Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy organizm

Ciepło urządzeni, czyli przepis na zimową infekcję

Ciepło urządzeni, czyli przepis na zimową infekcję
Zdjęcie: shutterstock
Gdy za oknami chłód, podkręcamy kaloryfery. Mile spędzony czas w ciepłym mieszkaniu pozwala nam sądzić, że jesteśmy chronieni przed większością infekcji. Okazuje się jednak, że miłość do przegrzewania nie jest tak zbawienna, jak nam się wydaje.

Piękną wizją zimowego wieczoru jest spędzanie czasu przy kominku, na kanapie, pod ciepłym kocem, z kubkiem gorącej herbaty i książką. A za oknem śnieg. Według lekarza medycyny rodzinnej i pediatry Katarzyny Kwiatkowskiej-Rejewskiej mamy ogromne uwielbienie dla „wędzenia się” w okresie grzewczym, a odpowiedzialne za to są właśnie takie wizje.

- Bardzo często czekamy na tę chwilę, gdy po intensywnym dniu wracamy do domu i mamy czas dla siebie. Telewizyjna wizja domowego zacisza, a w nim kominek, gruby koc i książka, powodują, że my też tak chcemy i zalegamy na kanapie, zamiast wyjść na spacer. W ogóle mało chodzimy na spacery, bo boimy się przeziębień, a przecież już nasze babcie mówiły, że od chłodu jeszcze nikt nie umarł. Wręcz przeciwnie – rozkręcając do maksimum ogrzewanie w domu, jesteśmy dużo bardziej narażeni na infekcje.

Zamknięci w piekarniku

Dom to miejsce, w którym chcemy się czuć komfortowo. A komfortowo to ciepło. Wystarczy podkręcić ogrzewanie… Katarzyna Kwiatkowska-Rejewska twierdzi jednak, że lepiej się cieplej ubrać, niż odkręcać kaloryfer, bo im dalej od temperatury pokojowej, tym bliżej infekcji.

- Najlepsza dla ludzkiego organizmu jest temperatura oscylująca między 17 a 19 st. C. Ludzie, którzy przyzwyczajają się do takiej temperatury, dłużej żyją. Dzisiaj w mieszkaniach najczęściej mamy temperaturę powyżej 20 st. C, co wpływa na nasz komfort oddychania, a co za tym idzie – bóle głowy. To jednak jest problem starych i dużych blokowisk, gdzie mamy wysokotemperaturowe kaloryfery bez regulatorów ciepła.

Rozwijająca się technologia podpowiada nam, jak zadbać o ciepło w domu od stóp do głów, dlatego obecnie bardzo modne jest też ogrzewanie podłogowe.

- Niby wszystko super – ciepło w stopy, to i przyjemnie. Jednak kurze, które unoszą się do góry, wzbijają również roztocza i bakterie, które rozprzestrzeniają się wszędzie, co tylko ułatwia im dostęp do człowieka – mówi lekarka.

Tym samym istotną rzeczą podczas prowadzenia domu w okresie jesienno-zimowym jest stałe kontrolowanie temperatury, tak by nie przekraczała 19 st. C. Oczywiście, gdy w domu jest małe dziecko, chętniej rozkręcamy kaloryfery. Warto jednak pamiętać, że zarówno małych dzieci, jak i dorosłych, a nawet chorych, nie warto przegrzewać, bo to nie wpłynie korzystnie na ich zdrowie.

W szklanej pułapce

Większość z nas cieszy się, będąc dumnym posiadaczem plastikowych, szczelnych okien. To ogromna oszczędność energii, co zbawiennie działa na domowy budżet. Niestety, lekko nieszczelne okna są dla nas zdecydowanie zdrowsze.

- Teoretycznie przy nie do końca szczelnych oknach było zimniej, ale i dostawało się więcej świeżego powietrza. Teraz okna są najczęściej zaryglowane, więc nie ma żadnej wentylacji. Okna należy więc bezwzględnie otwierać i wietrzyć mieszkania. Jeśli nie ma odpowiedniej cyrkulacji, to bakterie namnażają się szybciej – twierdzi dr Kwiatkowska-Rejewska.

Zaraz jednak pojawia się w głowie głos sprzeciwu, który zakazuje nam robienia przeciągów. Zdaniem lekarki nie trzeba obawiać się przeciągów i szukać wymówek dla wietrzenia mieszkania.

- Na pewno nie możemy przesadzić i otwierać wszystkich okien w domu naraz. Jeśli jednak będziemy wietrzyć pomieszczenia po kolei, nie musimy się obawiać, że nasze zdrowie zacznie szwankować, bo lekki powiew przeszedł nam po plecach. Wręcz przeciwnie – gorzej, jeśli się spocimy w domu i rozgrzani wyjdziemy na dwór.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij