Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy organizm

Feromony – seks masz w… nosie

Feromony – seks masz w… nosie
Gdy wdychamy feromony płciowe, w mózgu uaktywniają się obszary związane z popędem płciowym, oceną partnera i reakcjami seksualnymi. Ilustracja: shutterstock

Znacie się dopiero kilka sekund, a już wiesz, czy spędzicie ze sobą resztę wieczoru, czy też miniecie się obojętnie. Co więcej, masz wrażenie, że twoja wiedza pochodzi znikąd, jakby z powietrza. Bingo! To feromony – lotne komunikaty seksualne o niesamowitej sile rażenia.

Feromony są społecznymi działaczami naszego organizmu. To małe cząstki chemiczne wydzielane przez skórę oraz gruczoły potowe mężczyzn i kobiet. Niezliczone, krążąc wokół nas, przenoszą informację o naszym nastroju i kondycji seksualnej. Wychwytuje je narząd lemieszowo-nosowy zwany inaczej narządem Jacobsona, umiejscowiony w naszym nosie. Komórki, które go tworzą, są wrażliwe tylko na taki rodzaj bodźca, jakim są feromony. Praktycznie nie czujemy ich zapachu, za to czuje go nasz mózg. Błyskawicznie i nieświadomie otrzymuje osobniczą, wewnątrzgatunkową informację genetyczną, której efekt może być oszałamiający…

Czynnościowe obrazowanie mózgu pokazało, że gdy wdychamy feromony płciowe, w mózgu uaktywniają się obszary związane z popędem płciowym, oceną partnera i reakcjami seksualnymi. Jeśli mózg bodźce zapachowe określa pozytywnie, wtedy uruchamia kaskadę chemicznych działań. Feromony podnoszą nam wrażenie własnej seksualności, jak i atrakcyjności w oczach partnera lub partnerki. Stajemy się bardziej otwarci, pewni siebie i zrelaksowani. To nic innego jak powszechnie znane zaloty, kiedy międzyosobnicza interakcja przechodzi w sferę czułości i intymności.

Taki zapachowy handel wymienny jest wynikiem ograniczenia ewolucyjnego, jakim jest potencjalnie mniejsza zdolność rozrodcza kobiet. Stąd biologia stawia sobie jeden cel – rozmnażanie. Dlatego, szczególnie dla kobiet, natura wymyśliła chemiczną pomoc techniczną, jaką są feromony. Wrażliwość kobiet na ich działanie rozwija się już w okresie dojrzewania i przejawia się głównie w płodnej fazie cyklu rozrodczego. Wtedy obwody węchowe ich mózgu są najbardziej wyczulone. Męski zapach nieświadomie informuje kobiecy mózg o jakości genetycznej potencjalnego partnera seksualnego. Szwajcarscy badacze dowiedli, że ten zapach, który wydaje się kobiecie przyjemniejszy, obiecuje ojca genetycznie najodpowiedniejszego, czyli takiego, który zagwarantuje zdrowe potomstwo. Najbardziej wpływowy męski feromon – androstadienon – uznawany jest nawet za modulator kobiecego nastroju. Zbadano, że kobiety będące w płodnej fazie cyklu już po sześciu minutach wdychania androstadienonu mają lepszy nastrój i koncentrację. Efekt może się utrzymywać nawet kilka godzin. Ma to wielki wpływ na decyzję o wyborze partnera. A w tej konkretnej fazie cyklu wystarczy powąchać zaledwie odrobinę – bo już 0,01 kropli androstadienonu! – aby kobieta wpadła w męskie sidła. Jak już wpadnie, natura dalej działa na swoją korzyść, bo androsteron, inny męski feromon, pozostałym mężczyznom daje sygnał: nie zbliżaj się, ona jest już moja.

A gdy faza zalotów płynnie przejdzie do sypialni, do ataku ruszają kobiece feromony – kopuliny. Te drobne cząsteczki zawarte w wydzielinie pochwowej podnoszą poziom testosteronu mężczyzn aż o 150 proc.! Co to oznacza? Oczywiście jeszcze lepsze doznania…

Tagi: seks, Feromony,

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij