Przejdź do treści

Antybiotyk to nie witaminka!

Antybiotyk to nie witaminka!
Ilustracja: shutterstock
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Meghan Markle jest w ciąży. Poinformował Pałac Kensington
Marta Frej dla Hello Zdrowie!
smutna kobieta
Czy kobiecy gniew może być zdrowy?
trójka niemowlaków na łóżku
Mama trojaczek zawiedziona swoim poporodowym brzuchem
Marihuana
Medyczna marihuana zalegalizowana w Wielkiej Brytanii

Mnie też dopadło. Grypa. Wróciłam właśnie od lekarza z receptą na… antybiotyk. Swojej recepty nie zrealizowałam, bo wiem, że w tej sytuacji, antybiotyk mi nie pomoże. Ale mnóstwo osób tego nie wie. A antybiotyk to poważna broń. Zbyt poważna, by sięgać po nią na wszelki wypadek. 

Po pierwsze antybiotyk nie działa na wirusy, tylko na bakterie, i to nie na wszystkie. Grypę, podobnie jak większość zakażeń górnych dróg oddechowych, a także ostre zapalenie oskrzeli, wywołują wirusy. W takim razie, skąd wiadomo, że moje dolegliwości powodują akurat te bakterie, które można zwalczyć antybiotykiem? Nie wiadomo. Przecież nikt nie brał wymazu z gardła pod mikroskop. I tak jest w większości przypadków. Dlaczego lekarze przepisują antybiotyk, skoro nie zawsze jest to konieczne? Jeden z powodów jest taki, że sami się tego domagamy. Większość osób wręcz prosi o antybiotyk, a z gabinetu chce wyjść z poważną receptą, a nie jakimiś babcinymi radami na przeziębienie. Tylko, że te babcine metody bardzo często są skuteczniejsze.

Ostatnie badania JAMA wykazały, że lekarze przepisali antybiotyki w 60 proc. przypadków bólu gardła, podczas gdy tylko 10 proc. dorosłych osób z bólem gradła miało zakażenia bakteryjne, które zwalcza właśnie antybiotyk.

Oczywiście nie chodzi o to, że antybiotyki są złe. Przeciwnie! Trzeba podkreślić, że ratują miliony ludzi przed groźnymi infekcjami, jak zapalenie płuc czy chorobami przenoszonymi drogą płciową. Jednak zbyt często są stosowane niepotrzebnie. Stają się przez to coraz mniej skuteczne, bo drobnoustroje uodparniają się na nie, a z roku na rok na całym świecie wzrasta antybiotykooporność. Jeśli nie pohamujemy się w zażywaniu ich z byle powodu, to bakterie będą przeobrażać się do tego stopnia, że wreszcie żaden z istniejących leków nie będzie w stanie ich zabić.

Problem w tym, że zakażenia wirusami i bakteriami wywołują podobne objawy. Jednak częściej infekcjom wirusowym towarzyszy niższa gorączka i ból gardła, zaś bakteryjnym – wyższa temperatura, zaczerwienione i opuchnięte gardło, na migdałkach mogą pojawić się białe plamy (angina). Takie dolegliwości powodują najczęściej bakterie paciorkowca. W tych przypadkach antybiotyki są skutecznym lekiem. Z własnego doświadczenia wiem, że nie wolno przyjmować ich krócej niż zaleci lekarz. Nawet jeśli objawy choroby ustąpią, kurację trzeba pociągnąć do końca. W przeciwnym razie bakterie udopornią się, a lek przestanie działać.

Jeśli już dopadnie was grypa (czego oczywiście nie życzę!), nie domagajcie się antybiotyków – to i tak nie pomaga. Warto zapytać lekarza o dostępne bez recepty środki, które załagodzą męczące objawy, a później uzbroić się w cierpliwość.

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Zainteresują cię również:

Angelina Jolie najpierw szokowała, teraz ratuje życie

Strach przed bólem gorszy niż ból

Strach przed bólem gorszy niż ból

6 badań, dzięki którym diagnozujemy nowotwory

Nie odkrywaj swojej pasji – stwórz ją

Zdenerwowany? Zjedz coś

Fitness na zdrowe jelita

Owoce i warzywa bez przemycania

Owoce i warzywa bez przemycania

Pies kontra upał. Jak pomóc zwierzakowi?

10 ekokosmetyków idealnych na lato

10 rzeczy, które czyścisz źle, za rzadko lub wcale

Mamo, mam coś w oku!

Tarta z pomidorami, ricottą i parmezanem