłki na kolejny dzień. Wstawałam o 4 rano, dodatkowo przeliczając kalorie co do jednego plastra pomidora. Każda kaloria była ważna. Przytycie wiązało się z poczuciem wewnętrznej porażki.

Głód był na początku, potem znacznie zmalał. Organizm oduczył się wołać, bo i tak nie dostawał pożywienia. Przez pół roku nie jadłam obiadu. Patrząc na siebie ciągle widziałam niedoskonałości. Zniknęła jedna fałdka, ale gdzieś widziałam coś innego do poprawy. Wzdęty brzuch traktowałam jako tłuszcz. W głębi ducha wstydziłam się tego jak wyglądam, że inni mnie tak widzą, ale jednocześnie bałam się, że jeśli zacznę jeść, to roztyję się, że po prostu nie będę mogła przestać jeść.

Smutna kobieta je makaron w toalecie

Jak twoi bliscy reagowali na zmieniające się ciało?

Moi bliscy dostrzegali to, że coś jest nie tak. Zaczęłam chodzić na terapię, o którą sama poprosiłam. Jednak trafiłam na psychologa, który nie pomógł mi, nie znalazł przyczyny. A to wszystko kosztowało, co tydzień płaciłam 120 zł, a tata obwiniał mnie, że nie przynosi to efektu. Płakałam z żalu, że nie potrafię przestać. Krzyczałam i złościłam się na siebie. Tata wciąż obwiniał mnie za chorobę, a mama porównywała, że „ona nie miała lekko i chora nie jest”. Czułam się strasznym dzikusem. W momencie, gdy zaczęłam przybierać na wadze, chciałam iść i biec 100 km, byleby to spalić. Chciałam pociąć sobie brzuch, byleby nie był większy. Brzydziłam się na siebie, a kąpiąc się nie patrzyłam na swoje ciało, nie patrzyłam w dół.

W momencie, gdy zaczęłam przybierać na wadze, chciałam iść i biec 100 km, byleby to spalić. Chciałam pociąć sobie brzuch, byleby nie był większy. Brzydziłam się na siebie, a kąpiąc się nie patrzyłam na swoje ciało, nie patrzyłam w dół

Kiedy przyszedł moment, w którym miałaś dosyć?

Moment, że mam tego dosyć przyszedł, gdy chciałam spotkać się z chłopakiem, który mi się podobał. Uświadomiłam sobie, że nie mogę mu się taką pokazać, a tata powtarzał, że nikt mnie takiej nie będzie chcieć. Zdałam sobie sprawę, że nie mogę w tej chorobie trwać, że stracę pracę, że nie mam siły, że mam zawroty głowy. Bałam się, że będę bezpłodna. Pomyślałam o sobie. Myślę, że dlatego się udało.

Jak jest teraz, już po terapii? 

Terapia dużo mi pomogła pod kątem umiejętności reagowania na stres. Przytyłam 20 kg i nie postrzegam siebie jako grubej, ale są dni, że nie czuję się jakby to było moje ciało. Jedzenie nadal ma duże znaczenie w moim życiu. Poza tym, dwukrotnie żałowałam, że wyszłam z tego, bo anoreksja była złudną przyjaciółką. Więcej zabierała niż dawała. Ale wtedy była pewną odskocznią od wszelkich problemów, stresu. Mówiłam sobie: „dziś wrócę do domu, zjem cos dobrego a potem pójdę poćwiczyć”, taki był plan. Przez chorobę odwróciłam się od znajomych.

A teraz, kiedy ktoś pyta się mnie, co chciałabym zmienić w swoim życiu odpowiadam: „chciałabym cofnąć się do stycznia 2013 roku i nie pójść poćwiczyć po raz pierwszy”. Nie sądzę, że to był czynnik mojej choroby, ale na pewno był pierwszym zetknięciem się z kombinowaniem nad jedzeniem i ćwiczeniami.

Dziś dużo wiem, wykorzystuję to po to, by edukować i pomagać innym chorym osobom. Miło mi być dla nich inspiracją i wiem, że one też mają dużo siły w sobie, tylko muszą znaleźć odpowiedni cel. Wiem także, że anoreksja zawsze będzie w moim życiu gdzieś z tyłu głowy i wiąże się z tym, co dzieje się wokół mnie na co dzień. Odzywa się, gdy mam gorszy dzień w pracy lub związku Teraz wypłaczę złość, czasem wykrzyczę,  ale nie niszczę się.

Psycholog o anoreksji

„Radość z życia” podzieliła się z nami ważnym fragmentem swojego życia, który traktuje jako cenne doświadczenie, tak samo jak etap dorastania czy nauki. Aby na anoreksję spojrzeć całościowo, porozmawiałam z psycholog Katarzyną Łapińską.

Jak powinniśmy traktować i patrzeć na anoreksję?

Katarzyna Łapińska: Anoreksja jest jedną z chorób zaliczanych do zaburzeń odżywiania. W dużym uproszeniu polega ona na niejedzeniu. Ale jest to trudna i złożona kategoria problemów psychologicznych, bo nie ma jedynej słusznej odpowiedzi wyjaśniającej przyczyny powstania. W tym momencie psychologia i psychiatria stoi na takim stanowisku, że anoreksja ma wiele złożonych przyczyn: od biologicznych, genetycznych po psychologiczne, a leczenie odbywa się zazwyczaj we współpracy z kilkoma specjalistami, przede wszystkim: endokrynologiem, neurologiem, dietetykiem i psychologiem. Leczenie tego zaburzenia wymaga spojrzenia na niego z różnych stron.

W anoreksji widzimy przede wszystkim objawy, czyli to co dzieje się wokół jedzenia lub niejedzenia. W rzeczywistości, w ujęciu psychologicznym, w tym zaburzeniu chodzi głównie o więzi i relacje.

O jakie relacje chodzi?

Już w dzieciństwie poprzez jedzenie nawiązuje się pierwsze relacje – z samym sobą i rodzicem lub opiekunem. Wyobraźmy sobie małe płaczące dziecko. Pierwszym skojarzeniem rodziców jest to, że pewnie jest głodne i trzeba je nakarmić. Dochodzi wówczas do sytuacji, w której dziecko coś sygnalizuje poprzez łzy, np. przestraszyło się czegoś, jest mu zimno, potrzebuje przytulenia. A jaka jest reakcja rodzica? Danie mu jedzenia. Dochodzi wówczas do sytuacji, w której potrzeba dziecka nie została zaspokojona a pokarm stał się symbolem poradzenia sobie z jakimiś emocjami. Jedzenie zamiast spełniać funkcję pożywienia, nabrało znaczenia psychologicznego – sugestią, że za pomocą jedzenia można wyciszyć lęk, uspokoić się.

Tak samo, jak dziecko nie chce a musi zjeść, czyli jest postawione w sytuacji musu. Ogólnie wszystkie emocje towarzyszące osobie karmiącej są szybko wyczuwalne u dziecka, np. złość, irytacja. Doświadczenia z dzieciństwa mają wpływ na relacje z jedzeniem w późniejszym, nastoletnim wieku.

Elżbieta Lange, psychoterapeutka

Czy w anoreksji chodzi głównie o ciało?

W anoreksji ulega zaburzenie obrazu własnego ciała. Osoba chora widzi je inaczej, niż osoby z zewnątrz. Towarzyszy temu chęć nadmiernej kontroli nad swoją wagą, jedzeniem, ciałem. Ale nie jest to jedynie zaburzenie natury fizycznej, jest to problem osobowościowy.

Bycie sobą postrzegane jest pod pryzmatem tego, jak się wygląda. Osoba chora często myśli: „jeśli będę idealnie chuda, będę szczęśliwa” a zapomina się o pewnych ograniczeniach wynikających z genetyki, natury i niedoskonałości. Sposobem osób chorych na kontrolę swojego życia jest niejedzenie. Gdy odmawiają sobie pokarmu, czują się lepiej. Często myślą: „ja mogę sobie bez jedzenia poradzić”, „jestem w stanie poświęcić bardzo dużo” i wykluczenie biologicznej potrzeby daje im poczucie przewagi nad innymi.

Jest kilka mitów na temat tej choroby, jednym z nich jest przekonanie, że anoreksja dotyczy wyłącznie młodych dziewcząt.

Tak, często nawet do tego stwierdzenia dodaje się, że dotyczy to nastolatek z bogatych rodzin. Jest to oczywiście nieprawda, ponieważ anoreksja dotyczy również chłopców, mężczyzn i dorosłych kobiet. Bez względu na płeć, leczenie przebiega podobnie.

Anoreksja zaczyna się od odchudzania?

Anoreksja zaczyna się od myśli i emocji, od analizowania siebie. To zakrzywiony obraz swojej osoby, postrzegania siebie i obwiniania za to, jakim się jest. Dotyczy to przede wszystkim chęci zmiany wyglądu, dlatego odchudzanie się jest pierwszym krokiem a celem jest bycie perfekcyjnym.

daria rybicka

Jest nieuleczalna?

Anoreksja jest nieuleczalna, pod warunkiem, że nie jest leczona. W skutek wyniszczania organizmu, chory może umrzeć. Jest również wiele takich przypadków, że osoby są bezradne i tak zmęczone psychicznie, że popełniają samobójstwo. Natomiast, jeśli jest leczona całościowo pod okiem wielu specjalistów, jest możliwe jej wyleczenie. Jest to długotrwały proces, który może trwać nawet kilkanaście lat a takie osoby mogą potrzebować wsparcia przez bardzo dużą część życia, ponieważ zaburzenia psychiczne mają skłonność do nawracania. Ale można wyzdrowieć i żyć normalnie.

Anorektycy nie chcą jadać w towarzystwie. To prawda?

Tak, ponieważ wiąże się to np. odmawianiem jedzenia i tłumaczeniem się. „dlaczego nie jesz?”, „jesteś taka chuda”, „no zjedz kawałek ciasta”. Osoby chore najczęściej mają bardzo dokładnie wyliczoną podaż kalorii i nie ma psychicznej możliwości przekroczenia pewnej granicy, dlatego dla takich osób przebywanie w towarzystwie osób, które nie wspierają ich w dążeniu do ideału jest niekomfortowe. Jeśli jednak zdarzy się przyjęcie dodatkowego pokarmu lub chociażby kęsa, rodzi się poczucie winy, wstręt, panika, strach przed przytyciem. W takich sytuacjach osoby chore chcą się karać, np. całkowitą głodówką następnego dnia lub bardzo intensywnym treningiem.

Czy mając anoreksję, można jednocześnie cierpieć na bulimię?

Bulimia polega na działaniach prowadzących do oczyszczenia i pozbycia się z organizmu pokarmu, który się zjadło. Często towarzyszy temu kompulsywne objadanie, ale podczas anoreksji – w odróżnieniu od kompulsywnego objadania się – jest ogromna kontrola nad spożywanym jedzeniem. Anorektycy wyliczają każdą kalorię, więc tutaj nie ma mowy o tzw. „obżarstwie”, bo jest to funkcjonowanie na bardzo niskiej podaży kalorii lub zaprzestaniu jedzenia. Owszem, jeśli osoba chora stosuje środki przeczyszczające lub wymiotuje po zjedzeniu czegokolwiek, wówczas ma się do czynienia z bulimią. Niemniej jednak zdarza się to częściej w trakcie leczenia anoreksji, podczas tzw. wychodzenia. Chory zaczyna jeść, ale boi się przytycia, dlatego te epizody mogą mieć miejsce.

Dla osoby chorej prawdą, która najtrudniejsza jest do przyjęcia jest to, że ludzie nie patrzą na nią tylko przez pryzmat tego, jak wygląda. Zdanie sobie sprawy, że można być kimś więcej, niż tylko ciałem

Czy są czynniki, które popychają na drogę anoreksji, np. komentarze „jesteś gruba”?

Oczywiście. Najczęściej dotyka to nastolatki lub kobiety, dla których wygląd jest szczególnie ważny. W różny sposób osoby reagują na krytykę, a często zdarza się, że samoocena jest uzależniona od tego wizualnego aspektu. Oceniające komentarze mogą być czynnikiem, który najpierw zaprowadzi do odchudzania się, a następnie może zrodzić się w zaburzenia psychiczne. Ale nie jest to reguła.

Co jest najtrudniejsze w procesie leczenia osoby chorej?

Dla osoby chorej prawdą, która najtrudniejsza jest do przyjęcia jest to, że ludzie nie patrzą na nią tylko przez pryzmat tego, jak wygląda. Zdanie sobie sprawy, że można być kimś więcej, niż tylko ciałem. Ważne jest postawienie pytania: „Czy jesteś dla siebie tylko ciałem? Czy wszyscy cię tak postrzegają?”. Droga leczenia nie jest prosta, bo dla wielu chorych jest to pożegnanie swojej koncepcji i wizualizacji siebie. Wiele osób ma wówczas przekonanie, że może stracić to, co piękne i szczupłe. Czasem leczenie nie udaje się, bo anorektyk nie chce dopuścić do siebie myśli o przytyciu, czyli pozbyciu się kontroli nad traceniem wagi, czyli poczucia szczęścia. A przecież tak wiele się mówi o tym, że szczęście jest najważniejsze.

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

Kobieta stoi smutna przy szybie i patrzy przed siebie

Przyczyny, objawy i terapia w sytuacji wystąpienia zaburzeń lękowo-depresyjnych

„Moje dziecko przyznało się, że ma myśli samobójcze. Szukałam psychiatry, ale nie znalazłam, wszędzie kolejki są wielomiesięczne”

To jajko na Instagramie zyskało ponad 52 mln polubień. Okazało się się, że cała akcja miała szczytny cel

Wstydź się za to, że „żresz”. O kontrowersyjnych plakatach na polskich ulicach. Miały edukować, a upokarzają

10 najważniejszych filmów o depresji

Smutna kobieta je makaron w toalecie

„Do bulimii należy podejść jak do choroby intymnej”. HZ kontra mity #11 Bulimia

Emocje kobiet a mózg

Ruch i nastrój – zależność dwustronna

Ruch i nastrój – zależność dwustronna

Stres w pracy - nie, dziękuję!

Stres w pracy – nie, dziękuję!

Hip-hop terapia

Hip-hop terapia

Toksyczne związki

Toksyczne związki

Książka na stres

Książka na stres

Psychobiotyki – bakterie dla mózgu

Psychobiotyki – bakterie dla mózgu

Piękny umysł

Cierpisz na depresję jak Churchill?

Choroba, nie choroba?

Choroba, nie choroba?

Schizofrenia

Nerwica

Impotencja

Hipochondria

Depresja

Bezsenność

Autyzm

Anoreksja

Bulimia