Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy organizm

Bezsenność. Dlaczego źle śpimy?

Bezsenność. Dlaczego źle śpimy?
Zdjęcie: shutterstock
Szacuje się, że 30‒40 proc. ludzi w dużych miastach ma problemy ze snem. Czy bezsenność da się wyleczyć, jak to robić i kiedy szukać pomocy u lekarza? – na nasze pytania odpowiada lek. Paweł Brudkiewicz, specjalista psychiatrii, psychoterapeuta z Centrum Dobrej Terapii w Krakowie, założyciel i redaktor naczelny czasopisma specjalistycznego „Medycyna Praktyczna – Psychiatria”.

Julia Krupińska: Jacy ludzie przychodzą do pana z bezsennością?

lek. Paweł Brudkiewicz: Bardzo różnorodni. Przychodzą młodzi mężczyźni, którzy poszli na studia, spędzali więcej czasu przed komputerem, kładli się późno spać, a następnie opóźnienie fazy snu rozwinęło się do takich parametrów, że wstają o godzinie 11‒12 i są „nieprzytomni”. Przychodzą pracownicy korporacji, którzy pędzą cały dzień, a wieczorem siadają nad arkuszem Excela czy projektem, który muszą skończyć, a stres nie pozwala im zasnąć. Przychodzą gospodynie domowe, które są lekko depresyjne czy lękowe, mają mało aktywności ruchowej, nie potrafią się zrelaksować. Spotykamy osoby starsze ‒ z wiekiem spada ilość produkowanej melatoniny i zachodzą inne zmiany fizjologiczne mogące upośledzać sen, osoby te częściej przyjmują różne leki, bywają mniej aktywne, robią drzemki w ciągu dnia. Problemy ze snem mogą się zdarzyć każdemu.

Z danych TNS wynika, że chociaż większość z nas śpi przepisowo 7‒8 godzin na dobę, to aż dwóch na trzech Polaków miewa różne zaburzenia snu, a ponad połowa w ciągu dnia odczuwa senność i zmęczenie. Czy nie doceniamy wagi jakości snu?

Zdecydowanie. Mamy modę na zdrowe odżywianie, kondycję fizyczną ‒ i bardzo dobrze, oby to stało się tradycją ‒ ale zapominamy o śnie. Trochę spychamy go na dalszy plan. A problem jest poważny, bo aż 30‒40 proc. ludzi w dużych miastach ma zaburzenia snu, a 10‒15 proc. cierpi na przewlekłą bezsenność.

Dlaczego więc, mimo że śpimy, to śpimy źle?

Przede wszystkim nie przestrzegamy zasad higieny snu. Są tylko dwie czynności, dla których przeznaczone jest łóżko: sen i seks. Pozostałych powinniśmy w tym miejscu unikać ‒ na przykład używania elektroniki, poważnych, emocjonalnych rozmów. Ważne jest też odpowiednie przygotowanie ‒ najlepiej 1‒2 godziny przed snem. Powinny one mieć wyciszający charakter, tak aby nasze ciało i umysł mogły stopniowo przechodzić ze stanu czuwania w spoczynek. Dlatego uspokajamy się, zmniejszamy naszą aktywność, nie ćwiczymy wtedy intensywnie, co często praktykujemy właśnie późnym wieczorem. Nie należy wówczas przebywać w mocno oświetlonych pomieszczeniach. Błąd, który często popełniamy, to zasypianie przed telewizorem. Używanie telewizji, komputera czy jakaś praca intelektualna, emocjonalne dyskusje pobudzają nas i powodują, że problem narasta. Wpływa to również negatywnie na jakość snu.

Pozostaje nam wieczorem się położyć i grzecznie czekać na sen?

Właśnie nie. Jednym z częstych błędów jest próba zbyt wczesnego kładzenia się spać. Nie róbmy tego. Sen jest jedną z podstawowych czynności fizjologicznych ‒ nie da się go wywołać na siłę. My nie jesteśmy w stanie, może poza jakimiś działaniami farmakologicznymi, wywołać u siebie senności. Efekt będzie wręcz odwrotny. Czekanie na sen, który nie przychodzi, często wywołuje u nas zdenerwowanie i sen się oddala. Jedyny moment, który warto do naszego snu sztywno wprowadzić, to stała pora budzenia.

Poza tym należy przeanalizować nawyki w ciągu całej doby. Starajmy się wstawać regularnie o tej samej porze, mieć czas na aktywność: 20‒40 minut po południu czy wczesnym wieczorem – to znakomicie pogłębia sen, redukuje liczbę wybudzeń. Zastanówmy się, czy nie pijemy za dużo kawy, alkoholu. To prawda, po alkoholu zwykle łatwiej zasnąć, ale jednocześnie alkohol zaburza jakość snu, zwłaszcza w drugiej połowie nocy. Gdy przestaje działać, pojawiają się wybudzenia.

Dobrej książce do poduszki też mówimy nie?

To może być wyjątek, ale trzeba pamiętać o odpowiednim oświetleniu. Jeśli czytamy w łóżku, to nie powinno być oświetlenia sufitowego, które powoduje, że fotony trafiają bezpośrednio na siatkówkę oka. Światło powinno być słabe, ciepłe, padające bocznie, ma oświetlać książkę lub czytnik (dobre czytniki są dopuszczalne), dzięki czemu do siatkówki dociera światło odbite, czyli zdecydowanie mniej fotonów. A to daje dużo mniejsze pobudzenie aktywności mózgu. Książka przed snem jest kompromisem, który u wielu osób się bardzo dobrze sprawdza. Poza tym w badaniach wykazano, że czytanie zmniejsza poziom stresu. To też pomaga.

Kiedy bezsenność powinna skłonić nas jednak do wizyty u lekarza?

Jeżeli wdrażanie tych zasad, podkreślam – dotyczących całej doby ‒ nie zapewni powrotu właściwego snu, to trzeba pomyśleć o konsultacji lekarskiej. Najlepiej zacząć od dobrego lekarza rodzinnego. Może on pokierować, w zależności od podejrzewanej diagnozy, do psychiatry, pulmonologa (jeśli podejrzewa problem z oddychaniem w nocy), neurologa, kardiologa lub innego specjalisty. Z pewnością zleci podstawowe badania. Większość osób korzysta również z dostępnych bez recepty środków reklamowanych w mediach i te w niektórych przypadkach pomagają, ale nie zawsze. Jeżeli borykamy się z bezsennością przez 3‒4 tygodnie, wtedy potrzebna jest konsultacja lekarska. Bezsenność krótkotrwała – trwająca kilka, kilkanaście dni ‒ zwykle nie wymaga leczenia, bo związana jest z sytuacjami, które się wydarzyły.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij