Przejdź do treści

„Póki oddycham, jest mnóstwo do zrobienia”. Jola i Magda szyją turbany dla dziewczyn z całej Polski i apelują: badaj cycki!

„Póki oddycham, jest mnóstwo do zrobienia”. Jola i Magda szyją turbany dla dziewczyn z całej Polski i apelują: badaj cycki! / fot. Maja Szwed
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim

Wiadomość z Twittera: „Koleżanka mojej Ani choruje na raka i szyje rzeczy. To jej jedyne źródło dochodu”. Na pierwszy rzut oka wygląda na tak zwany łańcuszek – ale nim nie jest. Jest za to sklep Rzeczy do Rzeczy, a w nim są turbany, koszulki, breloki. Tworzą je Magda i Jola, czyli: „KOBIETY, które wiedzą, że największą wartością w życiu jest przyjaźń, wsparcie i akceptacja”.

 

Historia zaczyna się jakieś 15 lat temu, Magda prowadzi w Chorzowie sklep z biżuterią autorską i elementami do jej wyrobu. Można do niej wpaść, zagadać, wystawić swoje dzieła na półkach i w gablotach, a nuż znajdą zainteresowanie. Jola akurat specjalizuje się w kolczykach z modeliny termoutwardzalnej, do sklepu Magdy trafia z polecenia, wspomina jej o nim znajoma, od innej znajomej coś zasłyszała. Co szkodzi spróbować?

Później, jak określa to Magda, klasyka gatunku. – Obie zaszłyśmy mniej więcej w tym samym czasie w ciążę, później obie miałyśmy małe dzieci, później nasi synowie się zakumplowali, siłą rzeczy miałyśmy dużo kontaktu. Lata trwały, przyjaźń się umacniała i o, tak sobie dzisiaj jesteśmy – opowiada.

– Od dwóch lat to historia z rakiem w tle. A właściwie na przedzie – dodaje, a ja dopytuję, co to znaczy. Magda odpowiada od razu: – Taka jak życie, słodko-gorzka.

Dawać radę

Słona momentami też, przez łzy Joli, choć to nie ona choruje. Szklą jej się w oczach już po paru minutach rozmowy, przy drugim czy trzecim pytaniu. – Ja myślałam, że będziemy rozmawiać o turbanach! – próbuje powstrzymać je śmiechem, gdy pytam, co się myśli, czuje, gdy przychodzi przyjaciółka i mówi: „mam raka”.

Zanim odpowie, uprzedza, że jest „bardzo płaczliwa”, i bierze głębszy wdech. – Najpierw długo ryczy się razem z nią. Później płacze się jeszcze więcej, już tak, żeby nie słyszała. A potem wyciera się nos, bierze dupę w troki i działa.

To historia sprzed prawie dwóch lat, z maja 2020 roku, gdy Magda została w końcu zdiagnozowana. Wcześniej przez półtora roku krążyła po gabinetach lekarzy, bo z regularnych badań krwi wychodził jej permanentny stan zapalny.

– Robiłam prywatnie badania na boreliozę, co kilka miesięcy USG piersi, byłam u reumatologa. Po wyjściu od ortopedy już szukałam numeru do psychiatry, bo jak ci jeden lekarz, drugi, trzeci mówią: to przemęczenie, stres, schorzenie zawodowe od szycia i tak dalej – wylicza Magda. – Internistka ponad rok leczyła mnie na zapalenie mięśnia, bo według niej nieustający ból ręki był mechaniczny…

Właściwą diagnozę usłyszała w maju 2020 roku, w samym środku pierwszej „kwarantanny narodowej”. A teraz, jak zauważa, jest jeszcze trudniej, przez „argument covidowy”. – Często dziewczyny słyszą: „wie pani, był jeden lockdown, drugi, to pewnie stres. Jakieś suplementy, witaminy wystarczą, może spróbuje pani się wyciszyć, pomedytować?” – Jola cytuje często słyszane diagnozy.

Magda
Wyobraź sobie: jest 2020 rok, środek Europy, badasz się półtora roku – i okazuje się, że jesteś całkiem rozsiana. Ja miałam już przerzuty do węzłów, wątroby, kości i śródpiersia, płyn w opłucnej. Lekarze nie chcieli mi podać chemii, bo byłam w takim stanie, że to było po prostu zbyt ryzykowne. A wystarczyłoby, gdyby wcześniej któryś skojarzył, że mam skończone 35 lat i historię nowotworu w rodzinie

Magda zaś przyznaje, że ma żal do systemu i lekarzy, bo trafiła na onkologię bardzo późno. – Wyobraź sobie: jest 2020 rok, środek Europy, badasz się półtora roku – i okazuje się, że jesteś całkiem rozsiana. Ja miałam już przerzuty do węzłów, wątroby, kości i śródpiersia, płyn w opłucnej. Lekarze nie chcieli mi podać chemii, bo byłam w takim stanie, że to było po prostu… – Zbyt ryzykowne? – próbuję dokończyć myśl Magdy. Potwierdza ją skinieniem i zaraz precyzuje: – Nikt nie chciał brać na siebie takiej odpowiedzialności. A wystarczyłoby, gdyby wcześniej któryś skojarzył, że mam skończone 35 lat i historię nowotworu w rodzinie – i wysłał mnie na mammografię. Albo na przykład polecił, żebym zrobiła markery nowotworowe

Dziewczyny z Rzeczy do Rzeczy zwracają też uwagę, że system ochrony zdrowia jest źle skonstruowany, że terminy są długie, a stan sprzętu pozostawia wiele do życzenia. Własnego budżetu podobnie, bo chorowanie na raka w Polsce jest drogie. – Moja aktywność to obecnie 30 procent dawnej wydolności. A i tak jest lepiej, niż jak byłam w intensywnym leczeniu, kiedy na czerwonej chemii nie mogłam sama dojść do toalety, nie mogłam się wykąpać, w ogóle unieść prawej ręki. Każdy wlew tyrał mną niesamowicie – opowiada Magda.

Do tego ciągły strach: skąd wziąć pieniądze na rachunki, opłaty, zakupy, wydatki szkolne syna? Do tego jeszcze: badania, dojazdy na konsultacje, suplementy (co najmniej kilkaset złotych za dwutygodniową kurację). I strach, co z zastrzykami hormonalnymi, podstawą leczenia. – Cały zeszły rok non stop byłam na huśtawce, czy będą refundowane, czy nie – wyjaśnia Magda.

Ostatnie dwa lata jej były naznaczone też bólem, oprócz ręki – kręgosłupa i łopatki. – A ona jest jak skała, dopiero gdy ból jest taki, że zaraz się zapadnie pod ziemię, jest w stanie powiedzieć: no dobra, boli – wtrąca Jola. – Teraz gadamy i jest wesoło, ale mój kręgosłup krzyczy o ulgę – przyznaje Magda.

To te gorzkie elementy jej życia z rakiem. Chętniej mówi o słodszych. – Sporo dostałam wcześniej po tyłku, ale znam historie, kiedy jest gorzej, kiedy ludzie w chorobie zostają kompletnie sami.

Ruch, działanie, Rzeczy do Rzeczy

Jola i Magda zajmują się między innymi rękodziełem, projektowaniem i tworzeniem marki. Współpracują „z kolejną świetną kobietą, krawcową Anetą, dzięki której marka ma rację bytu”. – Na tę działalność składają się różne czynniki w postaci ludzkiej – śmieje się Magda. – Wiele kobiet macza w tym sukcesie ręce.

– Rzeczy do Rzeczy kojarzą mi się z czymś bardzo konkretnym, z ruchem, działaniem – wyjaśniam, gdy pytam o nazwę. Jola przytakuje mi śmiechem, a Magda przyznaje: – Zapożyczyłyśmy to określenie od Joanny Sałygi, „Chustki”. Czytałam jej bloga i książkę dawno temu, kiedy jeszcze byłam zdrowa. Ona pisała często, że po prostu lubi robić rzeczy i zaczęłam tego określenia używać, bo mam tak samo.

Magda lubi też, żeby były do rzeczy, konkretne. Tak padło na turbany.

Magda i Jola / fot. archiwum prywatne

Najpierw, przed pierwszą chemią, ścięła długi warkocz, który nosiła latami, kilkadziesiąt centymetrów gęstych włosów oddała fundacji zbierającej je na peruki. Po pierwszej wlewce włosy zaczęły wychodzić garściami, stwierdziła więc, że lepiej ostrzyc się na zero. – Jeszcze nas w to wmanewrowała! – wtrąca ze śmiechem Jola, Magda zaś spokojnie wyjaśnia, jak któregoś wieczora zamarzyło jej się, „by trochę to obcinanie odczarować”.

– Moja koleżanka z dzieciństwa, Maja Szwed, jest fotografką, od początku mocno angażowała się w moją sytuację. A wtedy poprosiłam ją, żeby sfotografowała to jako fajną sesję – wyjaśnia. Jola: – Myślałyśmy, że jedziemy wygłupiać się, pozować z nożyczkami i maszynką u Mai w łazience, a nie golić Magdzie głowę!

Sama Magda już wcześniej postanowiła, że syn nie zobaczy jej „w takim stanie”. – Jak chyba większość kobiet zakładałam, że dziecko w ogóle nie będzie oglądało mnie łysej – mówi i jednocześnie przyznaje: „to postanowienie okazało się absurdalne”. – Miałam przecież menopauzę, ciągłe uderzenia gorąca, a to było lato, noszenie peruki nie wchodziło w grę.

Czapki też, zniechęciła się do niej od razu, gdy syn Joli rzucił rozbrajająco: „Ciocia to jest laska 10/10, tylko bez tego czepka”. – Z chustami mi nie szło, były niewygodne, nawet dla mnie skomplikowane było ich motanie, a i tak ciągle musiałam pilnować, żeby się nie rozwiązały – wspomina Magda. I opowiada, jak w końcu wykalkulowała: zdolności manualne ma, materiał jakiś się skombinuje, można spróbować samej z turbanem.

– Uszyłyśmy go, Magda zrobiła sobie w nim zdjęcia, wrzuciła na media społecznościowe. I media oszalały! – śmieje się Jola. – Komentarze były niesamowite: „wow”, „super”, „co ty masz na głowie”, „skąd masz?”. Do Magdy odezwało się mnóstwo dziewczyn, które chciały taki turban, bo im się podobał, ale też leczących się onkologicznie, którym właśnie coś takiego było potrzebne – opowiada dalej.

To wtedy Magda wpadła na pomysł: dlaczego by właśnie tym się nie zająć?

Jola
Uszyłyśmy turban, Magda zrobiła sobie w nim zdjęcia, wrzuciła na media społecznościowe. I media oszalały! Komentarze były niesamowite: „wow”, „super”, „co ty masz na głowie”, „skąd masz?”. Do Magdy odezwało się mnóstwo dziewczyn, które chciały taki turban, bo im się podobał, ale też leczących się onkologicznie, którym właśnie coś takiego było potrzebne

Pierś-kreska

Obecnie turbanów jest kilkanaście rodzajów i można je kupić przez internet, a także na miejscu w salonie fryzjerskim Mc Hair w Chorzowie (partnerze Fundacji Rak’n’Roll w ścinaniu włosów na peruki). Rzeczy do Rzeczy szyją ponadto plecaki-worki, szale, czapki i opaski, bluzy, koszulki. Projekt na te ostatnie przyśnił się Magdzie, szybko namalowała projekt, do haftu poszedł dokładnie taki, odręcznie narysowany.

– To były trzy proste wzory: pierś-pierś, pierś-kreska, kreska-kreska. Nie było poprawiane, bo chciałyśmy podkreślić, że piersi są różne, rzadko wyglądają jak w filmach dla dorosłych, ale wszystkie są piękne – wyjaśnia Magda. I podkreśla: – Od początku chciałyśmy, żeby nasza marka była mocno osadzona w nurcie body positive, żeby nie wszystko było ładne, cukierkowe, żeby piersi wyglądały tak, jak naprawdę.

Ich przekaz jest prosty: badaj cycki! Takie naklejki dołączają do zamówień – i o tym chcą głośno mówić i pisać. – We wszystkie nasze działania chcemy wplatać temat nowotworów, skłaniać do rozmowy o raku, a przede wszystkim do badań – podkreśla Magda. – To naprawdę jest choroba cywilizacyjna, widzę to na co dzień: jest młoda laska, przed czterdziestką, diagnoza, dwa lata leczenia – i jej nie ma.

Rzeczy to Rzeczy chcą tym samym powiedzieć: badaj się, bądź czujna, nalegaj. Ufaj swojej intuicji i swojemu ciału. Magda nie choruje po cichu, w ukryciu, w tajemnicy. – I dlatego czasem mi się obrywa – wyjaśnia. – Docierają do mnie głosy, że „epatuję rakiem”. Albo przeciwnie: „oho, taka chora, a zdaje się, że kupiła sobie nową kieckę” – mówi, na co Jola dodaje: – Albo, że dzień po chemii pojechałaś na wakacje. Tylko że my cię tam wyciągnęły, żebyś odpoczęła, ładnie na zdjęciach wyglądała, a tak naprawdę…

– A tak naprawdę całą drogę marzyłam, żeby wysiąść natychmiast z auta i się rozłożyć plackiem przy jezdni – dalej opowiada Magda. I zarazem przyznaje: ludzie w internecie potrafią pisać to, czego w życiu nie powiedzieliby komuś w cztery oczy. – Ale zazwyczaj bilans wychodzi na plus, bo korzyści z tego, że wiele dziewczyn przeczytało wpisy Magdy, poszły do lekarza, zbadały się i wykryły wcześnie raka, są niepoliczalne – dodaje Jola.

Magda potwierdza mrugnięciem oka: – To cena, jaką warto zapłacić za czasem niezbyt miłe komentarze. Naprawdę mam to wkalkulowane w koszta.

Magda
We wszystkie nasze działania chcemy wplatać temat nowotworów, skłaniać do rozmowy o raku, a przede wszystkim do badań. To naprawdę jest choroba cywilizacyjna, widzę to na co dzień: jest młoda laska, przed czterdziestką, diagnoza, dwa lata leczenia – i jej nie ma

Manifest

Można je liczyć już w dziesiątkach: koleżanki ze szkoły, pracy i dziewczyny zupełnie przypadkowe. – Część okazała się zdrowa, inne diagnozują się nadal, niektóre przyjmują chemię, bo okazało się, że mają nowotwór – mówi Magda. – Gdyby nie to, że głośno o tym mówiłam, że czytały moje posty, oglądały zdjęcia, byłyby pewnie w dużo trudniejszej sytuacji…

To przede wszystkim do nich skierowany jest mały manifest w zakładce „O nas” na ich stronie:

„RZECZY DO RZECZY w pierwszym zamyśle miały wspierać jedną z Nas w walce z nowotworem piersi, jednak szybko stały się szerzej pojętym projektem dla KOBIET. (…)

Piękny, wzorzysty turban wkładany na głowę miał być jak kropla balsamu na duszę, miał dawać SIŁĘ. Szybko okazało się, że nasze turbany i czapki pokochało wiele KOBIET z całej Polski. Pomysł ewoluował. Powstały koszulki z wzorem PIERSI, skłaniające do rozmowy o raku, a później uszyłyśmy pierwsze kolorowe bluzy, bluzom nadałyśmy KOBIECE imiona”.

Jola i Magda przedstawiają się w nim tak: „KOBIETY, które wiedzą, że największą wartością w życiu jest przyjaźń, wsparcie i akceptacja”.

Szczególnie Magda doświadcza tego na co dzień: sąsiedzi gotowi wyprowadzić psa, znajomi podrzucający obiady, koleżanki trzymające za rękę, partner pomagający w kąpieli. Wśród bliskich osób jest makijażystka Alina z chic.chick._makeuproom. – To ona zrobiła dla nas filmik instruktażowy, jak zakładać nasz turban, całe nagranie trwa 45 sekund. I to Alina zrobiła swoim klientkom sesję w naszych turbanach – wyjaśnia Magda.

Jak przyznaje, takie znajomości potwierdzają, że jednak ma szczęście do ludzi. – Sporo dostałam wcześniej po tyłku, ale znam historie, kiedy jest gorzej, kiedy ludzie w chorobie zostają kompletnie sami – wyjaśnia. – A u mnie partner okazał się świetny, dziewczyny są super, wszyscy dookoła dają radę. Wiele relacji mi to scementowało.

– Szczęście swoją drogą. Nie sądzi pani, że człowiek sam sobie na takie reakcje ludzi całe życie pracuje? – zauważam.

– A widzisz! Ile razy ci to mówiłam! – Jola szturcha przyjaźnie Magdę i wyjaśnia: – Ona zawsze jest dla wszystkich. Pamiętam do dzisiaj, jak piekła tort dla kogoś, siedziała z mikserem na podłodze, bo ręka jej z bólu odpadała.

Magda na to znów cytuje „Chustkę”: – Póki oddycham, jest mnóstwo do zrobienia.

 

Rzeczy do Rzeczy: Instagram, oficjalna strona.

Zobacz także

i
Treści zawarte w serwisie mają wyłącznie charakter informacyjny i nie stanowią porady lekarskiej. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

Naukowcy z Poznania opatentowali metodę wykrywania genetycznej predyspozycji do agresywnego raka piersi

Przełomowe badanie nad leczeniem glejaka. Szczepionka przeciwko rakowi mózgu może wydłużyć życie pacjenta nawet o kilka lat

Przełomowe badanie nad leczeniem glejaka. Szczepionka przeciwko rakowi mózgu może wydłużyć życie pacjenta nawet o kilka lat

Kobieta

Chirurdzy przeszczepili nos kobiecie. Wcześniej wyhodowali go na jej przedramieniu

Kobieta

W aptekach brakuje morfiny. Kilkadziesiąt tysięcy chorych pozostawionych z bólem

Alice Cornet i Iga Świątek podają sobie dłonie na korcie podczas Wimbledonu 2022

Wimbledon odejdzie od surowej tradycji! To efekt protestów kobiet [AKTUALIZOWANY]

12 rodzajów raka w 36 lat życia? „To zadziwiające, że żyje”

Miała 12 rodzajów raka w ciągu zaledwie 36 lat życia. Naukowcy po raz pierwszy spotkali się z takim przypadkiem

Często sięgasz po ciepłe napoje? Te zbyt gorące mogą powodować raka przełyku / pexels

Często sięgasz po ciepłe napoje? Te zbyt gorące mogą sprzyjać rozwojowi raka przełyku

Guz Wilmsa – przyczyny, objawy, leczenie, rokowania

Kobieta

„ADHD w naszym społeczeństwie jest niezrozumiane”. W jaki sposób objawia się u dorosłych?

Niewolnica humorów, odwrócony mężczyzna, histeryczka z wędrującą macicą – jak przed wiekami leczono choroby kobiet

Jak NIE mówić o raku? „Nie potrzebujemy walki, broni i pola bitwy”- podkreśla psycholożka Katarzyna Binkiewicz

Kobieta czesze włosy

Produkty do prostowania włosów zwiększają ryzyko rozwoju raka macicy. Alarmujące badanie naukowców

Guzek pod pachą - Kobieta bada palcami pachę.

Martwi cię guzek pod pachą? Poznaj przyczyny, objawy i metody diagnostyczne zmian pod pachami

Adrian Szałek: „Wiedziałem, że rak piersi w znakomitej większości dotyka kobiet. Ale nigdy nie miało to dla mnie pejoratywnego wydźwięku, że choruję na chorobę, która nie jest męska”

USA: Dostępne są domowe testy na raka. Badanie robi się ze śliny / gettyimages

USA: Dostępne są domowe testy na raka. Badanie robi się ze śliny

Kobieta

Różowa Wstążka, symbol świadomości raka piersi, świętuje 30. rocznicę!

Khloe Kardashian

Khloe Kardashian przeszła operację usunięcia „niesamowicie rzadkiego” guza twarzy. Teraz ostrzega

Doktor Paweł Kabata wziął pod lupę mammografię oraz USG piersi. Które z tych badań jest lepsze?

10 rzeczy, za które pokochają cię twoje piersi

10 rzeczy, za które pokochają cię twoje piersi

Ewa Zielińska, dziennikarka TVP, walczy z rakiem. „Uporządkowany świat legł w gruzach”

Z nowotworem walczy po raz dziewiąty. "Czuję, że powinnam być wdzięczna, że żyję i to właśnie robię każdego dnia" / istock

Z nowotworem walczy po raz dziewiąty. „Czuję, że powinnam być wdzięczna, że żyję, i to właśnie robię każdego dnia”

O endometriozie z perspektywy lekarza i pacjentki /fot. Unsplash

„Proszę sobie wyobrazić, że wnętrze kobiecej torebki zalewamy klejem i po kilku godzinach chcemy wyciągnąć z niego portfel czy telefon”. O endometriozie z perspektywy lekarza i pacjentki

Samobadanie piersi pod prysznicem? Aga Szuścik tłumaczy, dlaczego nie jest to najlepszy wybór / istock

Samobadanie piersi pod prysznicem? Aga Szuścik tłumaczy, dlaczego nie jest to najlepszy wybór

Editing friends, czyli porządki wśród znajomych. „Warto co jakiś czas przejrzeć spis swoich kontaktów” – radzi psycholog dr Joanna Heidtman