Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowe emocje

„Zostańmy przyjaciółmi”!?

Dziewięć na dziesięć porzucanych kobiet, słysząc: „zostańmy przyjaciółmi”, ma ochotę po raz pierwszy w życiu wypróbować swój prawy sierpowy. Większość mężczyzn po otrzymaniu takiej propozycji odwraca się na pięcie. Bo to banał, kicz, obraza. Ale czy naprawdę nie ma szans na zbudowanie przyjaznej relacji między byłymi partnerami? Od czego zależy powodzenie tak odważnego pomysłu i w jakich sytuacjach jest on z góry skazany na porażkę?

Nie, bo nie

Czy propozycja przyjaźni odbierana jest jak obraza tylko i wyłącznie z racji cierpienia porzucanej osoby? Nic bardziej mylnego. Są oczywiście sytuacje, w których osoba porzucona nadal kocha, więc sam fakt zerwania znajomości jest dla niej niezwykle bolesny. W takich okolicznościach trudno w ogóle wyobrazić sobie utrzymywanie dalszych kontaktów – lepiej za radą psychologów odciąć się od byłej miłości i nawet jeździć okrężną drogą, byle tylko nie przejeżdżać w okolicach jej osiedla. Wszystko dla naszego dobra, oczywiście – kogo oczy nie widzą, tego serce (z czasem) zapomina.

Jest jednak także druga opcja. Związek, który był niewygodny dla obojga. Przymuszony seks, niechęć do spotkań, nuda. Jednym słowem: widać jak na dłoni, że ta relacja w obecnym kształcie zmierza donikąd, ale nikt tego układu nie kończy. W pewnym momencie któreś zrywa – drugie, logicznie rzecz biorąc, powinno rzec: „Też o tym myślałam/em, to dobry pomysł, bo niepotrzebnie się męczymy”. Nic z tego. Urażone ego popycha nas w ramiona stereotypów – „bezczelny cham jeszcze stwierdził, że możemy zostać przyjaciółmi!”, „taki mi ochłap rzuciła, zostańmy przyjaciółmi – to trzeba mieć tupet!”. 

Można by wywnioskować, że wielu z nas ma problem z przerostem ego – przecież nikt nie lubi być porzucany, a reakcje „OK, to bądźmy przyjaciółmi” zdarzają się niezwykle rzadko. Nie tylko o ego tu jednak chodzi, lecz o pracujące na pełnych obrotach mechanizmy obronne. Kiedy ktoś nas porzuca, oznacza to jasny komunikat: „Nie jesteś wystarczająco dobry/dobra. Nie pasujesz mi. Od teraz szukam kogoś lepszego”. Reakcją na tego typu informację musi być protest wyrażony w takiej a nie innej formie – zgoda na przyjaźń tu po prostu… nie pasuje. 

Tagi: psychologia

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij