W starożytnym Rzymie olejem z dziurawca nacierali się gladiatorzy i zapaśnicy, wierząc, że dzięki jego mocy będą niepokonani. W mitologii greckiej ziele nazywano korzeniem Chejrona, centaura, który był symbolem wielkiej, trudnej do pokonania mocy. Jego łacińska nazwa Hypericum („hyper” – ponad i „icum” – obraz) łączy się z tradycją wieszania wiązek dziurawca nad obrazami, by oddalić złe moce. Izraelczycy uważali, że dziurawiec dodaje im niespotykanej mocy i chroni przed złymi spojrzeniami, Anglicy leczyli nim obłęd, w Brazylii uważano go za antidotum na ukąszenie węża.
W kulturze słowiańskiej dziurawiec był ważnym i symbolicznym składnikiem świętojańskich wianków, które w najkrótszą noc roku panny puszczały na wodę, by oddalić od siebie nieudane lub niespełnione uczucia. Jeśli wianek wyłowił jakiś kawaler, do jego właścicielki szczęście w miłości miało powrócić. Wianki miały też chronić gospodarstwa i ich mieszkańców przed chorobami i sprzyjać bogactwu.
Dziurawiec, nazywany też zielem guślarskim, zielem św. Jana czy dzwonkiem Marii Panny, miał za zadanie chronić przed czarami, urokami i poprawiać humor. Mówi się, że to ziele świętojańskie, ponieważ bez względu na pogodę zakwita przed 24 czerwca i kwitnie praktycznie przez całe lato, choć do suszenia najlepiej zbierać je do połowy lipca, bo wtedy jest najwartościowsze. Na łąkach, obrzeżach polnych dróg i nieużytkach znajdziecie dziurawca zwyczajnego (Hypericum perforatum), choć odmian tej rośliny na świecie jest ponad dwieście. Rośnie nie tylko w naszej strefie klimatycznej, ale także w Azji, Afryce, Ameryce Południowej, Nowej Zelandii i Japonii. Roślina nie ma szczególnych wymagań glebowych, wręcz przeciwnie – im ziemia bardziej jałowa, tym dziurawiec będzie miał się lepiej. W ostatnich dekadach triumfalnie wkracza też na działki i do ogródków, bo jego kępy są bardzo dekoracyjne. By cieszyć się nim u siebie w przyszłym roku, trzeba go wysiać wczesną jesienią.
Dziurawiec rozpoznacie bez trudu. Rośnie zazwyczaj w większych kępach, na szczycie wysokich, sztywnych łodyg ma śliczne, żółte kwiaty zebrane w kwiatostany, a na niewielkich liściach charakterystyczne jasne przebarwienia, które wyglądają jak dziurki. To tam mieszczą się olejki eteryczne pełne najbardziej wartościowych składników.
To, co w dziurawcu najcenniejsze, znajduje się w górnych partach rośliny. Dlatego na potrzeby zielarskie ścina się kwiatostany z kilkunastocentymetrowym fragmentem łodygi. Korzenie warto zostawić w spokoju, by za rok kępa wyrosła ponownie. Kiedy ścinamy kwitnące pędy do suszenia (najlepiej robić to w ciepły, słoneczny i suchy dzień), warto zostawić też część kwitnących gałązek, by nasiona mogły się wysiać, a roślina odmłodzić.
Lista substancji czynnych w dziurawcu jest wyjątkowo długa: witaminy A i E, hyperycyna o właściwościach uspokajających i łagodnie poprawiających nastrój, hyperozyd o działaniu moczopędnym, działająca antybiotycznie hyperforyna, a także: uszczelniające naczynia włosowate rutyna i kwercetyna, przeciwzapalne kwasy fenolowe, bakteriostatyczne i żółciopędne garbniki oraz antyseptyczne i regenerujące olejki eteryczne.
Nasi przodkowie uważali dziurawiec za zioło poprawiające humor, my dodamy, że pomaga zmniejszyć podatność na stres i pomóc w zasypianiu. Inną ważną i cenioną od wieków zaletą dziurawca jest jego dobry wpływ na stany zapalne żołądka i jelit, pomaga też na apetyt i sensacje trawienne, osłania wątrobę, zwiększa ilość wydalanego moczu i wspiera leczenie nerek, przyspiesza gojenie się ran i regenerację skóry.
Do długiej listy warto dodać też działanie kosmetyczne dziurawca – wsparcie w odżywianiu i ujędrnianiu skóry, leczenie mikrourazów, zwalczanie wolnych rodników, opóźnianie procesów starzenia się skóry i poprawę jej niedoskonałości. Herbatkę z dziurawca warto też wykorzystać do płukania jamy ustnej, ponieważ niweluje brzydki zapach i pomaga leczyć stany zapalne.
Najwięcej zastosowań ma napar z dziurawca, który zaparzamy jak herbatę. Suszone pędy i kwiatostany zalewamy gorącą wodą i czekamy 15-20 minut, aż roślina odda swoje zdrowotne składniki. Najlepiej parzyć ją pod przykryciem, by nie ulotniły się, mające kojącą moc, olejki eteryczne. Potem powoli pijemy szklankę naparu w 2-3 porcjach. Dziurawcową wodę można potraktować jak tonik do twarzy, można nią też przemywać ranki.
Jeśli chcemy wykorzystać dziurawiec do poprawy nastroju, zielarze proponują korzystanie z wyciągów na bazie alkoholu zażywane w niewielkich ilościach. Kiedy jednak zażywamy leki antydepresyjne, przed rozpoczęciem takiej kuracji koniecznie trzeba skonsultować się z lekarzem. Na własną rękę możemy natomiast korzystać z wyciągu z dziurawca na bazie oleju lub oliwy. To świetny środek do olejowania twarzy i ciała, który pomoże łagodzić podrażnienia i poprawi koloryt skóry. W sklepach zielarskich i aptekach możemy też kupić tabletki z dziurawca, maści i zasypki z tym składnikiem, które można stosować wspomagająco do leczenia uszkodzonej skóry.
Jak każde zioło, dziurawiec ma swoją ciemniejszą stronę – nie powinno się korzystać z produktów z tym składnikiem w czasie upałów i opalania się, ponieważ hyperycyna zwiększa wrażliwość skóry na promieniowanie UV. Dziurawiec może wchodzić w interakcje nie tylko z lekami antydepresyjnymi, ale też z innymi farmaceutykami, dlatego każdą kurację dziurawcem warto poprzedzić rozmową z lekarzem. Ponieważ nie ma dokładnych badań, lepiej nie stosować go w czasie ciąży.
Zachęconym do zielarskiej przygody polecam zrobienie tego lata herbaty Chyngis Chan czaj, którą spopularyzowali Tatarzy, najeżdżając ziemie Rzeczpospolitej w XV i XVI wieku. Uważali, że herbata ta postawi na nogi nawet umierających. Receptura jest bardzo prosta – w równych proporcjach łączymy dziurawiec, lebiodkę, czyli oregano i suszoną miętę. Połączona moc tych trzech roślin sprzyja nie tylko poprawie nastroju (dziurawiec), ale też złagodzeniu problemów żołądkowych (mięta i dziurawiec), podziała też antybakteryjnie i uodparniająco (lebiodka).
Wszystkie rośliny suszymy w przewiewnym, zacienionym miejscu, rozdrabniamy i łączymy. Do parzenia odmierzamy na litr wody łyżkę stołową mieszanki, zalewamy gorącą wodą i czekamy 20 minut. Napar pijemy małymi porcjami przez cały dzień. Pierwszych efektów możemy spodziewać się po dwóch tygodniach. Jedna ważna uwaga – tej kuracji nie zaleca się wrzodowcom i osobom z bardzo wysokim ciśnieniem.