Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Bezpruderyjnie

Nieporozumienia w seksie

Nieporozumienia w seksie
Ilustracja: Magdalena Pankiewicz | www.magdalenapankiewicz.com

Nieporozumień czy wręcz kłótni w obszarze seksu może być mnóstwo. Poczynając od najpoważniejszego - jedno chce więcej od drugiego, przez mniej fundamentalne - na przykład jedno chce używać subtelnego języka, drugie lubi rzucać mięsem, aż po pozornie trywialne - powiedzmy, że mężczyzna nie lubi dotyku koronek, a kobieta uwielbia koronkową bieliznę. Wszystkie warto wziąć na warsztat i obgadać.

Dlaczego warto o tym rozmawiać? W seksie najczęściej zdarza się, że oszukujemy, ściemniamy, zatajamy prawdę (często "dla dobra związku"), co na dłuższą metę zawsze obraca się przeciwko nam, przeciwko związkowi i więzi seksualnej, jaką mamy. W seksie i w obszarze seksualności najłatwiej nas zranić, najbardziej się boimy, najmocniej chcemy być przyjęci tacy, jakimi jesteśmy. Dlatego szczególnie w tej strefie warto dbać o przejrzystą, skuteczną, przyjazną komunikację.

Czas na wypowiedź

Dosłownie - daj czas. Parom, które się kłócą, sugeruję używanie stopera. Może brzmi to abstrakcyjnie i trąci sztucznością, ale znakomicie się sprawdza. Przynosi pożądaną równowagę dla par, w których jedna osoba mówi znacznie więcej niż druga. A takich par jest bardzo dużo. Pozwala wypowiedzieć się bez przerywania, zaprzeczania, potwierdzania. Druga osoba ma po prostu słuchać mówcy przez określony wspólnie czas. Potem przychodzi czas na wymianę i słuchający może odnieść się do tego, co usłyszał. Chcącym doprowadzić technikę ową do mistrzostwa sugeruję jeszcze ołówek i kartkę papieru, żeby notować, co się usłyszało.

„Weź mnie posłuchaj”

Aktywne słuchanie jest podstawą komunikacji. Sami chcemy być wysłuchani, więc słuchajmy innych. Jak to wygląda? Dwie osoby siedzą naprzeciw siebie, nie przerywają sobie, patrzą na siebie, nie dotykają komputerów/telefonów/etc., możliwie notują albo zapamiętują przekaz. Mówiący mówi tak jak chce i może, zaś słuchający dosłownie zamienia się w słuch. Co oznacza, że zamienia się w słuch? To znaczy, że nie prowadzi jednoczesnego tłumaczenia w swojej głowie, które może wyglądać np. tak: On mówi - "Chcę się więcej seksu", zaś ona, mimo że nic nie mówi i niby słucha, wewnętrznie monologuje - "Pewnie, chciałbyś więcej seksu. Seksu-śmeksu. Zasuwam cały dzień i padam na twarz wieczorem, a jeszcze mam lecieć do ciebie z serwisem seksualnym. Niedoczekanie." Z takiego niemego kina nie da się ulepić skutecznej komunikacji. Ale, żeby odpuścić, trzeba zrobić dwie rzeczy - porzucić ideały i zobaczyć własne potrzeby.

Porzuć ideały

„Przecież to nie moja wina! Nie mam z tym nic wspólnego. To nie mój problem, że ty masz problem.” W ten i na wiele innych sposobów odsuwamy od siebie zmorę bycia nieidealnym. Chcemy być nieskalani i w tym chceniu mamy zasadnicze problemy z otwarciem się na głos drugiego człowieka. Bo może się okazać, że będzie miał/miała o coś do nas pretensje. A pretensje mogą oznaczać, że być może jest jakiś nasz udział w całej sytuacji, emocji, stanie, z którym mamy do czynienia. Być może nawet oznaczałoby to, że naprawdę nie jesteśmy idealni. Że nasz związek nie jest. Że nasz partner nie jest. Że zdarza nam się po prostu coś schrzanić.

Zgoda na nieidealność świata jest podstawą realnego i sprawczego podejścia do naszego życia. Bez niej trwonimy energię na spychanie winny na innych, uciekanie od własnego poczucia winy i całą resztę z meczących, bezproduktywnych reakcji, które wdrażamy na co dzień wszędzie, gdzie się pojawiamy. Gdy skupicie się na rozwiązywaniu problemów zamiast na szukaniu sprawców uzyskacie więcej spokoju i szansę na zadbanie o prawdziwy skarb. Potrzeby. To znaczy, że w zdaniu "Chcę się więcej kochać" przestaniecie widzieć siebie jako sprawcę niepowodzenia, partnera/partnerkę jako oprawcę, który żąda niemożliwego, zaś sytuację jako nierozwiązywalny konflikt, który objawia się brutalną wymianą ciosów.  

 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Jak rozmawiać o seksie?

Alicja Długołęcka

Seks was nie odchudzi

Marta Niedźwiecka

Najpopularniejsze wpisy

Łóżkowy savoir-vivre

Marta Niedźwiecka