Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy organizm

5 zdrowotnych „prawd”, które trzeba wysłać na emeryturę

5 zdrowotnych „prawd”, które trzeba wysłać na emeryturę
Zdjęcie: shutterstock

I to im szybciej, tym lepiej! Bo wierząc w te mity, bardzo sobie szkodzimy i zamiast zrobić krok w kierunku zdrowego stylu życia, robimy duży krok... wstecz.

Niby o mitach zdrowotnych napisano już tomy. Niby je znamy, obalamy, przestajemy w nie (szczęśliwie!) wierzyć. Ale niektóre nadal pokutują. Może to kwestia przyzwyczajenia? Oto porcja takich „prawd”, które pora włożyć między bajki. I to szybko!

MIT 1. Twoi najwięksi wrogowie: tłuszcz i cholesterol

Czy ciągle myślisz, że masło jest niezdrowe, a cała nadzieja w margarynie? Ten punkt przeczytaj szczególnie uważnie. Hipercholesterolową teorię miażdżycy wylansował w latach 50. amerykański naukowiec Ancel Keys, manipulując wynikami badań epidemiologicznych. Wtedy zrodziło się popularne przez wiele lat i szerzone na całym świecie przekonanie, że tłuszcze zwierzęce są niezdrowe i należy je zastąpić tłuszczami roślinnymi (margaryny i oleje). Wielu badaczy jest przekonanych, że Keys działał na zlecenie wielkich koncernów spożywczych. Lata 50. to również czas, kiedy karierę zrobiły węglowodany, reklamowane przez ówczesne autorytety żywieniowe jako zdrowe i pożywne. Skutki kilkudziesięciu lat tej propagandy widać m.in. we współczesnej Ameryce, gdzie ponad 30 proc. ludzi ma nadwagę lub jest otyłych. Od ponad 30 lat wiadomo, że za miażdżycę odpowiadają przede wszystkim stany zapalne naczyń krwionośnych, a nie tłuszcz i cholesterol. Prof. dr hab. Grażyna Cichosz z Wydziału Nauki o Żywności Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie w wywiadach dla „Gazety Wyborczej” i portalu Nowadebata.pl powiedziała wprost, że straszenie cholesterolem jest na rękę producentom olejów i margaryn. Sama dokładnie przestudiowała wyniki badań i literaturę medyczną. „Z różnych badań epidemiologicznych wynika, iż 75 proc. pacjentów po udarze mózgu i ponad 50 proc. zawałowców ma normalny albo niski poziom cholesterolu. To najlepszy dowód na to, że hipercholesterolemia nie jest jedyną przyczyną miażdżycy. A zatem nie ma i nigdy nie było żadnych wiarygodnych dowodów naukowych świadczących o szkodliwym działaniu tłuszczów zwierzęcych. Rzeczywistą przyczyną hipercholesterolemii są niedobory w diecie niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych obecnych w rybich tłuszczach, które intensyfikują metabolizm cholesterolu, a także obecność sztucznych izomerów trans blokujących enzymy odpowiedzialne za przemiany cholesterolu” – mówiła prof. Cichosz w serwisie Nowadebata.pl

Znaczący jest też fakt, że niedawno Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) uznała, że przemysłowe nienasycone kwasy tłuszczowe typu trans, czyli utwardzone oleje roślinne, są niezdrowe i w ciągu trzech lat muszą zostać wycofane z rynku. Same oleje roślinne są zdrowe, ale proces utwardzania zmienia ich właściwości.

To co, masło czy margaryna? A może ani jedno, ani drugie? Tutaj znajdziecie wegańskie pasty do chleba, przy których sklepowe smarowidła stanowczo wymiękają!

MIT 2. Mało snu + dużo pracy = lepsze spalanie tłuszczu

No nie – jest dokładnie na odwrót. Odpowiednia ilość snu jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania organizmu i dobrej przemiany materii. Korzyści wynikające z diety i uprawiania sportu nie są widoczne zaraz po treningu, już prędzej rano – po wyspaniu się. Spalanie tłuszczu odbywa się w nocy podczas głębokiego, regenerującego snu. Wtedy też wytwarza się hormon wzrostu odpowiedzialny m.in. za spalanie tłuszczu. W latach 90. pojawiły się publikacje naukowe potwierdzające tę teorię. W 1990 r. w „New England Journal of Medicine” pisano, że hormon wzrostu przyspiesza spalanie tkanki tłuszczowej, przede wszystkim z okolicy brzucha, a także wzmacnia kości i zwiększa masę mięśniową. Grupa badaczy z Uniwersytetu w Waszyngtonie dziewięć lat później potwierdziła, że hormon wzrostu sprzyja chudnięciu. Jednak do tej pory nie opracowano wiarygodnej i bezpiecznej terapii odchudzającej z użyciem tego hormonu. Dlatego najlepiej stosować wypróbowane metody: zdrowe jedzenie, nie za dużo wysokoglikemicznych węglowodanów, więcej ruchu i więcej snu. 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij