Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Bezpruderyjnie

Kobieca ejakulacja - fontanna rozkoszy

Kobieca ejakulacja - fontanna rozkoszy
Kobieca ejakulacja - magia, prawda, konkret. Ilustracja: Magdalena Pankiewicz | www.magdalenapankiewicz.com

Czasem chciałybyśmy przeżyć w seksie coś wyjątkowego, co wychodziłoby poza znany schemat pieszczot, pobudzenia, penetracji i orgazmu. Marzymy o tym czymś, co przeniesie nas w inny wymiar seksu. Możemy tego zaznać, jeśli zaczniemy odkrywać tajemnice żeńskiej ejakulacji i punktu G…

Kobieca ejakulacja - magia, prawda, konkret

Punkt G i żeńska ejakulacja chodzą w parze. Mówiąc o jednym, nie można pominąć drugiego. Po raz pierwszy dowiedzieliśmy się o nich powszechnie dzięki książce B. Whipple i J. Perrego z roku 1981. Obszar znajdujący się na górnej ściance pochwy badacze nazwali wtedy punktem G, na cześć uczonego Ernsta Gräfenberga, który jako pierwszy opisał tę strefę w publikacjach medycznych (lata 50. XX w.). Obecnie toczy się wiele sporów dotyczących tej strefy, łącznie ze sporem o to, jak naprawdę powinna być nazywana - czy punktem, czy strefą właśnie - ze względu na swoją rozległość.

Jednak niezależnie od tego, jak ją nazwiemy i czy weźmiemy sobie do serca doniesienia o jej istnieniu, najlepiej jest sprawdzić samej, jak to jest ze mną. Zazwyczaj jako pierwsze odkrywamy zjawisko żeńskiej ejakulacji, gdy w czasie seksu z penetracją odczuwamy ciśnienie kojarzone z parciem na pęcherz. I zazwyczaj po prostu nie wiemy, co z tym zrobić. Tym bardziej jesteśmy zdezorientowane, jeżeli po wyczerpującym miłosnym spotkaniu nasze prześcieradło jest wilgotne lub wręcz mokre, a w naszej głowie krąży pytanie - "Czyżbym… posikała się ze szczęścia?!"…

Prawda

To nie jest mocz! To żeński ejakulat, czyli płyn, który jest wytwarzany w gruczołach Skenego - strukturze przypominającej koralowiec, znajdującej się wokół cewki moczowej. Gruczoły przedsionkowe mniejsze powstały z tej samej tkanki zarodkowej, co męska prostata, dlatego też wciąż trwa naukowa dyskusja, czy jest uprawomocnione, aby nazywać je żeńską prostatą. Gdy już raz sprawdzicie, że płyn ten jest bezwonny i bezbarwny, będziecie miały pewność, że nie jest moczem. Zawiera antygen PSA, sterczową kwaśną fosfatazę oraz śladowe ilości białka i minerałów. Jego wyrzut może zdarzyć się samoistnie lub zostać sprowokowany świadomym rozkurczem mięśni dna miednicy. Ciśnienie, które przypomina parcie na pęcherz, wynika z nagromadzenia się płynu w gruczołach oraz wypełnienia krwią ciała gąbczastego wokół cewki moczowej. Żeńska ejakulacja nie występuje łącznie z orgazmem, jak to ma miejsce u mężczyzn. Może zdarzyć się ejakulacja po orgazmie z innej strefy - np. łechtaczkowym. Może zdarzyć się i tak, że mamy orgazm łechtaczkowy, jakiś czas później ejakulujemy, a jeżeli strefa G nadal jest pobudzana, to może wystąpić orgazm ze strefy G.

Punkt / strefa G jest położona na suficie waginy. Jeśli zagniecie palec wskazujący i wsuniecie go do wnętrza, żeby zataczać nim małe, koliste ruchy, po jakimś czasie wyczujecie zgrubienie, które będzie dalej nabrzmiewać. To jest właśnie punkt G. Jego stymulacja może wywołać żeńską ejakulację, a dłuższa stymulacja - orgazm.  

Konkret

Odmienna budowa strefy G powoduje, że wrażenia z niej płynące są innej natury niż te, których doświadczamy za pośrednictwem łechtaczki. W przypadku stymulacji łechtaczki mamy do czynienia z szybkim przyrostem podniecenia zakończonym krótkim orgazmem, który obejmuje głównie strefę genitaliów, a po krótkiej fazie odprężenia lub zaraz po szczytowaniu, można zacząć od początku. Stymulacja strefy G jest długotrwała, napięcie buduje się powoli, orgazm jest głęboki i dość długi, obejmuje nie tylko strefę genitaliów, czasem nawet całe ciało. Po szczytowaniu potrzebny jest dłuższy odpoczynek, żeby móc wznowić aktywność.

Ani orgazmy, ani ejakulacja nie przychodzą łatwo - wymagają treningu i cierpliwości. Tak, wiem, bywają szczęściary, które zdolność do tryskania wyssały z mlekiem matki, a szczytują, gdy tylko o tym pomyślą. Większość z nas potrzebuje się jednak z nią oswoić (bez towarzystwa) i to naprawdę przez całkiem długi czas. Na początku warto zaczynać od stymulacji palcami i powoli rozpoznawać swoje reakcje i budowę. Dopiero, gdy już naprawdę wiemy, co się z nami dzieje, można zaprząc do pomocy dildo lub wibrator.

Pewien kłopot polega na tym, że mężczyźni często fantazjują na temat doprowadzania kobiet do ejakulacji i orgazmów ze strefy G, natomiast naprawdę niewielu może i umie kochać się tak długo, żeby naprawdę je wywołać. To nie tylko kwestia czasu erekcji - choć to jeden z podstawowych warunków - ale także właściwych pozycji, wytrwałości i otwartości na ewentualne porażki. Czy też  - posłużenia się wspomnianymi zabawkami erotycznymi, gdy erekcja minęła, a kobieta jest właśnie w połowie drogi. Wspólna eksploracja strefy G może być dla kochanków wielką przygodą - zarówno w aspekcie erotycznym, jak i emocjonalnym, ale trzeba, by byli na nią gotowi.

Magia

Ani ja, ani tym bardziej naukowcy, którzy do tej pory zajmowali się głównie fizjologią tej strefy, nie wiedzą, z jakich konkretnie powodów orgazmy ze strefy G miewają emocjonalną naturę. Ale tak jest. Nawet zdolność do "puszczenia", niezbędna do ejakulowania, jest bardziej psychiczna niż fizjologiczna. W zasadzie każda kobieta, z którą rozmawiałam na ten temat, wspominała zaskoczenie z przeżywania głębokich stanów emocjonalnych. Wachlarz wzruszeń zawiera w sobie wszystko - od gniewu do radości. Czasem kobiety płaczą, czasem się śmieją, czasem płaczą, śmiejąc się jednocześnie. Nie zawsze mamy zgodę na to, aby wrażenia seksualne zawierały w sobie coś więcej niż przyjemność i satysfakcję seksualną, więc czasem ejakulacja, czy doznania płynące z punktu G, bywają dla nas kłopotliwe.

Azjatyckie ars amandi - taoistyczna, tantryczna - widzą w tej właściwości strefy G jej największą zaletę. Uważają bowiem, że można, pracując w ten sposób, usuwać napięcia, otwierać głębsze pokłady receptywności, a nawet - leczyć traumy na tle seksualnym. Druga brama (punkt G), amrita (ejakulat) były wręcz ubóstwiane i traktowane jako dowód na niezwykłe cechy żeńskiej seksualności. Na przykład kapłanki w świątyniach zbierały swój ejakulat, by używać go w ceremoniach leczenia. Z pewnością jest to jedna z bardziej fascynujących stref naszego ciała, którą możemy same poznawać i dawać się jej prowadzić w naszym seksualnym rozwoju. 


Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Najpopularniejsze na blogu

Łóżkowy savoir-vivre

Marta Niedźwiecka

Powiązane artykuły

Fellatio, czyli… oswajanie penisa

Fellatio, czyli pieszczoty oralne penisa, mają niezbyt dobre notowania. Jedna z najbardziej intymnych...
Fellatio, czyli pieszczoty oralne penisa, mają niezbyt dobre notowania. Jedna z najbardziej intymnych pieszczot, która może być wyrazem bliskości i zachwytu nad odmiennością drugiej osoby, jest zbyt często kojarzona z wulgarnością. Jak to zmienić?

Alfabet intymny – punkty i punkciki

Czym są te punkty w ciele kobiety, określane literkami, owiane legendami i przez większość – wyśmiewane?...
Czym są te punkty w ciele kobiety, określane literkami, owiane legendami i przez większość – wyśmiewane? Gdzie jest położone nasze G? O co chodzi z U? Pytań jest sporo i na kilka postaram się odpowiedzieć.

Gra wstępna – doskonały początek

"Jeśli kobieta chce gry wstępnej, to znaczy, że nie ma ochoty na seks." "Do menopauzy śluzówka pochwy...
"Jeśli kobieta chce gry wstępnej, to znaczy, że nie ma ochoty na seks." "Do menopauzy śluzówka pochwy nawilża się sama, więc gra wstępna jest zbyteczna." Podobne bzdury można wyczytać w magazynach kobiecych. Stąd parę słów prawdy o grze wstępnej.

Mężczyzna Moich Marzeń

Jakiego mężczyzny pragnę? Tego pytania nie da się ominąć. Jeśli chcemy żyć z mężczyzną, to dobrze, by...
Jakiego mężczyzny pragnę? Tego pytania nie da się ominąć. Jeśli chcemy żyć z mężczyzną, to dobrze, by miał on pasje, realizował się zawodowo, rozsądnie zajmował się rodziną (jeśli jest w planach), a co najważniejsze - by wniósł coś do naszego świata uczuć i seksu.